Nadbrzeże-Połoniny - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści

Menu główne:

MIEJSCOWOŚCI


adbrzeże powstało około 1300 - 1303 roku, kiedy to komtur elbląski (w latach 1300-1303) Konrad von Lichtenhain zezwolił niejakiemu Johannesowi (Jan) zbudować młyn przy wsi Dörbeck (Próchnik) nadając mu 4 włóki ziemi w sąsiedztwie Zalewu Wiślanego. Potwierdzenie tego faktu znalazło się w dokumencie wydanym w 1347 roku przez komtura elbląskiego (w latach 1342-1348) Aleksandra von Kornre. Chociaż dokument ten dotyczył budowy młyna dla Kadyn (Cadinen) w pobliskich Kikołach (Kickelhöf), ale wynikało z niego, że istniał już młyn w Nadbrzeżu. W pierwszych latach XIV wieku posiadłość obejmowała wspomniane wyżej młyn wodny *[1], cztery włóki ziemi *[2] oraz posiadała prawo połowu ryb na wodach Zalewu Wiślanego - w granicach majątku. Dla młyna w Nadbrzeżu ustanowiono też gminę młyńską *[3], w skład której wchodziły: Próchnik (Dörbeck), Pagórki (Rehberg), Łęcze (Lenzen), Kamionek Mały (Klein Steinort) oraz Kamionek Wielki (Gross Steinort). Przywilej zmuszał chłopów z wymienionych wsi do korzystania wyłącznie z młyna w Nadbrzeżu.

    
W wydanym w 1457 roku dla Georga Räubera świadectwie, po raz pierwszy spotykamy się z nazwą osady brzmiącą Reimannshof, pochodzącą zapewne od Reimanna - jednego z wcześniejszych właścicieli młyna. Pomimo kilkakrotnej zmiany tej nazwy (np. Wiedershof - od nazwiska A.Wiedera), miejscowość zachowała aż do 1947 roku zbliżoną do pierwotnej nazwę - Reimannsfelde.
      
Po wojnie 13-letniej (1454–1466) Nadbrzeże dostało się pod polskie panowanie. Jednak do roku 1554 - przez prawie sto lat - majątek był wyludniony. Król Polski (w latach 1447–1492) Kazimierz IV Jagiellończyk nadał Nadbrzeże miastu Elblągowi. Jego kolejnymi właścicielami byli patrycjusze elbląscy, m.in. rajca Christoph (Krzysztof) Weinrich, burmistrz Nickel (Mikołaj) Schulz i  Albrecht Wieder. Od nazwiska ostatniego z wymienionych majątek nazywano Wiedershof  - "Dwór Wiedersa". Na siedemnastowiecznej mapie Żuław Wiślanych [fragment mapy poniżej], znanego szwedzkiego kartografa Olao Ioannisa Gotho (*1600, †1644), w miejscu dzisiejszego Nadbrzeża naniesiono osadę Wieders. Z rodziną Wiederów związana jest cytowana dalej romantyczna i tragiczna historia ("Najbardziej romantyczna opowieść na Wysoczyźnie").



Kolejnym właścicielem majątku był pewien - dziś nieznany z nazwiska - oficer, który zapisał go w testamencie mieszczaninowi elbląskiemu o nazwisku Seiffer (†1732). W 1734 roku właścicielem Nadbrzeża był już intendent i radca dworu pruskiego (Hofrat) Jacob Heinrich Pöhling (*1686, 1752), który kupił  zadłużony majatek od wdowy Polykseny Seiffer za kwotę 3500 florenów. Młyn jednak był w posiadaniu elbląskiej rady miejskiej jako zastaw. Pöhling nie był  z tego faktu zadowolony, ale jego usilne zabiegi doprowadziły do tego, że w końcu oddano mu młyn za darmo. J.H.Pöhling okazał się doskonałym gospodarzem. Zbudował w Nadbrzeżu nowy dwór, karczmę i kilka chałup dla rybaków. Powiększył  też majątek kupując 2 wolne włóki od sołtysa z Łęcza, zlokalizowane na północ od Nadbrzeża, gdzie założył folwark, który później nazwano Hohenhaff - dzisiejszy Bogdaniec. Założył też w Nadbrzeżu wielki park z pięknymi alejami. Pod uprawy w parku i w ogrodach majątku Pöhling wykorzystywał "Mistung aus Niederung" (nawóz z nizinny), który sam wytwarzał  eksperymentując z różnymi rodzajami podłoża organicznego. Najpierw glebę wzbogacał różnymi minerałami, a następnie pryzmował ją w specjalnie budowanych na lodach Zalewu Wiślanego namiotach, gdzie leżakowała niemal do wiosennych roztopów. Jego uwagę zwróciła ziemia pozyskiwana w Bogdańcu, obok wzniesienia nazwanego później Kleberberg (Góra Klejowa) [zob. temat].
    
Radca Jacob Heinrich Pöhling zmarł w 1752 roku. W roku tym wydano drukiem w Elblągu epitafium upamiętniające jego osobę, które ułożył A.N.Tolckemit - ewangelicki pastor z Przezmarku. Utwór ten sławił zmarłego mówiąc o jego uczciwości, nieprzekupności oraz szczodrości.  W Nadbrzeżu mieszkał J.H.Pöhling przez 18 lat, ale pamięć o nim przetrwała tutaj do końca XIX w., a miejscowa ludność nazywała majątek „Hoffrats“. Wdowa po Pöhlingu wyszła ponownie za mąż za majora von Luck, polskiego oficera z elbląskiego garnizonu.
     
Major von Luck posiadał oprócz 4 włók w Nadbrzeżu, 5 włók w Łęczu, 4 w Kamionku Wielkim, 2 morgi łąk w Suchaczu i majątek w Nowakowie. Zmarł w 1760 roku i  pochowany został na cmentarzu w Próchniku.
     
W dniu 15 czerwca 1753 roku biskup sufragan chełmiński Fabian Franciszek Pląskowski (*1705, †1784) poświęcił  w Nadbrzeżu małą murowaną kapliczkę, która stała przy drodze do dworu (dziś jej lokalizacja nie jest znana). Znajdował się w niej mały przenośny ołtarzyk polowy, który zawierał relikwie św. Seweryna i św. Marcjana. Według niżej opisanej legendy w kapliczce tej umieszczono - ku przestrodze - szpadę bratobójcy Ernsta Wiedersa. Ołtarzyk z relikwiami po śmierci późniejszego właściciela Nadbrzeża - von Znanieckiego w 1802 roku - kupił proboszcz Schatz z Tolkmicka. W 1814 roku został on podarowany do kikolskiej kaplicy. Po jej rozebraniu w 1824 roku, ołtarzyk wędrował z rąk do rąk, aż w 1865 roku trafił do katolickiego kościoła w Mrągowie (Sensburg).


      
Później właścicielami Nadbrzeża byli:  major Johann Carl von Pflantz i  hrabia Carl von Hompesch de Rurich.
     
W 1796 roku doszło do licytacji majątku i kupił go (za 11 200 talarów) ziemianin Niels Petersen Flesburg. W 1798 roku sprzedał majątek porucznikowi Albertowi Falck von Plachetzkiemu za 14 000 talarów. Jeszcze w tym samym roku von Plachetzki sprzedał go Michałowi von Lyskowskiemu (Łyskowski) za 17 000 talarów. W 1801 roku Nadbrzeże kupił Ignacy Znaniecki (za 17 000 talarów). Jednak zmarł on 11 października 1802 roku (w wieku 47 lat), 5 dni później został pochowany w kadyńskim klasztorze, który jako gorliwy katolik często odwiedzał. Majątek odziedziczyła jego żona i dwoje małoletnich dzieci.
  
W 1805 roku majątek kupił za 10 766 talarów Georg Huhn. Do tego czasu (ok. 3 lata) dzierżawił go von Dünhofen. W 1810 roku właścicielem Nadbrzeża został (za 6 802 talary) Deichinspektor Adolf Günther, ale jeszcze w tym samym roku kupił majątek (za 9 500 talarów) Tomasz Ferdynand Skriwinski. W 1821 roku nowym właścicielem został krajowy asesor sądowy Daniel Thomas Woycke z Chełmna (Culm), który kupił Nadbrzeże za jedyne 5 000 talarów.

Według pastora z Łęcza E.G.Kerstana, późniejszy sędzia Woycke był znany wielu starszym mieszkańcom Wysoczyzny Elbląskiej jeszcze na początku XX w. Woycke był w ich pamięci za sprawą [prześmiewczej] przyśpiewki ludowej, której był bohaterem i często była śpiewana, szczególnie wtedy, kiedy elbląscy ułani na wsiach bawili.

Dem Woyck, dem ist die Kobbel dod,

He, wer sich nicht drum mäge,

Das Fell, das ist o Sohle good,

Das Fleesch kann he sich dreege.

Przyśpiewka miała wówczas jeszcze kilka zwrotek.

W 1832 roku sędzia Woycke zmarł, a majątek odziedziczyły jego dzieci.

*[1]Młynarz płacił 3 marki i 30 kur rocznie, na św. Marcina (11 listopad). Po wojnie 13- letniej podatek wynosił już 6 marek.
*[2]Roczny podatek wynosił 2 marki i 16 kur płacone na św. Marcina (11 listopad). Po wojnie 13- letniej podatek wynosił już 4 marki.
Poza tym płacono jeszcze daninę w zbożu ("scheffel" pół korca żyta i pół korca pszenicy) tzw. płużne (Pflugkorn). A dla proboszcza z Łęcza  po pół korca żyta i owsa od każdej włóki. Korzec = 120,6 litra.
*[3]Miało to związek z przywilejem nadanym młynarzowi z Nadbrzeża, który zabraniał budowy innego młyna w odległości jednej mili (tzw.prawo mili, 1 mila to ok. 7,5-8,5 km). Za zgodę na budowę młyna w Kikołach, Zakon  musiał przyznać młynarzowi z Nadbrzeża prawo wyłączności mielenia dla wymienionych dalej pięciu wsi.


D. Barton "Najbardziej romantyczna opowieść na Wysoczyźnie"

Ta historia była przed laty bardzo głośna, poruszyła serca i wyobraźnię elblążan. Przeszła nawet do miejscowego kanonu literackiego. Johann Heindrich [Heinrich] Dewitz stworzył na jej kanwie melodramat wydany drukiem, chętnie czytywany w pierwszych elbląskich kawiarniach. Dzieło wyciskało łzy niezawodnie między innymi dlatego, że nawiązywało do wydarzeń nie odległych w czasie i przestrzeni, znanych z opowiadań ogrodnika pracującego w Nadbrzeżu - Johanna Worma.
      
Nadbrzeże i Połoniny, dwie małe miejscowości położone na przybrzeżnych stokach Wysoczyzny, nad Zalewem. Dawniej ozdabiał je wspaniały park uzdrowiskowy, znany jako Reimannsfelde Wesserheilanstalt, urządzony z przepychem ale w dobrym guście, stylizowany na francuskich ogrodach. Jedną z jego największych atrakcji były wspaniałe miejsca widokowe, pozwalające podziwiać szeroką panoramę Zalewu i niedaleką Mierzeję. Ale zanim powstał ów słynny teren rekreacyjny, zanim wykorzystano tutejsze źródła wód mineralnych i zbudowano pawilony kuracyjne, był w Reimannsfelde dwór, jeden z wielu na Wysoczyźnie, należący do własności ziemskiej Elbląga.
    
Był wiek XVII. Reimannsfelde pod okiem nowego właściciela - Wiedersa - rozkwitało. Zbudowano nowy murowany dwór, karczmę na szlaku do Suchacza, uruchomiono pamiętający krzyżaków młyn. Wokół rezydencji komponowano reprezentacyjny ogród, otoczony zewsząd przez kwitnące na biało wiśniowe sady. W zieleni lubili się bawić dwaj synowie właściciela - Ernst [20- letni - przyp. W.K] i o trzy lata młodszy Gottfried. Towarzyszyła im piękna dworska szafarka [kobieta zarządzająca gospodarstwem domowym]. Właściwie darowano jej wszystkie obowiązki, była po prostu przemiłą maskotką dwóch szlachciców, jakby ich siostrą. Ubierano ją jak panienkę i pozwalano na wszystko.
    
Jednak bracia dorastali i coraz innymi oczyma spoglądali na piękną towarzyszkę zabaw. Obaj pokochali ją namiętnie i pragnęli mieć tylko dla siebie. Ona nieświadoma powagi dorosłych uczuć, jednakową przychylność, jak dawniej, okazywała obu. Wreszcie bracia postanowili rozstrzygnąć definitywnie komu wyłącznie należą się wdzięki dziewczyny. Ponieważ wiek był XVII i często chadzało się ze szpadami u boku, argumentem w sporze stała się stal. Na polanie dworskiego parku w scenerii kwitnących na biało sadów 20-letni Ernst śmiertelnie ranił 17-letniego Gottfrieda. Przyglądała się temu ich ukochana. Dopiero gdy śmierć pojawiła się na polanie wszyscy troje z trwogą  uświadomili  sobie do czego doprowadziła ich dziecięca zażyłość. Po raz ostatni ich przerażone spojrzenia spotkały się na krótką chwilę.
     
Gottfrieda pochowano na cmentarzu przy kościele Bożego Ciała w Elblągu. Przy jego pięknym nagrobku corocznie na wiosnę elblążanie składali naręcza kwiatów.
  
Ernst zbiegł i nigdy nie powrócił w rodzinne strony. Szpadę bratobójcy ku przestrodze wystawiono w murowanej kapliczce, która stała przy drodze do dworu.
      
Chyba jednak najokrutniej los potraktował  w całej tej historii szafarkę. Z biednej dziewczynki wyniósł ją do rangi nieomal szlachcianki, kochało ją dwóch dobrze urodzonych młodzieńców i ich bogaty ojciec, miała wszystko o czym nie mogła kiedykolwiek nawet marzyć. Potem, ten sam ślepy los, pozbawił ją tych wszystkich radości i obietnic. Stały się mirażem, a ona znowu przeciętną wiejską dziewczyną. Niańcząc kupę bachorów na progu ubogiej chaty nuciła im o swym utraconym raju. Cest la vie - odpowiadały jej francuskie rośliny w ogrodzie.
    
A na pamiątkę całego zdarzenia elblążanie o Nadbrzeżu długo jeszcze mówili - Wiedershof (Dwór Wiedersów).
(Źródło: D. Barton, op. cit., s.13-14.)

kres największej świetności Nadbrzeża przypada na wiek XIX. Od 1837 roku jego właścicielem (za 6 000 talarów) został młody porucznik Fryderyk Ludwik Alfred v.Kall (*1812), który przy współpracy ze znanym wówczas elbląskim lekarzem, doktorem Samuelem Cohnem (Kohn, *1806 †1895), otworzył tutaj w 1842 roku zakład wodoleczniczy (Wasserheilanstalt). W 1831 roku dr Samuel Cohn wyróżnił się przy leczeniu cholery, za co został honorowym obywatelem Elbląga. W 1844 roku na Logenstraße 3 (ul. Pestalozziego) urządził instalację wodoleczniczą, gdzie leczył bezpłatnie biednych, szczególnie cierpiących na gorączkę, która dawała się wyleczyć wodą w kilka dni. Początkowo z usług zakładu korzystali głównie bogaci elblążanie. Kurort rozwijał się jednak dość szybko i w pewnym okresie stał się bardzo modnym uzdrowiskiem. Zbudowano okazały Dom Zdrojowy oraz założono park spacerowy dla kuracjuszy. Mimo to Fryderyk Kall popadł w długi i jego majątek poszedł pod młotek w 1849 roku. Nabywca, baron Leopold von Goetzen (Götzen), zapłacił za Nadbrzeże 6 000 talarów. Jego małżonka pochodziła z rodziny gdańskiego bankiera Normanna. W latach 1850-1851 von Goetzen zbudował na wzniesieniu w parku zdrojowym atrakcyjny pałacyk, który miejscowa ludność nazwała "Götzentempel" ("Świątynia Goetzena"). Po II wojnie światowej mieściła się tutaj Zasadnicza Szkoła Ogrodnicza w Połoninach. W 1856 roku Nadbrzeże, które było dalej atrakcyjnym kurortem, kupił od von Goetzena (za 27 000 talarów) Adolf von Hoven.  
     
Około 1860 roku folwark Hohenhaff  (obecnie Bogdaniec) - zaplecze aprowizacyjne uzdrowiska - kupił Fryderyk Wilhelm Kämmer i został on na trwałe oddzielony od Reimannsfelde.


     "Młyn Dolny" (Untermühle)

W 1872 roku właścicielem majątku w Nadbrzeżu został (za 36 000 talarów) doktor prawa Albert Orbanowski (Urbanowski) *[4]. Unowocześnił on uzdrowisko, gdzie od 1888 roku wodoleczenie prowadził dr Art, zmodernizował i rozbudował obydwie cegielnie nad Zalewem Wiślanym - w roku 1891  w zachodniej cegielni wybuchł pożar, który częściowo ją strawił (była później jedną z dwóch cegielni podobozu Hopehill, całkowicie zniszczona w 1945 roku przez czerwonoarmistów). Albert Orbanowski zbudował też drugi "Młyn Górny" (Obermühle) nad Steinbeck (lub Mühlenbach - "Młyński Potok"), który później zamieniono w kuźnię miedzi (Kopperdiek)- obiekt nie dotrwał do naszych czasów, spalony podczas ostatniej wojny -  miejsce, gdzie jeszcze dziś można zobaczyć zgliszcza, okoliczna ludność nazywa "Spalonym Młynem". "Młyn Dolny" (Untermühle) - z czasów krzyżackich - wprawdzie przetrwał drugą wojnę światową, jednak w latach 70. (?) został rozebrany przez ówczesnego właściciela.


"Młyn Dolny" (Untermühle). Reprodukcja cyfrowa obrazu będącego w domenie publicznej.

W marcu 1892 roku następcą Orbanowskiego został kupiec Henryk Roehl (Röhl) z Królewca, który za majątek liczący 6 ¾ włóki chełmińskiej zapłacił 210 000 marek. W następnym roku do majątku doszedł "Młyn Dolny" (kupiony za 34 500 marek), który od 1880 roku był w posiadaniu Reichowa. W 1920 roku młyn ten został ponownie oddzielony od majątku. W 1894 roku Henryk Roehl - w miejscu zakładu wodoleczniczego - uruchomił zakład przyrodoleczniczy, który prowadził doktor Lindtner. Z usług kurortu korzystało wielu kuracjuszy, a w najlepszym okresie działalności mogło tu wypoczywać - w ekskluzywnych warunkach - około stu osób. Kuracjuszy przyciągały tutaj nie tylko walory zdrowotne uzdrowiska, słone wody mineralne, ale również krajobrazowe. Atrakcyjne położenie nad Zalewem Wiślanym i bliskość Wysoczyzny Elbląskiej skłaniały do odbywania częstych spacerów i podziwiania piękna otaczającego krajobrazu. Uzdrowisko funkcjonowało jeszcze na początku XX wieku, jednak z czasem przestało przynosić oczekiwane dochody i zostało zamknięte.


"Młyn Górny" (Obermühle). Widok z "Góry Brzozowej" ("Birkenberg"). Reprodukcja cyfrowa obrazu będącego w domenie publicznej.

Stopniowo w pejzażu zaczęły dominować dwie cegielnie i dwa młyny, które zapewniały mniejsze, ale pewniejsze zyski. Istniała tutaj także przystań, która wraz linią kolejową [zob. temat], umożliwiały wywóz cegły wyprodukowanej w tutejszych cegielniach. Niestety zatarciu uległy kunsztowne niegdyś założenia parkowe i wiele obiektów małej architektury, jak np. wspomniana wyżej kapliczka.  

Po śmierci Henryka Roehla jego żona Wilhelmina sprzedała majątek i cegielnię spółce z Królewca Quedenfeld & Neumann. Nowi właściciele Nadbrzeża prowadzili cegielnię jako "Dampfziegeleiwerke Raimmansfelde GmbH in Königsberg", natomiast ziemię wydzierżawili niejakiemu Otto Kuhnowi, który piastował wówczas funkcję naczelnika urzędu administracyjnego Amtsbezirk Dörbeck [zob.temat]. Gospoda i oba młyny należały do różnych właścicieli.  
    
Od 1902 roku w Nadbrzeżu funkcjonował oddział poczty elbląskiej, obok gospody G. Fischera [zob. fot. poniżej]. Od 1910 roku właścicielem gospody i naczelnikiem oddziału pocztowego był Maksymilian Hübert [zob. reklama powyżej].
    
Próbą ratowania tutejszej sztuki ogrodowej, było utworzenie w 1920 roku na wykupionym przez państwo terenie parku szkoły ogrodniczej *[5]. Uratowano wówczas wiele rzadkich gatunków roślin, które niestety dziś już prawie wyginęły.
      
Cały majątek około 1925 roku obejmował 131 ha powierzchni, na której zamieszkiwało 85 mieszkańców (80 osób w 1867, 69 w 1871).
      
W czasie II wojny światowej w pobliżu Nadbrzeża znajdowała się filia obozu koncentracyjnego Stutthof  Außenstelle Hopehill [zob. temat], działająca od 29 maja 1942 roku. W granicach podobozu znajdowały się dwie cegielnie, Hopehill i od 1943 roku zachodnia cegielnia w Reimannsfelde. Pracowało w nich ok. 300 więźniów, a przez cały okres funkcjonowania przeszło przezeń ponad 500 więźniów. Podobóz zlikwidowano 20 stycznia 1945 roku, a więźniowie zostali przetransportowani do macierzystego obozu Stutthof. Dzisiaj na niewielkim wzgórzu przy drodze 503 znajduje się pomnik czczący ich pamięć. W 1947 roku dawne Reimannsfelde zostało podzielone na dwie miejscowości: Nadbrzeże i Połoniny *[6] [zob. temat].

*[4]W pisanym ręcznie wykazie berlińskich studentów z 1908 roku, wśród 185 nazwisk jest także Curt Orbanowski, * 31.10.1875 w Reimannsfelde, Kr. Elbing. Ożenił się on 21.01.1905 z Gertrudą zd. Astfalck. W 1908 roku pracował jako inżynier w Gross-Flottbeck  k. Hamburga. Jest to prawdopodobnie syn Alberta Orbanowskiego. Źródło: list.genealogy.net [dostęp: 10.03.2009].
*[5]W latach 1948-1950 działało w Połoninach Liceum Gospodarstwa Wiejskiego. Później uruchomiono tutaj Zasadniczą Szkołę Ogrodniczą a następnie Technikum Ogrodnicze, które zostało zlikwidowane w 2003 roku.  
*[6]"Glinianka" i "Połoniny" były po wojnie przejściowymi nazwami dla Reimannsfelde. Nadbrzeże było propozycją nazwy dla Hopehillu, który w 1950 roku otrzymał nazwę Witowo, a następnie, razem z częścią Kamionka Wielkiego, przemianowano na Kamienicę Elbląską.

Spis mieszkańców Reimannsfelde w latach [1763-] 1773-1918
(wg A.Wełniaka)

Petersen Niels;
Falcken Albert;
Lyskowski Michael von;
Znanick Ignatius;

Huhn George;
Günther Adolf;
Skriwinski Johann Thomas;
Woycke Thomas;
Woycke Auguste;
Kall Alfred von;

Goetzen Leopold von;
Hoven Adolph von;
Orbanowski Albert
;
Pinckert Karl;
Mentzel Wilhelm;
Johann Heinrich;
Liedtke Heinrich;
Liedtke Helene;
Pasternak Julius;
Weidlick Robert;
Damm Johann Friedrich;

Witte Robert;
Dous Adolf;
Traugott August;
Möller Gottfried;
R
eichow Carl;
Roehl Heinrich;
Roehl Wilhelmine;

Dampfziegeleiwerke Raimmansfelde GmbH in Königsberg



Źródło:

M.G.Fuchs, Beschreibung Der Stadt Elbing Und Ihres Gebietes In Topographischer, Geschichtlicher Und Statistischer Hinsicht, Elbing (Elbląg) 1832, s. 342-346.
E.G.Kerstan, Die Geschichte des Landkreises Elbing, Elbing (Elbląg) 1925, s.308-312.
D.Barton, Romantyczna Wysoczyzna - Legendy, Sztutowo 1995, s.13-14.
B.
Satori-Neumann, "Elbing im Biedermeier und Vormärz", Elbing (Elbląg) 1933 ,s.148
list.genealogy.net [dostęp: 10.03.2009]
www1.uni-hamburg.de Regesten und Texte zur Geschichte Preußens und des Deutschen Ordens - Ältere Abteilung (1140-1381) [dostęp: 06.09.2013]

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego