Bogdaniec - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści
MIEJSCOWOŚCI


                                                                                                                                                                                        
ogdaniec (Dühringshof) to duża wieś gminna w  woj. lubuskim, w powiecie gorzowskim ... Jednak nie o tym Bogdańcu będzie tutaj mowa, ale o oddalonej ok.370 km, niewielkiej osadzie  położonej na Wysoczyźnie Elbląskiej, 13 km na północ od Elbląga, pomiędzy Nadbrzeżem a Suchaczem. Niemiecka nazwa tego miejsca Hohenhaff, w pełni oddaje jego niezwykłe usytuowanie, skąd rozciąga się daleki widok na Zalew Wiślany, Mierzeję Wiślaną i Żuławy. W końcu 1950 roku zastaną nazwę majątku (Hohenhaff) zmieniono na polskie "Wysoka", ale kiedy dokładnie zaczęto używać nazwy Bogdaniec, nikt już nie pamięta. [Zobacz temat]

Początek

rzysiółek Hohenhaff - czyli dzisiejszy Bogdaniec - od początku swojego istnienia był ściśle związany z majątkiem mieszczańskim Reimannsfelde, który znajdował się na terenie dzisiejszych Połonin i Nadbrzeża. W 1734 roku pruski intendent *[1] (w latach 1722 - 1752) terytorium elbląskiego Radca Dworu (Hofrat) Jacob Heinrich Pöhling (*1686, 1752) *[2] kupił od wdowy Polikseny Seiffer ówczesny Wiedershof  (od nazwiska Albrechta Wiedera, późniejsze Reimannsfelde) za kwotę 3500 florenów - zakup nie obejmował młyna.


J.H.Pöhling był człowiekiem pracowitym i rządnym wiedzy, wręcz "zwariowanym" na punkcie botaniki i historii naturalnej. Za jego sprawą - wprawdzie przez przypadek - odkryto w Bogdańcu interesujące twory geologiczne i paleontologiczne, które później stały się atrakcją turystyczną. Przyjaźnił się podobno ów Pöhling z elbląskim literatem i kolekcjonerem książek, wójtem elbląskim i nadwornym aptekarzem królewskim, Janem Henrykiem Dewitzem (*1706, †1767), mieszkającym w podelbląskim majątku Neu Eichfelde (Nowa Dębołęka), autorem pierwszej pracy poruszającej problematykę geologiczną, botaniczną i zoologiczną Wysoczyzny Elbląskiej - wydane w 1761 roku "Sammlungen zur natürlichen Historie der Elbinger Höhe". Radca Pöhling był zapalonym badaczem i eksperymentatorem, wykonywał w swoim majątku wiele osobliwych doświadczeń, np. eksperymentował z różnymi rodzajami podłoża ogrodniczego, które później wykorzystywał pod uprawy w parku i ogrodach Reimannsfelde. Eksperyment polegał na wzbogacaniu gleby różnymi minerałami. Później była ona pryzmowana w dość nietypowych warunkach, w specjalnie budowanych namiotach na lodach Zalewu Wiślanego, gdzie leżakowała niemal do roztopów. Gotowe podłoże - jak pisze E.G.Kerstan - Pöhling nazwał "Mistung aus Niederung" (nawóz z nizinny). Jego szczególną uwagę zwróciła ziemia pozyskiwana na wzniesieniu nazwanym później Kleberberg (Góra Klejowa) w dzisiejszym Bogdańcu.  Owa ziemia jest mieszaniną gliny z glebą zawierająca duże ilości związków fosforu (gródki koloru niebieskiego) oraz liczne szczątki organiczne, głównie muszle skorupiaków. Zaintrygowany tym odkryciem rozpoczął badania, którymi z czasem zainteresował elbląski magistrat. Odtąd wizyty burmistrza i członków rady miejskiej w majątku Pöhlinga były dość częste. Podziwiano powstający w Nadbrzeżu francuski ogród tworzony przez ogrodnika Jana Worma *[3] oraz wydobywane w Bogdańcu osobliwości paleontologiczne. Były wśród nich m.in. kości kręgowe wieloryba, szczątki wątłusza srebrzystego (Melanogrammus aeglefinus – gatunek morskiej ryby dorszokształtnej z rodziny dorszowatych), szkielety fok grenlandzkich, a nawet szczątki mamuta, nosorożca, renifera i żubra, oraz niezliczone muszle, o różnych wielkościach, kształtach i barwach.

W 1913 roku ksiądz Stanisław Kujot pisał (za Berichtem, 1899, 1903):
[...] W Prusiech Zachodnich znaleziono trzońce i ułomki kłów, a nawet piszczeli słoniowych... w Tolkmicku leżały szczątki słoniowe w czwartorzędnej glinie Yoldia, w niedalekim Lenzen i Hohenhaff w glinie zwyczajnej... Wyginął też prażubr, Bison priscus... pewnie cały jeszcze zwierz został odkryty w Succase pod Elblągiem lecz ocalono tylko poszczególne kości.
(S. Kujot, op. cit.,s.47-48.)
     
Radca Pöhling zbudował na zachód od Góry Klejowej niewielki budynek, który miał służyć na potrzeby prowadzonych badań. Na pozostałym z 2 włók terenie, które odkupił od sołtysa z Łęcza, założył folwark. Był to początek Hohenhaff, dzisiejszego Bogdańca. Jednak z czasem o odkryciach w Bogdańcu całkowicie zapomniano. Jacob Heinrich Pöhling zmarł w 1752 roku. Wdowa po nim wyszła ponownie za mąż za polskiego majora von Luck (1760).

*[1]W 1703 roku terytorium elbląskie zostało zastawione Prusom. Intendent jako przedstawiciel króla pruskiego administrował tymi terenami.
*[2]Od 1941 roku dzierżawił Pöhling podmokłe tereny w Terranova (dzisiejsze Nowakowo), gdzie pozyskiwał trzcinę na sprzedaż i osuszał mokradła.
*[3]Od niego miał poznać Dewitz tragiczną historię braci Wiedersów i pięknej szafarki.


1837 roku w Reimannsfelde, które teraz należało do Friedricha Ludwiga Alfreda von Kalla, powstał zakład wodoleczniczy prowadzony przez doktora Samuela Cohna z Elbląga. W 1842 roku zbudowano nowy zakład i duży Dom Zdrojowy, natomiast w pobliżu "Góry Klejowej" (Kleeverberg) utworzono dla jego potrzeb duże gospodarstwo ogrodniczo-hodowlane. Odtąd do lat 70. XIX w. Hohenhaff był głównym zapleczem aprowizacyjnym kurortu w Reimannsfelde.

 
Około połowy XIX w. prądy romantyzmu spowodowały tworzenie się w Prusach różnych stowarzyszeń i organizacji o charakterze turystycznym i poznawczo - naukowym. Na terenie Wysoczyzny Elbląskiej działało Towarzystwo Starożytności, była to grupa osób zainteresowanych badaniami nad historią, oraz wyjaśnianiem tajemnic natury, (jak to określano) ściślej pojętej Ojczyzny (eingere Heimat). W kręgach elbląskiej inteligencji przypomniano sobie o odkryciach Pöhlinga w Hohenhaff.

Lata Rozkwitu

kolice podelbląskie były szczególnie odpowiednie dla wypraw poznawczych - niezwykle malownicze, miejscami jeszcze dziewicze, owiane legendami. W Bogdańcu wznowiono wykopaliska i badania paleontologiczne. Bodźcem do ich prowadzenia stały się odkrycia opisane przez Dewitza. Umożliwiło je finansowe wsparcie Leopolda Goetzena i  Adolfa von Hovena - kolejnych właścicieli uzdrowiska w Nadbrzeżu, dla których każda kolejna niespodzianka wydobywana z pokładów gliny przynosiła wymierne korzyści.


Rozpoczęto systematyczne badania geologiczne, których wynikiem było stwierdzenie, że górne warstwy pokładów gliny zawierają liczne pozostałości fauny charakterystycznej dla oceanu lodowcowego. Wykopano szczątki wielu fok i waleni, oraz niezliczoną liczbę skorupiaków. Natomiast w niższych pokładach natrafiono na relikty bogatej fauny, typowej dla obszarów tropikalnych. Odkryto niemal całe szkielety słonia i nosorożca, oraz szczątki innych "tropikalnych" zwierząt.
     
Zespół folwarczny w Bogdańcu powstał w XVIII wieku, ale jego rozbudowa została zapoczątkowana w latach 30. XIX w., kiedy powstała przy folwarku mała cegielnia, w której produkowano ręcznie formowane cegły wypalane następnie w małym, okrągłym piecu. Powstanie cegielni zdominowało funkcję majątku aż do 1945 roku. W latach 60. XIX w., kiedy właścicielem manufaktury i folwarku był Fryderyk Wilhelm Kämmer, Hohenhaff  - zaplecze aprowizacyjne uzdrowiska - został na trwałe oddzielony od Reimannsfelde.

Rodzina Schmidtów

      
dniu 30 marca 1872 roku niewielki wówczas majątek Hohenhaff kupił od Kämmera mistrz murarski (Maurermeister) i radny miejski Elbląga (w latach 1872 -1877), Karl Schmidt.

Był on autorem lub współautorem wielu budowli na terenie Elbląga i powiatu. Do jego dzieł należą m.in. przebudowa (1877-1878) siedziby Bractwa Św. Jerzego (Georgenbruderhaus) *[4], pałac-zajazd Augusta Abbega w Bażantarni (1810-1811), okazały pałac w Janowie Pomorskim (1886), dwór w Jagodnie, willa Schefflera, pałac Adolfa Neufelda (ok. 1869) oraz jego własna rezydencja w Bogdańcu. Karl Schmidt był członkiem Elbląskiego Towarzystwa Starożytności. Po jego śmierci w 1889 roku, majątkiem i cegielnią kierowała wdowa Emilia Schmidt (*1842, † 1922). W 1892 roku zarządzanie przejął jeden z dwóch synów, dr Karl (Carl) Schmidt Junior. Był on absolwentem Elbląskiego Gimnazjum Akademickiego - zdał egzaminy w okresie wielkanocnym 1881 roku. Od 1908 roku do końca II wojny światowej całością majątku kierował jego brat, Ernst.

Emilia Schmidt po przekazaniu zarządu cegielni i majątku w ręce synów oddała się działalności dobroczynnej niosąc pomoc podczas epidemii cholery, która ogarnęła Tolkmicko w 1894 roku. Zmarły wówczas 42 osoby. Już wcześniej znano ją z działalności charytatywnej, bowiem była zaangażowana w pomoc ofiarom wojen Prus z Danią, Austrią i Francją, oraz powodzi na Nogacie w latach 1876 i 1888. W dniu 22 marca 1897 roku, za swoją działalność charytatywną podczas wojen pruskich, otrzymała  Kriegsdenkmünze für Rich Kombattanten und der Erinnerungsmedaille (medal pamięci cywilnych kombatantów wojennych).

Toruński dziennik "Die Presse : Ostmärkische Tageszeitung Anzeiger für Stadt und Land", w numerze 132  (Zweites Blatt) z soboty 8 czerwca 1912 roku na stronie 2 pisał:

Kobiecy wojenni weterani w Prusach Zachodnich.
 
Z Tczewa doszła do nas wiadomość, że pani Teresa Fichtner jest jedyną posiadaczką w Prusach Zachodnich orderu zasługi, Krzyża Luizy dla Kobiet i Panien. Krzyż ten nadał(przyznał) cesarz Wilhelm I w 1871 roku za opiekę nad rannymi i więźniami wojennymi, na dworcu w Tczewie. Do tego ustosunkował się Elbinger Zeitung w którym napisano, że ta 80 letnia dama nie jest jedyną osobą odznaczoną w Prusach Zachodnich, ale także pani Emilia Schmidt z Łęcza (Bogdańca) jest w posiadaniu Krzyża Zasługi dla Kobiet i Panien, a także otrzymała Medal Pamięci dla Osób Cywilnych i Medal Pamięci z dnia 22 marca 1897 roku.

(Tłumaczenie z języka niemieckiego Danuta Thiel-Melerska)       

Wygląd pani Schmidt upamiętnia zachowana do dziś polichromia umieszczona na ścianie zewnętrznej dworu w Bogdańcu, do której przylega drewniana weranda. Nieznany artysta uwiecznił Emilię Schmidt wraz z dwójką dzieci - niewątpliwie z synami Carlem i Ernstem - w otoczeniu tarcz herbowych Elbląga i czarnego gryfa (którego znaczenia można się tylko domyślać), między którymi widnieją trzy cegły powiązane spoiną - zapewne jako symbol profesji jej męża (mistrz budowlany - Maurermeister). Obraz z mozaikowym złoconym tłem umieszczony jest w płytkiej przypominającej ołtarz wnęce, obok namalowano pejzaże z kwiatami białych lilii, które mogą symbolizować czystość, niewinność i cnotę postaci uwiecznionej na polichromii.


    Tak zwana "Willa", basen portowy i pozostałości z kompleksu cegielni Schmidt-Lenzen w 1950 r.

Rodzina Schmidtów posiadała Bogdaniec przez 73 lata. Zamienili oni skromną manufakturę w kompleks trzech cegielni położonych nad Zalewem Wiślanym w rejonie od dawnego Suchacza (obecne ul. Królowej Marii i Portowa były terenem cegielni) po tzw."willę" k. Nadbrzeża [zob. zdjęcie i mapka powyżej]. Cegielnie posiadały własne baseny portowe, linie wąskotorowe oraz dostęp do kolei nadzalewowej. Schmidtowie byli prekursorami nowoczesnych metod produkcji ceramiki budowlanej w pasie od Jagodna po Tolkmicko. Jako pierwsi w tym rejonie wykorzystali do pracy w cegielni maszyny parowe. Dzisiejszy port w Suchaczu był wówczas basenem portowym (środkowej) największej cegielni zespołu Hohenhaff. Glinę wydobywano na górze w pobliżu Bogdańca. Ładowano ją na wagoniki - wywrotki doczepione do stalowej liny założonej na dwa dużych rozmiarów koła. Maszyna parowa uruchamiała tzw. "koller". Wagoniki z gliną zjeżdżały na dół w pobliżu kollera. Po wyładowaniu zaczepiano je z drugiej strony koła do liny wciągającej je na górę [zob. temat]. W cegielniach Hohenhaff zatrudniano ok. 200 pracowników z okolicznych miejscowości. Produkowano w nich dachówki, cegły i dreny. Produkty ładowano na wagony i barki, którymi przewożono je do m.in. Elbląga, Królewca i dalej... Marka "Schmidt - Lenzen"  była znana w całych Prusach.
 
W latach 1920-1945 Hohenhaff  był pod względem gospodarczym znacznie bardziej rozwinięty niż Reimannsfelde, z którego się wyłonił. Należał administracyjnie do Lenzen (Łęcze), gdzie figurował pod numerem 191.


Widok największej cegielni kompleksu Schmidt-Lenzen - Hohenhaff od strony basenu portowego (obecnie port w Suchaczu).
Reprodukcja cyfrowa obrazu będącego w domenie publicznej.

*[4]Nie należy mylić z dawnym Dworem Artusa (Artushof vel Junkerhof), który został zbudowany w latach 1578-1593 na rogu obecnej ul. Kowalskiej. Budowla powstała pod nadzorem Hansa Schneidera von Lindau (*1544, †1608). Karl Schmidt przebudował gruntownie Dwór Artusa w latach 1877-1878 na eklektyczną (łączącą wiele różnych stylów architektonicznych) kamienicę według projektu Ende & Bockmann z Berlina.

Schmidtowie prócz cegielni rozbudowali też folwark, a przez lata dokupując ziemię znacznie powiększyli swoją posiadłość. W latach 90. XIX w., całkowicie przebudowali XVIII - wieczną rezydencję Kämmera, znajdującą się w północno-wschodnim narożniku czworoboku. Dobudowano łącznik mieszkalny zamykający skrzydło północne. Przebudowano też stajnię przylegającą od zachodu. Budynek znajdujący się w skrzydle zachodnim został nadbudowany, wzniesiono też wieżyczkę widokową, na której (do niedawna) znajdował się wiatrowskaz w kształcie koguta - wielokrotnie przestrzelony przez żołnierzy radzieckich w 1945 roku. Z wieżyczki roztacza się rozległy widok na Zalew Wiślany, widać z niej Krynicę Morską i Żuławy.


"Die Geschichte des Landkreises Elbing" ("Historia elbląskiego powiatu wiejskiego") z 1925 roku autorstwa E.G.Kerstana, pastora z Łęcza, czytamy:

[...]W 1908 roku z warstw gliny Hohenhaff wydobywał się gaz ziemny. 5. sierpnia 1911r. natrafiono na duże źródło gazu, które gwałtownie wybuchło. Na głębokość 1,5 m wywiercono otwór, gdzie wstawiono rurę z zaworem. Kiedy puszczono i zapalono gaz, zaobserwowano, że płomień u wylotu był koloru jasnoniebieskiego, a wyżej po zmieszaniu się z powietrzem był biało-żółtawy, bez tworzenia się sadzy. Ze źródłem tym wiązano wtedy wielkie nadzieje, ponieważ w dolnie Elby źródło gazu zostało wykorzystane przemysłowo. Lecz próżne były nadzieje, gdyż źródło wkrótce zostało wyczerpane.
(Źródło: A.R.Schönfeld, op.cit., s.97.)
(Wolne tłumaczenie z języka niemieckiego W.K.)

Według pierwszych opinii, np. geologa doktora Klien`a z Królewca, źródło gazu jest wydajne i może być wykorzystane przemysłowo. Myślano np. nad wykorzystaniem pozyskanego gazu do wypełniania balonów wojskowych.

Przez kilka lat lokalna i nie tylko prasa rozpisywała się na temat odkrytego w Hohenhaff źródła gazu ziemnego.

Redakcja toruńskiego pisma "Die Presse: Ostmärkische Tageszeitung Anzeiger für Stadt und Land", (Thorner Presse), w numerze 186 z  czwartku 10 sierpnia 1911 roku na stronie 2 podaje:

        

        

Elbląg, 8 sierpnia. (Płonący gaz ziemny). W Hohenhaff na wschodnim wybrzeżu z powstałej szczeliny w pokładach gliny cegielni Schmidta sycząc i hucząc wydziela się gaz ziemny, który pali się płomieniem o wysokości 10 metrów. Gaz ziemny jest teraz zabezpieczony.
        

Redakcja "Die Presse : Ostmärkische Tageszeitung Anzeiger für Stadt und Land", (Zweites Blatt str.2), w numerze 200 z soboty 26 sierpnia 1911 roku na stronie 6 podaje:
        


        

Elbląg, 23 sierpnia. (Źródło gazu ziemnego w Hohenhaff) trwa dalej z niesłabnącą intensywnością. O rodzaju i wykorzystaniu gazu nic jeszcze konkretnie nie wiadomo, ponieważ trzeba  czekać na orzeczenie Instytutu Geologicznego w Królewcu, gdzie została wysłana próbka gazu do badania.

Toruński dziennik "Die Presse : Ostmärkische Tageszeitung Anzeiger für Stadt und Land", (Zweites Blatt str.2), w numerze 189 z soboty 13 sierpnia 1911 roku na stronie 6 pisał:



 
Elbląg, 11 sierpnia
 
(Źródło gazu w Hohenhaff)
 
Na cegielni pana Schmidta do dnia dzisiejszego źródło gazu nie straciło na mocy, chociaż od czasu jego odkrycia znacznie się wyczerpało. Wieczorem można zaobserwować z okien wagonów kolei prosty jak płomień świecy ogień, który przyjmuje u dołu niebieski, górą biały kolor. W nocy na tle ciemnego klifu tworzy wspaniały efekt świetlny. Obserwatorów źródła gazu ziemnego nie było zbyt wielu, natomiast w szokujących ilościach widać było chmary komarów, które były dla ludzi niezwykle dokuczliwe. Przy zwykłym locie komary powodują na twarzy ostre swędzenie. Komary te uderzają i spadają jak krople deszczu na kapelusze. Poruszając lekko w powietrzu tym nakryciem głowy, to powoduje, że na ziemię spada warstwa mrowiących i pełzających owadów, o grubości paru milimetrów. Do każdego pomieszczenia docierają ci krwiopijcy, co przeszkodziło wielu mieszkańcom w spokojnym śnie.

(Tłumaczenie z języka niemieckiego Danuta Thiel-Melerska)

1892 roku podczas wybierania piasku do budowy "Drogi Młyńskiej" (Mühlenweg) prowadzącej z Łęcza do Nadbrzeża, na Srebrnej Górze (Silberberg) - piaszczystym wzniesieniu położonym w pobliżu Bogdańca (ok. 150 m) - znaleziono cmentarzysko pruskie datowane przez R.Dorra na V – VIII wiek n.e.

   

 
Srebrna Góra, 2016 r.


Kasztanowa droga, 2016 r.

Obok Srebrnej Góry przebiega aleja złożona z wiekowych kasztanowców zwyczajnych (Aesculus hippocastanum, 22. stycznia 1996 r. uznane za pomniki przyrody) wiodąca od "Drogi Młyńskiej" do Bogdańca. Niestety, z roku na rok, przez różne działania ludzkie, kasztanowców ubywa (w 1996 roku było ich 22).
     
W 1905 roku w Hohenhaff zamieszkiwało 17 osób (wg gov.genealogy.net).


Po drugiej wojnie światowej
     
a początku 1945 roku do Hohenhaff wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej. Zastrzelili oni właściciela majątku Ernsta Schmidta, a jego żonę Charlottę wielokrotnie zgwałcili - w wyniku czego doznała pomieszania zmysłów. Informację o tym zawiera fragment listu Else Kumm, wdowy po znanym elbląskim lekarzu doktorze Robercie Kumm, do adwokata dra Rudolfa Passarge z dnia 2 stycznia 1946 roku:

[...] Direktor Sinnhuber erschoss sich mit Frau. Herr Ernst Schmidt, Hohenhaff wurde auch erschossen, sie war vom vielen vergewaltigen irrsinnig geworden".
   
Czerwonoarmiści doszczętnie ograbili majątek. Wywieziono urządzenia techniczne, meble, zwierzęta hodowlane oraz produkty rolne. Na szeroką skalę prowadzono też akcję niszczenia wszystkiego, czego nie mogły przejąć służby "trofiejne". Najbardziej ucierpiały cegielnie, które po demontażu urządzeń zostały spalone - pozostałości rozebrano w latach 50. Z nakazu administracji polskiej rozebrano kapliczkę znajdująca się obok cmentarzyka rodziny Schmidtów, a pozyskaną cegłę załadowano na podstawiony w Suchaczu wagon, gdyż "Cała Polska odbudowuje stolicę".
     
Zaraz po wojnie zabudowania gospodarcze i 47 ha (w tym 2 ha sadu owocowego) służyły rezydującym w Połoninach funkcjonariuszom NKWD i UB. W 1946 roku przychody za czynsz dzierżawny z Hohenhaff [pisano błędnie - Hohenhof] wynosiły 192 tys. złotych, co stanowiło największą kwotę z wszystkich 14 dzierżawionych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych gospodarstw rolnych powiatu.
(Źródło: APE,SPE, nr 25, poz.568, k.142.)
    
Nieco później [prawdopodobnie w latach 1947 - 1949 - brak dokładnych danych], w Bogdańcu (być może chodziło o Suchacz?) mieściła się siedziba Spółdzielni Gospodarczo - Społecznej  z Nowego Kościoła (Pogrodzie)[zob. temat].
     
Po opuszczeniu Połonin przez UB [brak danych], powstała tam (1948?) szkoła średnia o profilu rolniczym: Liceum Gospodarstwa Wiejskiego. Szkoła została zlikwidowana z niewiadomych przyczyn już w 1950 roku. W jej miejsce powstała Zasadnicza Szkoła Ogrodnicza, a w Wysokiej (nazwa urzędowa obowiązująca od 29.12.1950 roku) utworzono Gospodarstwo Pomocnicze w Bogdańcu ("Bogdaniec" był początkowo jedną z nazw proponowanych dla Succase - czyli obecnego Suchacza).


Dziennik Bałtycki, Nr 238 z dnia 6 października 1962 r.

[...] Uruchomiono szkołę ogrodniczą w Połoninach, a gospodarstwo pomocnicze w Bogdańcu. Początkowo prowadził je ob. Kalata, potem Józef Czyżewski, następnie Januszewski, Drzewiecki, a w 1956 r. Klaman Jan.
(A.Chlebicka-Jeż, op. cit., s.48.)   

latach 80. w pobliżu Góry Klejowej, obok tzw. "czerwonego budynku" powstało niewielkie osiedle. Po likwidacji Technikum Ogrodniczego w Połoninach *[4] w roku 2003, na kilka lat majątek wszedł w zasoby Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Był to trudny okres dla zabudowań Bogdańca. Brak remontów, przeciekające dachy oraz "siedzący na walizkach" lokatorzy, doprowadziło zabytkowy zespół folwarczny do znacznej dewastacji. Mimo, że obiekt był pod nadzorem AWRSP i Służby Ochrony Zabytków w Elblągu, rozebrano (samowolnie?) stojący od południa budynek gospodarczy - stodołę, integralny element czworobocznej zabudowy, powstał wyłom, który nieodwracalnie zmienił jej dotychczasowy charakter. Znacznie ucierpiał też "pałacyk" i jego wyposażenie, zniszczone zostały intarsjowane rozsuwane drzwi między dwoma salonami i boazeria imitująca wytłaczaną skórę. W pozostałych pomieszczeniach dewastacji uległy liczne drzwi, piece, zabytkowy kominek, schody, parkiety oraz ceramiczne posadzki.

    
Od całkowitej ruiny uratował obiekt nowy - prywatny - właściciel. Obecnie zabudowania są w znacznym stopniu odrestaurowane i przebudowane. Aby dostosować je do nowych zastosowań (do celów turystycznych?), dokonano zmian, które nadały zabudowaniom zupełnie nowy wygląd - formą przypomina kamienice z "nowej" elbląskiej starówki.



W 1996 roku do rejestru zabytków wpisano znajdujący się w Bogdańcu zespół folwarczny z XVIII-XIX w. (nr rej. zab.: 507/96 z 10.06.1996). W jego skład wchodzą: dom mieszkalny (I), tzw. "Czerwony Dom" i park leśny przy nim, folwark z domem mieszkalnym (II), 3 budynki gospodarcze oraz staw i park przy folwarku.

*[4]W latach 1948-1950 działało w Połoninach Liceum Gospodarstwa Wiejskiego. Później uruchomiono tam Zasadniczą Szkołę Ogrodniczą a następnie Technikum Ogrodnicze, które zostało zlikwidowane w 2003 roku.  

Prace wykopaliskowe


esienią 1892 roku nad brzegiem Zalewu Wiślanego, w pobliżu cegielni Ernsta Schmidta (obecnie rejon portu w Suchaczu), jeden z robotników znalazł karbowane ręką ludzką poroże jelenia - Robert Dorr odkupił je do zbiorów muzealnych Elbląskiego Towarzystwa Starożytności (E.A.G.).

   
W czasie badań powierzchniowych prowadzonych tutaj (nieznana jest dokładna lokalizacja) w 1957 roku przez Muzeum Archeologiczne w Gdańsku odkryto ułamki naczyń datowane prawdopodobnie na wczesny (480-300 p.n.e.) i środkowy (300-100 p.n.e.) okres lateński.
(L.J.Łuka, op. cit.,s.4)


muzycznymeeting.hekko.pl




     

  

"Strona o corocznych spotkaniach przy ognisku, piwku i dobrej muzyce"




Źródło:
E.G.Kerstan, Die Geschichte des Landkreises Elbing
, Elbląg 1925, s.260.
F.Mamuszka, Elbląg i okolice Informator krajoznawczy, Gdańsk 1978.
A.Chlebicka-Jeż, Galicjoki , Wydawnictwo"Uran", Elbląg 2003, s.48.
D.Barton, Przewodnik krajoznawczy "z myszką" po Wysoczyźnie Elbląskiej, Elbląg 1997.
M.Gawryluk, Cenne, bezcenne/utracone
; Bogdaniec , Nr 6 2001.
Albert Rudolf Schönfeld, Die kohlen- und eisenerzfrage der gegenwart und zukunft ..., Drezno 1914, s.97.
S.Kujot, Dzieje Prus Królewskich, Część I. do roku 1309, [w:] Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu, R. XX, Toruń 1913,s.47-48.

L.J.Łuka, Osadnictwo kultury pomorskiej na prawobrzeżnym Dolnym Powiślu i Wysoczyźnie Elbląskiej., [w:] Rocznik Elbląski, T.3, Gdańsk 1966, s. 3-50.
Dziennik Bałtycki, 1962-10-06, Nr 238.

"Die Presse : Ostmärkische Tageszeitung Anzeiger für Stadt und Land", Wydawca: E. Dombrowski, Nr 189, 192, 200/1911, Nr 132, 142/1912,  Thorn 1911-1912.  

APE,SPE, nr 25, poz.568, k.142.
www.mail-archive.com/elbing-l@yahoogroups.com [dostęp: 12.12.2013]
gov.genealogy.net [dostęp: 12.12.2013]

Wróć do spisu treści