Kamienica Elbląska - Witowo/Hopehill - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści

Menu główne:

MIEJSCOWOŚCI


o niewielka osada zlokalizowana pomiędzy Kamionkiem Wielkim a Nadbrzeżem. W 1791 roku, na wzgórzu obok wsi Gross Steinort (Kamionek Wielki), William Avison - angielski kupiec osiadły w Elblągu - kupił od Gottfrieda Schönsee (za kwotę 299 talarów) dwie morgi chełmińskie (ok. 1,2 ha) ziemi wolnej od podatków. Na samym szczycie wzgórza wybudował dworek, któremu nadał angielską nazwę Hopehill ("Wzgórze Nadziei", niem. Hoffnugshügel).

      
W 1798 roku posiadłość kupił (za 700 talarów) kupiec elbląski o nazwisku Strahlenberecher. W 1822 roku Hopehill wrócił (za kwotę 500 talarów) do rodziny Schönsee. Salomon Schönsee powiększył posiadłość w 1842 roku o dodatkowe pół morgi lasu w Ziegelwald (Las Ceglany), które kupił od Piotra Petzla za 66 talarów, włókę łąk (17,955 ha) w Kamionku Wielkim (za 400 talarów) oraz 3/4 morgi w Suchaczu. Jednak łąki w Suchaczu sprzedał już w 1850 roku Michaelowi Doellowi - za 100 talarów. W 1863 roku Hopehill przeszedł na własność syna Salomona Schönsee - Karla Gottfrieda. Ten później sprzedał  majątek rentierowi o nazwisku August Kuhn. Od Kuhna w 1881 roku nabył go Wilhelm Lühlow. Założył on w Hopehillu dużą cegielnię *[1], którą w 1909 roku odziedziczył po nim jego syn Otto.
W czasie II wojny światowej (od 29 maja 1942 do 20 stycznia 1945) w Hopehillu znajdowała się filia obozu koncentracyjnego KL Stutthof [zob. temat].
      
Po wojnie, 29 grudnia 1950 roku Hopehill, którego pierwszą propozycją nazwy było Nadbrzeże, Komisja Ustalania Nazw Miejscowości przemianowała na Witowo [zob. temat]. Następnie z Witowa i części obszaru Kamionka Wielkiego powstał nowy twór administracyjny pod nazwą Kamienica Elbląska - nazwa nadana przez PKP 23 września 1950 roku przystankowi osobowemu Sztynort (d. Groß Steinort). Osada wchodziła w skład sołectwa Kamionek Wielki.
      
Obecnie większa część byłej Kamienicy Elbląskiej wróciła do Kamionka Wielkiego, pozostały obszar (Hopehill - Witowo) należy terytorialnie do Nadbrzeża.

*[1]Wilhelm Lühlow zbudował też w drugiej połowie XIX wieku dużą cegielnię w Kamionku Wielkim.
autor: Zygmunt Gawron


d 1942 roku w Hopehillu znajdowała się filia obozu koncentracyjnego KL Stutthof - Außenstelle Hopehill. Jednak filia ta nie była tutaj jedynym obozem, gdyż po drugiej stronie szosy łączącej Elbląg z Tolkmickiem (ob. 503), na terenie obecnego Kamionka Wielkiego, tzw. "Baraki", znajdował się obóz mieszkalny dla robotników przymusowych (Gemeinschaftslager). Przebywali w nim robotnicy różnej narodowości oraz jeńcy wojenni podlegający obowiązkowi pracy. Od połowy 1944 roku byli oni zwalniani z obozów jenieckich i kierowani do pracy w zakładach zbrojeniowych w charakterze cywilnych robotników przymusowych. Obiekt ten nie figuruje niestety w rejestrze miejsc pamięci narodowej.




Nie zachowała się żadna dokumentacja związana z funkcjonowaniem tego obozu. W 1984 roku podczas wykonywania robót kanalizacyjnych na terenie zakładu wychowawczego odkopano drewnianą skrzynię zawierającą (wg J. Guły) tysiące tabliczek wykonanych z blachy ocynkowanej o wymiarach 55 x 110 mm. Ówczesny dyrektor zakładu Marian Kantypowicz przekazał 121 tych tabliczek (zatem niewielką część znaleziska) do Muzeum Stutthof w Sztutowie. Co się stało z pozostałymi? Stan zachowania tabliczek jest bardzo różny. Zawierają informacje dotyczące robotników przymusowych, jednak tylko 10 spośród nich zawiera imię, nazwisko i datę urodzenia. Wśród nich były dane 8 Włochów oraz po 1 Rosjaninie i Polaku.

 
      
Według niepotwierdzonych informacji wynika, że około 1936 roku zorganizowano w tym miejscu szkołę jungów morskich, którzy na Zalewie Wiślanym odbywali letnie kursy żeglarskie. Po wybuchu wojny prowizoryczny obóz obejmujący jeden barak i kuchnię został znacznie rozbudowany i przekształcony w obóz pracy. Robotników przymusowych zatrudniano na terenie Wysoczyzny Elbląskiej i wybrzeża Zalewu Wiślanego. W samym obozie produkowano elementy uzbrojenia, a niedaleko Nadbrzeża, prawdopodobnie w cegielni E. Schmidta, miano montować miniaturowe tankietki (?) [to przypuszczenie autora oparte jest jedynie na relacji jednego z robotników pracujących w majątku Schmidtów].
  
Po wojnie był tutaj obóz karny, w którym przebywali więźniowie polityczni. Po opuszczeniu obozu przez więźniów (1947?), podzielono go na dwie części: w jednej powstało (istniejące do dziś) osiedle mieszkalne dla pracowników pobliskich cegielni obejmujące cztery baraki, w drugiej, od lutego 1957 roku, zorganizowano Państwowy Młodzieżowy Zakład Wychowawczy dla Chłopców. Pierwszym Dyrektorem ośrodka był Stanisław Bochus. Obecnie w tej części znajdują się: Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy i Zakład Aktywności Zawodowej.


Legenda "Milczenie jest złotem" - fragmenty.

Na wschód od Kamionka, pomiędzy Strumieniem Mennonitów a drugim większym strumieniem, zwanym Kamionką lub Młynówką (Mühlenbach), spotykamy wzniesienie noszące niegdyś nazwę Blisanenberg. Ze szczytu doskonale widoczny jest cały Zalew Wiślany... Podobno dawniej poznawano wzniesienie nawet nocą, a to ze względu na ustawicznie migoczące nad nim światełko. Wielu rybaków i żeglarzy uratowało się dzięki niemu... Zastanawiano się długo skąd pochodzi tajemnicza jasność... Pytano co może być źródłem owego niezwykłego światła? ... Jedni widzieli w świetle przejaw mocy nieczystej, inni przeciwnie... pochodzić musi od aniołów lub świętych, bo przecież ratuje ludziom życie... I nikt nie wie kiedy rozpowszechniła się trzecia wersja, wedle której światło było wskazówką... wskazywało miejsce, gdzie  ukryto nieprzeliczone bogactwa... No i zaczęły się poszukiwania. Ponieważ były bezowocne zaczęto szczerze wątpić w prawdziwość przyjętego wyjaśnienia... Ktoś, znowu nie wiadomo kto, ogłosił bowiem, że przy odkrywaniu skarbu zachować trzeba bezwzględne milczenie... Właśnie nieprzestrzeganie tej reguły było przyczyną dotychczasowych niepowodzeń.
     
Uzbrojeni w nową wiarę, a także odpowiednie narzędzia ludzie powrócili do poszukiwań. Kopano na zmianę, w całkowitym milczeniu... Potęgujący się blask wskazywał, że skarb powinien być coraz bliżej... I wreszcie łopaty i kilofy uderzyły w drewniany przedmiot... Kopiącym żywiej zabiły serca... Po kilku długich jak wieczność minutach kopiący ujrzeli wspaniale zdobioną, jakże ogromną skrzynię. Wystarczyło tylko unieść wieko. W uroczystym milczeniu triumfalny głos obwieścił:
      - No wreszcie cię mamy...
      
To co nastąpiło potem przyćmiło ludzkie wyobrażenia... Ogromna jasność, która uczyniła z głębokiej nocy niemal jasny dzień, nie eksplodowała bowiem ze złota i szlachetnych kamieni. Albo uderzył piorun albo sprawił ją sam diabeł, tak czy owak zaraz potem w ziemi powstała ogromna dziura i bezcenny skarb zniknął w niej na zawsze.
      
Tak to mieszkańcy Kamionka przekonali się na własnej skórze ile warte może być milczenie. Jedna uwaga... do poszukiwań nie dopuszczono kobiet, więc jeśli wybierzesz sobie małżonkę z tych okolic, nie licz na cud.
(D.Barton, Romantyczna Wysoczyzna - Legendy, Sztutowo 1995, s.15-16.)


Źródło:
M.Orski, Hopehill. Filia obozu koncentracyjnego Stutthof w Nadbrzeżu, Muzeum Stutthof w Sztutowie, Gdańsk 1994, s.3-7, s.17-22.
D.Barton, Romantyczna Wysoczyzna - Legendy, Sztutowo 1995, s.15-16.

E.G.Kerstan, Die Geschichte des Landkreises Elbing, Elbląg 1925, s.336-337.

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego