SGS w Nowym Kościele (1945-49) - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści
TEMATY RÓŻNE

Autor: Kamil Kaliszuk, Charakter i okoliczności funkcjonowania Spółdzielni Gospodarczo- Społecznej w Nowym Kościele w latach 1945-49. (fragmenty niepublikowanej pracy licencjackiej wykonanej pod kierunkiem prof. UG, dr. hab., Marka Stażewskiego, Uniwersytet Gdański, 2011.)


niniejszym artykule opisane są losy Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej (dalej:SGS) w Nowym Kościele (Pogrodzie). Był to twór wyjątkowy w skali całej odradzającej się powojennej Polski. Owa wyjątkowość wiąże się z charakterystyką organizacji stanowiącej niejako alternatywę dla podobnych przedsięwzięć promowanych przez ówczesną władzę państwową. SGS była oparta na wartościach  chrześcijańskich,  narodowych  –  będących  w  opozycji do  wartości  na  jakich oparte były spółdzielnie typu socjalistycznego. Spółdzielnia w Nowym Kościele miała obejmować swoim działaniem właściwie wszystkie aspekty życia zrzeszonych w jej obrębie spółdzielców - od gospodarczego po życie rodzinne i religijne. Autor zdając sobie sprawę z niedoskonałości trapiących podobne opracowania, za cel niniejszego, wybrał jak  najbardziej  kompleksowe - maksymalnie skrócone dla potrzeb tej witryny - odtworzenie, czy też może „stworzenie” obrazu organizacji w całym okresie jej istnienia.
    
Chociaż plany powstania SGS snute były już w latach poprzedzających jej utworzenie *[1] - a niektóre z zapoczątkowanych przez nią przedsięwzięć istniały jeszcze po jej rozwiązaniu - sama Spółdzielnia została zorganizowana w 1945 roku i jako taka funkcjonowała do ostatnich miesięcy roku 1949. Okres lat 1945-1949 w sposób naturalny określa zatem podstawowe ramy czasowe, w których rozpatrywane będą związane z jej istnieniem zagadnienia. Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna ulokowana została pierwotnie w Nowym Kościele. Obszar tej miejscowości wyznacza przyjęte przez autora ramy terytorialne, do których ograniczy się jego badanie. Czasem będzie występować określenie tzw. „Ziemie Odzyskane” (tutaj odnoszące się tylko do obszaru powiatu elbląskiego); użyte w celu zarysowania ogólnej charakterystyki osadnictwa na tych ziemiach, jak również przy opisie „ekspansji” wpływów Spółdzielni na okoliczne miejscowości.
      
Używanie nazwy Nowy Kościół *[2] motywowane jest tym, iż właściwie przez większość swojego istnienia SGS funkcjonowała w miejscowości o takiej nazwie. Trzeba też podkreślić, że artykuł jest głównie oparty *[3] na artykułach autorstwa Pawła Nieczuja-Ostrowskiego, wnuka jednego z założycieli SGS. Powstały one na podstawie przekazów ustnych, relacjach osób uczestniczących bezpośrednio i osobiście w tworzeniu Spółdzielni. Ważną rolę odegrały też inne źródła pisane *[4] oraz archiwalne dokumenty *[5], które czasem są w konfrontacji z informacjami podanymi przez Pawła Nieczuja-Ostrowskiego. Konfrontacja daje  możliwość podjęcia próby nieco bardziej całościowego ujęcia tematu. Pozwala też na rozwinięcie zaprezentowanych we wspomnianych artykułach wątków, czy też wprowadzenie nowych.


*[1]Projekt w formie maszynopisu datuje się na rok 1943, choć poprzedzały go lata rozważań twórcy projektu, o czym pisze w swoich wspomnieniach.; B. M. Nieczuja-Ostrowski, "Drogi miłości bożej", Kraków 1993, s. 42.

*[2]Miejscowość w latach 1945-1949 czterokrotnie zmieniała swą nazwę: Neukirch  Höhe,  Nowy  Kościół,  Moniuszkowo,  Pogrodzie.

*[3]Jak wszystkie dotychczasowe opracowania na temat SGS.

*[4]Wśród  ważnych  źródeł  typu  pamiętnikarskiego wymienić  należy  wydane  drukiem  wspomnienia  gen. Michała  Nieczuja-Ostrowskiego, jednego z projektantów i zarazem twórców Spółdzielni, który na kilku stronach wzmiankuje o powstawaniu SGS, czy też represjach które dotknęły jej twórców. Kolejne  wykorzystane  tutaj  wspomnienia,  również  wydane  drukiem,  pochodzą  od niemieckiego  ks.  Paulusa  Herrmanna.  Opisuje  on  zdarzenia  mające  miejsce  na  terenie Elbląga i okolic w pierwszych miesiącach po przejęciu władzy przez nową administrację, najpierw  radziecką  a  następnie  polską. Jedynym  wykorzystanym  artykułem  prasowym  jest  tekst  autorstwa  Stanisława Babisiaka zamieszczony w Ziemi Pomorskiej z 7 kwietnia 1946 roku.

*[5]Większość wykorzystanych źródeł archiwalnych przechowywana jest w Archiwum Państwowym w Elblągu z siedzibą w Malborku. Najważniejszą grupę, a przynajmniej najbardziej wartościową z perspektywy realizowanego tematu, stanowi tutaj zespół akt Starostwa Powiatowego w Elblągu, ale również Gminnej Rady Narodowej w Tolkmicku, Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urzędu Powiatowego w Elblągu.


Okoliczności powstania Spółdzielni Gospodarczo- Społecznej


dniu 3 września 1945 roku do Inspektoratu Osadnictwa Powiatowego Oddziału Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (dalej:P.U.R.) w Elblągu *[6] przybyło, w ramach tego co nieco później nazywano delegacją zwiadowczą*[7], dwóch przedstawicieli rodzin zamieszkujących okolice Olkusza. Ich celem było rozpoznanie warunków i określenie możliwości ewentualnego przeniesienia na teren powiatu elbląskiego „większej grupy przesiedleńców z województw kieleckiego  i krakowskiego.


Choć oczywiście "zwiadowcy" nie posługiwali się dostępnymi dzisiaj szczegółowymi opracowaniami dotyczącymi regionu, zebrane przez nich dane były na tyle obiecujące, iż stały się podstawą do podjęcia decyzji o przybyciu tutaj większej grupy osadniczej *[8].

Decyzja  powyższa  znalazła  poparcie  u  piastującego  funkcję  Inspektora P.U.R. w  Elblągu  Ignacego  Widoty.  W podpisanym przez siebie piśmie wysłanym już w dniu 3.IX.1945 roku do Starostwa Powiatowego w Elblągu poinformował on, iż w zgodzie z  literą  obowiązującego  prawa,  powołana  zostaje  Spółdzielnia  Gospodarczo-Społeczna w  Nowym  Kościele  w  gminie  Tolkmicko (ówcześnie Tolkemit).  Dzień  ten  należy  zatem  uznać  za  cezurę powstania Spółdzielni (choć faktyczne rozpoczęcie jej funkcjonowania, w więcej niż tylko formalnych ramach, zauważyć można dopiero około dwudziestu dni później, w momencie przybycia grupy osadników) *[9]. Jednocześnie, tego samego dnia (3.IX), skierował Widota pismo do Oddziału Wojewódzkiego P.U.R. w Gdańsk-Sopot, informując swoje władze zwierzchnie o istnieniu realnej możliwości przesiedlenia tu, w sumie 150, osadników wiejskich z powiatu olkuskiego i michałowskiego w woj.krakowskim do powiatu elbląskiego.
      
Osadnicy, według założonego przez Inspektora planu, nie mieli przybywać jednocześnie, lecz mieli zostać oni podzieleni na grupy, około 20 osobowe, wysyłane w pewnych odstępach czasu. Wymóg ten był podyktowany, jak się wydaje, względami praktycznymi.
      
Łatwiej było bowiem, szczególnie w obliczu mogących wystąpić braków w podstawowych zasobach niezbędnych do życia, zagospodarować się grupie mniej licznej, która to stopniowo przyjmować miała nadchodzących w kolejnych falach ziomków.
      
Odpowiedzią  na  pismo  Widoty  był  pochodzący z  dnia  5.IX.1945  roku  dokument  Wojewódzkiego Oddziału PUR w Sopocie. Zawierał on postanowienie udzielenia poparcia całemu przedsięwzięciu związanemu z powstaniem w Nowym Kościele Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, a także sprowadzeniem do niej przyszłych spółdzielców. Skorzystano w tej sytuacji z uprawnień, które w ogólnych ramach nakreślone zostały w Dekrecie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (dalej:PKWN) z dnia 7 października 1944 r. o utworzeniu Państwowego Urzędu Repatriacyjnego.

      
W rezultacie powyższych zdarzeń stało się faktem przybycie do elbląskiego punktu etapowego P.U.R.
grupy osadników z powiatów miechowskiego i olkuskiego. Miało to miejsce dnia 21 września 1945 roku. Grupa liczyła w sumie 24 pionierów, którym przewodniczył Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski [zob. temat], pomysłodawca i założyciel Spółdzielni, zwierzchnik wysłanych tutaj wcześniej „zwiadowców” *[10]. Po dwudniowym pobycie w elbląskim punkcie etapowym, osadnicy w towarzystwie Inspektora Ignacego Widoty udali się, dnia 23 września, na teren gminy Tolkmicko by przeprowadzić rozpoznanie tutejszych ziem pod kątem możliwości   osiedleńczych. W Tolkmicku w rolę przewodnika wcielił się, jej rzeczywisty gospodarz, wójt gminy Kazimierz  Kościuch.  Zapoznawszy  przyszłych  osadników  z  panującymi  tutaj okolicznościami, udał się z nimi w teren, najpierw do miejscowości Conradswalde (późniejsze Chojnowo), a następnie do Neukirch-Höhe (Nowy Kościół/Pogrodzie).

Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski.
(Źródło: B.M.Nieczuja-Ostrowski, Rzeczpospolita Partyzancka.)

Ostatecznie, w zgodzie z ustaleniami z 3 września, za punkt docelowy swej migracji wybrali Nowy Kościół. Przejęciu osady towarzyszył uroczysty, zważając na warunki, w jakich to się odbywało, nastrój. Gdy już grupa Nieczuja-Ostrowskiego zapoznała się ze wsią, jej członkowie udali się na zbiórkę. Wówczas została odśpiewana „Rota” a następnie „Mazurek Dąbrowskiego” . Zamanifestowano w ten sposób nie tylko głębokie uczucia patriotyczne, ale też niejako powrót osady do Macierzy. Podobnie akt ten został odebrany przez władze gminne, które w swoim sprawozdaniu podkreślały nie tylko symboliczne, ale też faktyczne przejęcie wsi – stwierdzono nawet później, że „tygodniowy pobyt osadników, wieś Neukirch-Höhe przekształcił na wieś polską”.
(APE, GRN, syg. 12/39, s. 5.)

*[6]APE, SPE, syg. 25/388, s. 1.

*[7]W dokumentach wydanych już po zakończeniu działalności Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, znajdujemy zaświadczenie, z którego wynika, iż jeden z jej Twórców Bolesław Nieczuja-Ostrowski był jej pracownikiem od dnia 6 września 1945 r. Jako, że był on jej pomysłodawcą, projektantem i głównym organizatorem należy uznać tę datę za dzień, w którym Spółdzielnia zafunkcjonowała jako fakt w świadomości jej członków – do jej formalnego ustanowienia prowadzić miała jeszcze dość długa droga.; Por. P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna... , s.94.

*[8]APE, SPE, syg. 25/388, s. 1.

*[9]W dokumentach wydanych już po zakończeniu działalności Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, znajdujemy zaświadczenie, z którego wynika, iż jeden z jej Twórców Bolesław Nieczuja-Ostrowski był jej pracownikiem od dnia 6 września 1945 r. Jako, że był on jej pomysłodawcą, projektantem i głównym organizatorem należy uznać tę datę za dzień, w którym Spółdzielnia zafunkcjonowała jako fakt w świadomości jej członków – do jej formalnego ustanowienia prowadzić miała jeszcze dość długa droga.; Por. P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna... , s.94.

*[10]Inna liczba przesiedleńców przybyłych w tym czasie z województwa Krakowskiego widnieje w Sprawozdaniu kierownika Punktu Etapowego nr 9 w Elblągu Zdzisława Bubelli. Podaje on liczbę 28 osób. O tym, że myśli o tej samej grupie ludzi, która jest opisywana na niniejszych łamach, świadczy zawarta w dokumencie informacja, iż w dniach od 14 do 28 września 1945 była to jedyna grupa zorganizowana przybyła z Krakowa. Powołując się na inne źródła przyjąć trzeba jednak, iż faktyczną liczbą przybyłych w tym czasie „krakowian” było 24. Być może brakujące 4 osoby są po prostu wynikiem pomyłki urzędniczej, tudzież, osobami, których drogi rozeszły się z drogami dotychczasowych współziomków już w Punkcie Etapowym w Elblągu – choć to drugie wyjaśnienie nie jest do końca usprawiedliwione, gdyż w dostępnych źródłach, innych od sprawozdania Bubelli, pojawia się informacja wprost, że 24 ludzi przybyło do Elbląga. Dodatkowo sprawozdanie Bubelli zawiera informację, iż grupa nie zatrzymując się na Punkcie Etapowym udała się bezpośrednio do miejsca osiedlenia, na co również nie znajdujemy jednak potwierdzenia w innych dokumentach, które podają, iż osadnicy pojawili się w Nowym Kościele dopiero po 2 dniach.; APG, PUR, syg. 1167/610, s. 103.; por. APE, SPE, syg. 25/388, s. 4, 7, 56.


Nowy Kościół       


ieś Nowy Kościół (Neukirch-Höhe) pod tą nazwą znana jest od roku 1342 (sama nazwa wskazuje, iż już od tego czasu istnieć musiała tutaj świątynia), choć początków jego istnienia upatrywać można, jak twierdzą  badacze, jeszcze w czasach przedkrzyżackich. Według źródeł polskich  jego liczba mieszkańców w 1939 r. wynosiła około 1200 osób narodowości niemieckiej, zaś 20 września 1945 roku (a więc na dwa dni przed przyjazdem Polaków) szacowano liczbę ludności na około 280 osób.


Budynek w którym mieściła się siedziba SGS (zdj. współczesne).
(Źródło: http://pogrodzie.pl)
     
W roku 1945 rysował się Nowy Kościół, przynajmniej na tle innych okolicznych miejscowości, na tyle dobrze, że stał się celem jednej z pierwszych przybyłych na te tereny grup osiedleńców. Wieś posiadała szereg walorów mogących przyciągnąć osadników. Przede wszystkim, jako jedna z pierwszych, została ona opuszczona przez wojska radzieckie, co dało polskim władzom lokalnym szansę na rozpoznanie zastałej tutaj sytuacji i w miarę możliwości zabezpieczenie istniejących zasobów czy też infrastruktury. Kolejnym walorem było to, iż w jej obrębie znajdowało się 60-80 zwarto sąsiadujących ze sobą gospodarstw, co było sytuacją pożądaną w pierwszym okresie zasiedlania tych ziem, gdyż dawało możliwość tworzenia się tu organizacji na zasadach spółdzielczych. Nowy Kościół był też drugą w gminie Tolkmicko, obok Chojnowa (wówczas jeszcze Conradswalde), miejscowością, w której istniały warunki pozwalające na przeprowadzenie akcji żniwnej – 6 września zżętych było już około 45% z 150 ha uprawianego tutaj zboża, z czego 10% zwieziono i zabezpieczono w stodołach  – możliwość partycypacji w zbiorach mogła dodatkowo motywować w perspektywie zbliżającej się pory zimowej.
       
Spore znaczenie przy wyborze Nowego Kościoła, jako miejsca odpowiedniego dla osiedlenia się, stanowiło jego ulokowanie. Była bowiem wieś swoistym węzłem, który miał połączenie z najważniejszymi miastami w regionie, a więc przede wszystkim od strony zachodniej z Elblągiem, od północy z Tolkmickiem, zaś podążając na wschód można było dotrzeć stąd do Fromborka, czy też patrząc dalej do Braniewa.
      
Do  argumentów  przemawiających  za  wyborem  Nowego  Kościoła  dodać  należy również stanowisko władz przesiedleńczych. Właściwie już od początku administrowania tych ziem przez Polaków, biorąc zapewne pod uwagę wymienione wyżej czynniki, typowano Nowy Kościół na jeden z pierwszych ośrodków osiedleńczych, promując tę lokalizację.

Osadnicy z AK       

eśli chodzi o motywację omawianej grupy, do przeniesienia się na te nowo przyłączone do Polski tereny, to z pewnością spore, jeśli nie decydujące, znaczenie miały wojenne losy osób skupionych wokół Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego. Otóż, o czym wcześniej nie wspomniano, byli oni żołnierzami Armii Krajowej. W czasie wojny obszar ich działalności obejmował, wydzielone w strukturach Państwa Podziemnego, tereny Inspektoratu Rejonowego AK Miechów, Olkusz i Pińczów znajdujące się w obrębie Krakowskiego Okręgu Armii Krajowej. Podejmowali czynne działania skierowane przeciw okupantom, organizując różnego rodzaju akcje zbrojne. Ich dowódcą był podpułkownik Bolesław Nieczuja-Ostrowski.
   
Wydaje się, że ten wspólny fragment życiorysów, mógł być podstawą do snucia przez nich, często niepozbawionych słuszności, domysłów. Uważali dalsze przebywanie na obszarze  swej  dotychczasowej  strefy działania  za  mogące  wiązać się z niebezpiecznymi konsekwencjami, niebezpieczeństwem płynącym ze strony nowych władz.  Tak pisze o zagadnieniu Paweł Nieczuja-Ostrowski, wnuk pułkownika, powołując się na jego wspomnienia:  

[...] ojczysta ziemia miechowska wreszcie wyzwolona spod hitlerowskiego jarzma nagle ponownie stała się zagrożeniem dla części żołnierzy podziemia, tym razem ze strony <<sojuszniczej>> Armii Czerwonej.


[…] Ppłk Bolesław Nieczuja-Ostrowski podjął decyzję o przeniesieniu się na tzw. <<ziemie odzyskane>>, gdzie formujące się dopiero struktury organizacji  społecznej  mogły  dać  ludziom  pewne  szanse  przetrwania,  a  przynajmniej przeczekania pierwszych, zawsze najgorszych miesięcy reżimu”.

(P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia AK... , s. 84.)

      
Podobnie „przeprowadzkę”  tę,  jako  jedną  z  możliwości  uniknięcia  represji  ze  strony  komunistów, interpretuje Filip Musiał *[11].
     
W  świetle  podobnych  obaw,  zrozumiały  może  być  wybór  przez  grupę  byłych akowców Nowego Kościoła. Miejscowość ta znajdowała się z dala od województwa krakowskiego, w którym dotychczas przebywali – gdzie byli znani ze swej partyzanckiej aktywności, rozpoznawalni przez ludność miejscową, a więc szczególnie narażeni na „zainteresowanie” służb bezpieczeństwa. Nowy Kościół znajdował się przy tym nieco na uboczu głównego ośrodka osiedleńczego na tych ziemiach (miasta Elbląga), dawał więc nadzieje na możliwość rozpoczęcia działalności z „czystą kartą”.
      
Poza powyższymi należy wspomnieć o innym jeszcze motywie mogącym mieć znaczenie przy podejmowaniu decyzji przesiedleńczej. „Ziemie Odzyskane” poza licznymi trudnościami, które niewątpliwie oferowały pionierom,  dawały im jednak  niepowtarzalną okazję do organizowania nowych tworów społecznych. Ta możliwość mogła mieć znaczenie dla wizjonera, za jakiego trzeba uznać Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego. Już w roku 1943 stworzył on w formie maszynopisu projekt Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, która miała być w założeniu propozycją wzorcowej organizacji, przeznaczoną  do realizacji w rzeczywistości nowo odrodzonej Rzeczypospolitej:

[...] Spółdzielnia z siedzibą w Pogrodziu, twór  rozlicznych  moich  rozmyślań  i  marzeń  od  wielu  lat,  dotyczących  uzdrowienia stosunków gospodarczo-społecznych wsi polskiej, tak bardzo zaniedbanej pod każdym względem, z trudem wprawdzie, ale rozwijała się z każdym dniem i poszerzała swoja wielostronną działalność.

(B.M. Nieczuja-Ostrowski, Drogi miłości... , s. 42.)

     

Sytuacja na ziemiach przyłączonych do Polski po 1945 roku, zdawała się być sprzyjająca podobnym projektom – Nowy Kościół, ze swoją przestrzenią, pozostałościami zaplecza i potencjałem rozbudowy nadawał się do tego celu znakomicie. Wydaje się, iż te okoliczności mogły mieć porównywalne, a może nawet większe, znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przesiedleniu niż wspomniane argumenty zagrożenia w związku z działalnością w podziemiu. Dodać  należy,  że osadnicy z przeszłością  AK-owską  przybywali  tutaj z poczuciem pewnego rodzaju misji mającej zmierzać do odrodzenia tych ziem, wyrwania ich z wielowiekowej dominacji żywiołu niemieckiego. Dowody na to znajdujemy, zarówno we wspomnieniach jak również w bardziej formalnych pismach skierowanych do władz administracyjnych *[12].


*[11]F. Musiał, Proces pokazowy, [w:] „Przeciw czerwonej dyktaturze”, red. Filipa Musiała i Jarosława Szarka, Kraków 2007, s. 30.

*[12]B.M. Nieczuja-Ostrowski, Drogi miłości... , s. 42.


"Pierwsze kroki"
      
o dokonaniu aktów przejęcia Nowego Kościoła, należało podjąć czynności zmierzające do zorganizowania przyszłej działalności Spółdzielni. W pierwszej kolejności rozstrzygano sprawy związane z kierownictwem w obrębie tutejszej   społeczności. W rzeczywistości grupa posiadała już „własny aparat administracyjny, spółdzielczy, rzemieślniczy, etc.”, potwierdzono wybór B. Nieczuja-Ostrowskiego na stanowisko prezesa. Podobnie uczyniono w stosunku do jego zastępców tworzących zarazem zarząd organizacji. W powstałym zarządzie zasiedli Jerzy Kamiński, Józef Śliwa, oraz Wincenty Marciński. Dokonano także wyboru Bartłomieja Mazeli na sołtysa Nowego Kościoła, którego to oficjalnie zatwierdzono, jako „sołtysa wybranego i wskazanego przez osadników” w dniu 24 października 1945 roku. Zgodnie z zasadami przyjętymi w związku z organizacją Spółdzielni przewidywano utworzenie oprócz samorządu, także poszczególnych jej wydziałów. Miały one zostać jak najszybciej obsadzone osadnikami – w oparciu o kryterium fachowości i „zamiłowań zawodowych”. Postulowano zatem powołanie wydziałów milicji, szkolnictwa powszechnego, organizacji szkolnictwa zawodowego, organizowania spółdzielni rolniczych, produkcyjnych i handlowych.
      
Pierwsze chwile działania Spółdzielni zapisały się w dostępnych źródłach głównie przy okazji rozlicznych trudności, na które w swoim pionierskim trudzie napotykali osadnicy. Chronologicznie okres „początków”, organizowania się Spółdzielni, można umieścić na  osi  czasu  rozpoczynającej  się  w  dniu  przybycia  do  Nowego  Kościoła  pierwszych osadników (23 wrzesień 1945) a kończącej się w początkach roku 1946, podczas trwającej w tym okresie zimy, w pewien sposób ograniczającej działalność. Dokładne określenie cezury końcowej tego okresu jest trudne do jednoznacznego ustalenia, wydaje się jednak, iż rolę takowej może spełniać dzień 30 stycznia 1946 roku, w którym to dniu władze P.U.R. konstatują, iż osadnicy [...] obecnie są już zasadniczo osadzeni.

(APE, SPE, syg.25/388, s. 52.)
      
W  sprawozdaniach  Ignacego  Widoty, pochodzących z września i października 1945 roku, znajdują się informacje o trudnościach związanych z zupełnie jeszcze  zamarłym  życiem  w  tej  osadzie  czy  też  o [...] wyjątkowo  ciężkich  warunkach aprowizacyjnych tutaj panujących. Pisze on wręcz, iż osadnicy dysponowali jedynie zniszczonymi domami i ziemią.

(APE,SPE,syg.25/388,s.6; APE,SPE,syg.25/388, s.13; APE,SPE, syg. 25/388, s. 13.)

     

Wiceprezes Spółdzielni Jerzy Kamiński skarżył się odpowiedzialnym za administrowanie tym terenem władzom powiatowym, iż przejęty przez niego i jego współziomków obszar przypominał bez mała „dziki  Meksyk”, na którego obszarze występowały „duże braki wszystkiego”.

(APE, SPE, syg.25/388, s. 13.)
      
Wobec tych i podobnych trudności przedsięwzięto szereg czynności zmierzających do ich wyeliminowania lub przynajmniej zniwelowania tych braków. Mała liczba osadników polskich zdolnych do pracy, która w początkowym okresie oscylowała w granicach 20 osób, była prawdopodobnie przyczyną tego, iż do pomocy wykorzystywano miejscową ludność niemiecką.

Nowy Kościół... Nowy Dom
      
edna z pierwszych decyzji Zarządu SGS dotyczyła  wyboru gospodarstw w obrębie których  mieli zamieszkać nowo przybyli.

[...] Na początku powiedziałem im: idźcie sobie każdy i szukajcie dla siebie jakiegoś domu – wspomina dowódca – sam osiedliłem się w niedużej kamienicy i tam mieścił się zarząd tzw. komenda” *[13].
      
Był to w rzeczywistości zabieg o charakterze tymczasowym, który później musiał uzyskać legitymizację odnośnych władz. Pomimo tego bowiem, iż w pierwszych chwilach przebywania tutaj osadników,  nieruchomości przejmowane były w sposób który ilustruje zamieszczony kilka wersów wyżej cytat, to później, szczególnie już po przybyciu kolejnych fal osadników, takiego przejmowania dokonywano w drodze rozlosowania ziemi i budynków pomiędzy członków rzeczywistych SGS.
      
W celu potwierdzenia nadania ziemi i zabudowań które przypadły poszczególnym osadnikom, musieli oni złożyć, często za pośrednictwem P.U.R., do Państwowego Urzędu Ziemskiego odpowiednie wnioski w postaci podań o przyznanie ziemi.  Podanie  takie zawierało m.in. informacje o tym dla kogo przyznana miała być nieruchomość, czy też kto był jej poprzednim (niemieckim) właścicielem. Osadnicy wnioskowali o przyznanie każdemu z nich działek o obszarze ok. 20 ha. Jak jednak wskazują informacje zawarte w późniejszych sprawozdaniach realnie użytkowali działki ok. 15 hektarowe. Nazwy ulic, które wprowadzono w Nowym Kościele tworzono od nazw, miejscowości z których osadnicy przybyli – wedle tej zasady powstały ulice Olkuska, Pińczowska, Miechowska czy też Krakowska *[14].
      
Oprócz wniosków prywatnych, również władze Spółdzielni wyrażały swoje zainteresowanie przejęciem, dla potrzeb kierowanej przez siebie instytucji, pozostałych po Niemcach nieruchomości. Do spraw doboru, oraz przyjęcia odpowiedniej ilości poniemieckich obiektów majątkowych, stanowiących fundusz akcji repatriacyjnej i osiedleńczej w tutejszym powiecie wyznaczono wiceprezesa Jerzego Kamińskiego, który wraz ze współtowarzyszami wystąpił wręcz o możliwość zatrzymania do dyspozycji wszystkich pozostałych prywatnych obiektów. W okresie do 30 stycznia 1946 roku wnoszono też o przyznanie do użytku spółdzielczego m.in. urządzeń tartaku do używania osadnikom w Nowym Kościele, terenów po Niemcu Ferdinandzie Stobbe obejmujących [zniszczone i w najbliższym czasie bezużyteczne] mleczarnię, młyn i część tartaku *[15].
      
Okazało się, że świeżo rozdysponowane domy i zabudowania gospodarcze wymagały, jeśli chciało je się w pełni wykorzystać, niezbędnych napraw gdyż zniszczenie [dotknąć miało] wszystkich  bez  wyjątku  budynków  z  których  każdy  wymagał  gruntownego remontu i oczyszczenia. Jedną z pierwszych zorganizowanych w Spółdzielni komórek była grupa remontowo-rzemieślnicza i uruchomione do jej dyspozycji warsztaty rzemieślnicze. Jej skład - w pierwszym okresie - stanowili jeden przybyły Polak i dwóch miejscowych Niemców.
      
W pierwszej kolejności uruchomiono spółdzielczą jadłodajnię oraz piekarnię, w  której obowiązki dzierżył  młody  żołnierz  z  wykształceniem  piekarza, a także dwóch pomagających mu Niemców. Przystąpiono do remontów zabudowań uznanych za kluczowe z  punktu widzenia Spółdzielni, rozpoczęto też remont tutejszego kościoła. Mimo zaangażowania  budowniczych  i  niewątpliwych  sukcesów  budowlanych  z  ich  udziałem, zapotrzebowanie na usługi remontowo-budowlane wśród członków Spółdzielni nie słabło i komórka istniała praktycznie przez cały okres funkcjonowania SGS.

*[13]Relacja Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego z marca 2002 roku, będąca w posiadaniu Pawła Nieczuja- Ostrowskiego.; por. P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia AK..., s. 84.

*[14]APE, SPE, syg.25/388, s. 40.

*[15]Państwowy Urząd Ziemski przydzielił te nieruchomości 9.I.1946 roku Spółdzielni Gospodarczo Społecznej w zarząd tymczasowy.; APE, SPE, syg. 25/388, s. 49, 50.

Wyzwoliciele, szabrownicy i szabrownicy


iedobory w wyposażeniu Spółdzielni, które jak wspomniano dały się wyrazić w stwierdzeniu J. Kamińskiego „duże braki wszystkiego”, osadnicy starali się rozwiązywać na różne sposoby. Już w pierwszych godzinach bytowania w Nowym Kościele rozpoczęto inwentaryzację i zabezpieczanie dobytku pozostawionego tutaj przez poprzednich właścicieli. Działalność ta miała zresztą swoje umocowanie prawne. W rękach osadników znajdowało się bowiem upoważnienie (zaświadczone przez Inspektora Widotę w dniu 26.IX.1945 r.) wydane na nazwisko B. Nieczuja-Ostrowskiego oraz B. Mazeli. Zgodnie z jego literą wymienieni mieli prawo do zbierania, zabezpieczania, przechowywania oraz użytkowania „ poniemieckich opuszczonych i pozostawionych ruchomości – w szczególności sprzętu rolniczego i rzemieślniczego związanego z rolnictwem”.

(APE,  SPE, syg. 25/388, s. 5.)
     
Co może wydawać się interesujące – upoważnienie zezwalało na podobną działalność na obszarze, już nie tylko terenów Nowego Kościoła, ale całej gminy Tolkmicko.
       
Osadnicy, do niedawna żołnierze, którzy nie rozstali się jeszcze do końca z bronią, zaprawieni w działalności partyzanckiej, potrafili sobie doskonale poradzić z grupami błąkających się licznych szabrowników, dość szybko zyskując renomę grupy, z którą lepiej nie zadzierać. Nieco inaczej sprawa wyglądała z przedstawicielami Armii Czerwonej, którzy nie uciekali już tylko na widok uzbrojonych osadników. Z konieczności prowadzono zatem z czerwonoarmiejcami negocjacje [...] pod bronią i z narażeniem życia. […]W tym czasie m.in. udało się uratować przed całkowitym obrabowaniem, ledwo odremontowany pogrodzki kościół *[16].
  
W celu skuteczniejszej obrony przed ewentualnością napadu rabunkowego, ze strony wymienionych i podobnych im grup, dla prowadzenia stałej służby wartowniczej powołano w ramach Spółdzielni Straż Wiejską pod komendą Stanisława Filusa. Wniesiono również za pośrednictwem Inspektora PUR na ręce Obwodowego Pełnomocnika RP wniosek o przydzielenie broni dla samoobrony.


*[16]Relacja Piotra Sławonia z 1968 r. będąca w Posiadaniu P. Nieczuja-Ostrowskiego.; P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia AK..., s. 85.


sobne miejsce poświęcić należy na przedstawienie wydarzenia,  które wywrzeć mogło dość duży wpływ na członków spółdzielni. Jeśli bowiem spojrzeć na nie z ich perspektywy, mogło zostać ono odebrane jako swoisty cios w plecy mogący zburzyć z trudem budowane przez nich poczucie bezpieczeństwa, poczucie wartości wykonywanej przez nich misji osiedleńczej (jak chcieli myśleć o swojej działalności), czy też wywołać w nich uczucie przykrości, żalu. Sami określili je mianem trudności zewnętrznej. Wydaje się, że słusznie będzie w tym miejscu zacytować jak przebieg zdarzenia przedstawiają zainteresowani – władze Spółdzielni Społeczno-Gospodarczej w swoim liście do Inspektora P.U.R.

Cytowane fragmenty w całości pochodzą z listu przedstawicieli osadników do Inspektoratu Osadnictwa P.U.R.
w Elblągu (APE, SPE, syg. 25/388, s. 26, 27.).


[...] Dziś [24 października 1945 roku] przed południem w rejon naszej gromady zajechało auto  nr  C  15212  z  kierownikiem  nazw [iskiem] Szostak legitymującym się pismem z Woj[ewódzkiego] Urzędu Odbudowy który zbierał dla Spółdzielni /nie pamiętamy nazwy/ sprzęt poniemiecki i wg pisma – niezabezpieczony. Skonfiskowano nam heblarki części do traktorów i motory elektryczne pomimo ostrych sprzeciwów oraz interwencji Staży Wiejskiej. Kiedy stanęliśmy w obronie zbieranego sprzętu który przy montażu i dalszym uruchamianiu warsztatów będzie nam potrzebny p. Sz [ostak] oświadczył, że oni są ludźmi pracy i także potrzebują  i  że  biorą  nam przecież ze skrajów wsi. Aby powstrzymać  naszą  stanowczą postawę jeden z przybyłych panów ukazał legitymację służby śledczej i wylegitymował z-cę prezesa celem zastraszenia. Inny oświadczył, że oni mają czas i porozmawiać i pobawić się z nami”.

Podpisani pod prezentowanym skargą-sprawozdaniem, zadają pytanie „Czy rzeczywiście są Panami na własnej ziemi?”. W dalszej części listu wykazują szereg zarekwirowanych ruchomości. Wskazują na (według nich) nieprawidłowości w działaniu grupy rekwirującej, która nie porozumiała się w sprawie rekwizycji z nikim z przedstawicieli władz Spółdzielni, cel swojej wizyty komunikując jedynie przypadkowo napotkanemu osadnikowi. Kontynuują z rozgoryczeniem: [...] Odnośnie zabranego nam sprzętu zaznaczyć musimy że samochodem przybyli ludzie  prawdopodobnie ze  Straży Morskiej – czemuż więc  nie zabierają zmagazynowanych i zabezpieczonych przez nas części do łodzi podwodnych jako sprzętu wybitnie morskiego?
       
Z żalem konstatują, że okazane im przez grupę rekwirującą dokumenty pozbawiają ich wszelkich praw „do rozporządzania zajętymi samochodami i [że] nie wolno ich na żaden cel przeznaczyć”. Stwierdzają, że podobna konfiskata [...] zdaje się być nieżyciową i podcina z miejsca skrzydła. [...] Jak sądzimy strata całego naszego dorobku technicznego, z trudem przygotowanych podwalin do ruszenia całą parą, przesądzi sprawę planowego osadnictwa w naszym rejonie gdyż nie będziemy mieli warunków do normalnego życia gospodarczego i handlowego i nie będziemy w stanie zaopatrzyć sprowadzonych tu osadników.

      
Stwierdzają, iż wielu może zrezygnować z osadnictwa w tym rejonie, czego przyczyną ma być brak gwarancji na zatrzymanie nabytej wartości. W zakończeniu listu przedstawiciele osadników wyrażają prośbę o to by Inspektor przyszedł im z pomocą, a w szczególności zaopatrzył ich w odpowiednie dokumenty  [...] upoważniające od jakiejkolwiek własności czy też choćby prawa w montowaniu do własnych celów kilku samochodów, przynajmniej tych w które włożyliśmy już  tak wielki nakład pracy  –  o ile nie będzie to sprzeczne z zarządzeniami władz.

utor niniejszego artykułu dotarł do źródeł, które nie dają jednoznacznej odpowiedzi odnośnie tego, w jaki sposób toczyła się sprawa związana z opisaną wyżej rekwizycją. Wiadomo jednak, iż podejmowane były dalsze starania ze strony Zarządu Spółdzielni zmierzające do uzyskania pozwolenia na użycie choćby 2 z 3 zajętych samochodów. Wiceprezes Spółdzielni Kamiński zwracał się do odnośnych władz w słowach:
[...] Chętnie  zdecydujemy  się  oddać  jeden  samochód  osobowy  DKW Chewrolet,  ale prosimy o zezwolenie zmontowania z samochodu BMW i podwozia tonówki jedynej ciężarówki na jaką w tej chwili liczyliśmy. Włożyliśmy w tę pracę wiele wkładu, a ostatnio zakupiliśmy u Rosjan resztę brakujących części, tak że nie mając trudności ze strony władz moglibyśmy  w  najkrótszym  czasie  uruchomić  jedną  ciężarówkę  tak  niezbędną  nam w pracy”
(APE,  SPE, syg.  25/388, s. 28.)
      
Zbieracze       

przęty ściągano „z terenu”a z pozostawionych części urządzeń mechanicznych starano się zmontować ich działające odpowiedniki. Wydaje się, że ilość przydatnych ruchomości pozostawionych na powierzonym terenie, okazała się być niewystarczająca dla tworzącej się tutaj organizacji spółdzielczej. Można tak sądzić biorąc pod uwagę fakt, iż osadnicy zwrócili się (13.X.1945 r.) z prośbą o udzielenie im pozwolenia na działalność zbieracką w obrębie samego miasta Elbląg. Upoważnienie wydane na nazwisko Janusza Pudłowskiego miało dotyczyć możliwości zbierania porzuconego sprzętu. Część rzeczy i sprzętu, który wszedł na wyposażenie Spółdzielni pochodziła z działalności statutowej instytucji, których charakter działalności mieścił się w zakresie szeroko pojętej opieki społecznej. W ramach takiej pomocy, już 3 dni po przybyciu osadników, a więc dnia 26 września 1945 roku, otrzymali oni m.in.:  4 traktory, radio, fortepian do domu kultury wiejskiej, 50 pierzyn, naczynia kuchenne i stołowe, krzesła itp. Spółdzielnia była więc w początkach swego istnienia wspierana, głównie przez P.U.R. pod kierownictwem Ignacego Widoty. Należy wspomnieć, iż I. Widota postulował aby nowo przybyłym osadnikom udzielać, w myśl zasady aprowizacyjnej, pomocy (np. żywności) przez okres 8 dni. Jak wskazują późniejsze sprawozdania P.U.R. osadnicy z tej akurat możliwości poprawienia swojego losu nie skorzystali, podobnie jak nie skorzystali w pierwszym okresie z zapomóg doraźnych. Pewna część potrzebnych do funkcjonowania produktów pochodziła z handlu, w tym z Rosjanami.

Trudne początki        

kres, który dla dziejów Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej można nazwać czasem „trudnych początków”, był mimo wszystko bardzo dla niej owocnym. Udało się na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy jesienno-zimowych zorganizować podstawowe zręby organizacji, takie jak struktury kierownicze, bezpieczeństwa (w rozumieniu samoobrony), aprowizacyjne. Poczyniono postępy w zakresie gospodarczym, społecznym, sanitarnym, oświatowym itp. Spółdzielnia w pełni wywiązywała się z obowiązkowych świadczeń rzeczowych, wiodła prym w okolicy w dziedzinie zbiorów i akcji siewnej.
      
Zrobiono też kolejny (po uzyskaniu formalnego prawa do osadnictwa) krok w stronę formalizacji działania Spółdzielni. Do rąk osadników trafiło pismo Związku Rewizyjnego Spółdzielni R.P. Okręg Gdański z dnia 26 listopada 1945 r. Stwierdzano w nim fakt przedłożenia Związkowi Rewizyjnemu statutu spółdzielni wraz z załącznikami, które mogą stać się podstawą (po sprawdzeniu i uzupełnieniu braków) do wydania zaświadczenia o celowości istnienia Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej w Nowym Kościele. Oprócz tego zapoczątkowały swoją działalność również wszelkiej maści warsztaty rzemieślnicze:  mechaniczno-ślusarski,  stolarnia,  kuźnia,  warsztat  kołodziejski,  szewski i krawiecko-szwalniczy, a także piekarnia, warsztaty malarskie i rymarskie, otwarto bodaj pierwszy dostępny dla okolicznej ludności ośrodek zdrowia, powołano do życia szkołę powszechną i kursy dokształcające dla starszych, SGS dorobiła się własnego sklepu rozdzielczego. W okresie tym rozpoczął się też proces ekspansji terytorialnej Spółdzielni. Mimo ciężkich warunków finansowych  –  „gdyż  poza  ziemniakami  i  zbożem z własnych zbiorów [Spółdzielnia] nic więcej nie posiada(APE, SPE, syg .  25/388, s. 52.), udało się spółdzielcom dopiąć swego i zorganizować solidne podstawy do dalszej działalności.


Konsekwencja i determinacja


rugi zasadniczy okres istnienia Spółdzielni, możliwy do wyznaczenia, charakteryzował się: kontynuacją rozpoczętych przedsięwzięć i umacnianiem dotychczasowych zdobyczy życia spółdzielczego (nie udało się przy tym wyeliminować wielu trudności towarzyszących osadnikom od ich pierwszych chwil na tych ziemiach, co więcej doszyły nowe). Jego początku upatrywać można na przełomie stycznia i lutego 1946 roku. Nastąpił koniec pewnego etapu organizacyjnego Spółdzielni.
      
Luty 1946 to również miesiąc, w którym Spółdzielnia zaczęła przykuwać większą uwagę organów bezpieczeństwa. Wyrazem tego była zbrojna wizyta oddziału NKWD i UB – skończył się dla spółdzielców czas względnego spokoju – od tej chwili zainteresowanie bezpieki Spółdzielnią będzie towarzyszyło jej aż do końca funkcjonowania.
      
Datą graniczną kończącą okres „konsekwencji i determinacji” będzie wrzesień 1946 roku, kiedy to aresztowany został prezes Bolesław Nieczuja-Ostrowski. Moment ten rozpoczął zmierzanie Spółdzielni do nieuchronnego końca. Do września 1946 roku prowadzona była w ramach Starostwa Powiatowego w Elblągu dokumentacja dotycząca Spółdzielni. W tym miejscu kończy się zatem podstawowe źródło aktowe mogące być użyte do badania jej losów.

Spółdzielcza rutyna

kres miesięcy zimowych, w początkach 1946 roku, członkowie Spółdzielni spędzili na usprawnianiu istniejących warsztatów, konserwacji sprzętu, organizacji ośrodka zdrowia, szkolnictwa powszechnego i dokształcającego (organizacja Uniwersytetu Ludowego, średniej szkoły rolniczej i bursy) a także sklepów spółdzielczych, których 25 lutego funkcjonowało już cztery (w Tolkmicku, Suchaczu, Nowym Kościele i Łęczu). Otrzymali również pierwsze indywidualne pożyczki z Państwowego Banku Rolnego, a także pożyczkę dla Spółdzielni z Banku Społem.
      
Gdy tylko stało się to możliwe dokonano wiosennych prac rolnych, przeprowadzono też akcję siewną.
Stopniowo w obręb SGS zaczęli napływać kolejni osadnicy. Polepszające się warunki aprowizacyjne spowodowały, że możliwym stało się sprowadzenie rodzin spółdzielców. Życie zaczynało powoli przypominać to z czasów przedwojennych. Poza pracą znajdowano czas na zabawę, celebrowanie świąt i uroczystości.


      
Dnia 12 marca 1946 roku nastąpiło uznanie i oświadczenie przez Związek Rewizyjny celowości założenia Spółdzielni pod nazwą „Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna z odpowiedzialnością, udziałami w Nowym Kościele, gm. Tolkmicko, pow. Elbląg”. Uznany za zgodny z obowiązującym prawem został też jej statut. Pismo Związku Rewizyjnego skierowano do Sądu Okręgowego w Elblągu, który ostatecznie w dniu 25 czerwca 1946 roku wpisał Spółdzielnię pod wymienioną wyżej nazwą do rejestru (pod. nr 24/46). W powołanym wówczas nowym Zarządzie zasiedli ppłk Bolesław Nieczuja-Ostrowski, kpt. Jerzy Kamiński, por. Jan Latała.


Historia jednego artykułu

(Cytowane fragmenty pochodzą z artykułu: S. Babisiaka  pt. Kołchoz „na próbę” który ukazał się w „Ziemi Pomorskiej” w kwietniu 1946 roku.; S. Babisiak, op. cit.)


mawiany okres relatywnego spokoju i dobrej dla funkcjonowania Spółdzielni koniunktury zakłócały co jakiś czas wydarzenia destabilizujące w pewien sposób równowagę tworzącego się tutaj systemu społecznego. Jedno z takich wydarzeń, a właściwie ich cykl, zapoczątkowany został artykułem prasowym.
      
Tekst Stanisława Babisiaka, dziennikarza „Ziemi Pomorskiej”, który ukazał się w tejże gazecie 7 kwietnia 1946 roku, w sposób bezwzględny, co więcej, właściwie bezpodstawny, atakował członków SGS i ich dotychczasowe dokonania.
      
Już sam jego tytuł <<Kołchoz "na próbę”>> zarzucał spółdzielcom dążenie do niepopularnej wówczas idei uspołecznienia własności na wzór radziecki. Kolejno prezentowane „fakty” przedstawiane w propagandowej, typowej dla tego okresu, stylistyce głosiły m.in., że:
"[K]ilkuosobowa grupa czołowych na terenie Elbląga działaczy peeselowskich stworzyła <<kołchoz>>. Dwa tysiące pięćset hektarów ziemi <<niczyjej>> zagarnęła prawem kaduka pod swój zarząd. Robota była dobra, o korzyści stąd płynące miały zapewnić panu Nieczuja-Ostrowskiemu, pułkownikowi przedwrześniowego reżimu napchanie portfelu".
     
Widać tutaj wyraźnie, iż zmierzano do zdeprecjonowania spółdzielców, przedstawienia ich tak jakby byli oni żądnymi zysku dorobkiewiczami, działającymi w sprzeczności z zasadami legalności, przy tym zasługującymi na pogardę już z faktu samej ich rzekomej przynależności do Polskiego Stronnictwa Ludowego, które było wówczas zwalczane. Niechęć do tego ugrupowania manifestowana jest zresztą dalej: „<<Spółdzielnia>> miała nawet opracowany statut. Nie na próżno przecież w bandzie spekulantów żerujących na ludzkiej nędzy znajdował się adwokat Widota, filar PSL, <<chłop>> z pochodzenia”.
    
Pojawiają się zresztą konkretne zarzuty, pod adresem sprzyjającego Spółdzielni Ignacego Widoty: „Każdy repatriant i każdy spalony przez wojnę chłop przybywający do powiatu elbląskiego – aby założyć tutaj dla siebie nowy warsztat pracy – musiał wpłacić 1000 zł wpisowego, a w kilka dni później dalsze 500 złotych, które miały być użyte na zakup najniezbędniejszych narzędzi przy uprawie roli. Wzorując się na pańszczyźnianej przeszłości, przestępcza szajka, do której należał również sanacyjny poseł Klimkiewicz i doktor Żak, kazała obałamuconym chłopom pracować na rzecz <<spółdzielni>> po 8 godzin dziennie, a tylko dwie godziny dla siebie. Po miesięcznym okresie próby przysługiwało założycielom <<prawo>> wydalenia ze <<spółdzielni>> pracownika bez podania mu powodów, a na jego miejsce chwytano w zastawione sidła nową ofiarę”.

Po serii podobnych „zarzutów” artykuł zakończony zostaje kąśliwymi, nieprawdziwymi, choć w pewien sposób proroczymi *[17] słowami: „<<Ofiarni>> pracownicy na  północnym  pograniczu  Polski  i  niezmordowani  entuzjaści  elbląskiego  <<kołchozu>> poszli na zasłużony odpoczynek z dokumentami polecającymi wystawionymi im przez Urząd Bezpieczeństwa. <<Kołchoz>> na próbę nie trwał długo, ale wyniki tej tragikomicznej zabawy, ale jej bilans jest ponury: z 347 rodzin osadniczych pozostało do dziś zaledwie 15. Reszta uciekła...” *[18].

Nie trudno się domyślić jakie wrażenie powyższy artykuł mógł wywołać wśród spółdzielców i sprzyjających im osób. Osobiście dotknięty poczuł się Ignacy  Widota:„Zostałem nie tylko złośliwie scharakteryzowany – ale wprost pomówiony o działanie na szkodę Państwa, na szkodę osadników – a nawet działanie z chęci zysku, co nie w dwuznaczny sposób było napisane w przedmiotowym artykule”. (APE, SPE, syg. 25/388, s. 64.)

Owocem zamieszania związanego z artykułem, (z jednej strony sprzeciwu przedstawicieli zainteresowanej strony, z drugiej zaś chęci sprawdzenia przez odpowiednie organy na ile zawartość tekstu dziennikarskiego odpowiada rzeczywistości) stało się powołanie, w kilka dni po dacie jego publikacji w „Ziemi Pomorskiej”, komisji przeznaczonej do zlustrowania Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej oraz osady Nowy Kościół. Ze sporządzonego w dniu 18 kwietnia 1946 roku protokołu wytworzonego w rezultacie pracy rzeczonej komisji można dowiedzieć się o jej ustaleniach. O tym, że sprawa została potraktowana z należytą powagą świadczyć może już sam skład ciała lustracyjnego. Poza Ignacym Widotą jako przedstawicielem P.U.R., na liście komisarzy pojawiają się:
„Przedstawiciel Pełnomocnika Rządu R.P. Zatorski Janusz, kier[ownik] ref [eratu] os[obowego]; Przedstawiciel Urzędu Ziemskiego, Obyw [atel] Szmydt Tadeusz, zast [stępca] Komisarza   ziemsk[iego];  Przedstawiciel Urzędu Ziemskiego,  Obyw[atel] Stankiewicz Mikołaj, kier[ownik] ref[eratu] przemysłow[ego];  Przedstawiciel  Komisji Por[ozumiewawczej] Stron[nictwa] Demokrat[ycznego] Araszewski Jan, członek M[iejskiej] R[ady] Narod[owej] i PPR (…); Przedstawiciel Pow[iatowego] Biura Rolnego Wnz. Wrona Józef Kier[ownik] P.B.R.; Przedstawiciel Pow[wiatowej] Rady Narodowej Jasiński Stanisław wiceprezes Pow[iatowej] Rady Narodowej”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 66.)
       
Spółdzielnię reprezentowali, prezes Bolesław Nieczuja-Ostrowski oraz w charakterze sekretarza Jerzy Kamiński. Ważne z perspektyw losów Spółdzielni jest stwierdzenie, iż podczas prac komisarzy próbowano nie tylko zbadać dotychczasową jej działalność wraz z formalną i materialną podstawą jej dotychczasowego istnienia.

„Obyw[atel] Araszewski zakomunikował, [bowiem] na wstępie Prezesowi Spółdzielni Ostrowskiemu, że przyjechaliśmy tu, aby ostatecznie ustalić potrzebę dalszego istnienia Spółdzielni – albo jej likwidację”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 66.)

      
Można zatem rzec, że w tych kwietniowych dniach ważyło się, „być albo nie być” dla spółdzielczości w Nowym Kościele – przynajmniej w formie jaką przybierała ona dotychczas. Po przeanalizowaniu będących w posiadaniu zarządu Spółdzielni dokumentów, po „zwiedzeniu” okolicy, wysłuchaniu treści statutu, i komentarzy czynionych przez Nieczuja- Ostrowskiego względem uwag stawianych pod adresem organizacji, którą kierował, ustalono, że przedstawione w artykule Stanisława Babisiaka zarzuty są w dużej mierze nieprawdziwe. Uznano  przede  wszystkim  legalność  istnienia  lustrowanej  instytucji,  którą  poświadczały odpowiednie  dokumenty  (rejestracja  Spółdzielni  w  odpowiednim  sądzie;  nadania  ziemi poprzedzone  wcześniejszymi  podaniami  osadników)  nie  stwierdzono  przy  tym,  żadnych uchybień w obowiązującym statucie. Powołując się na zawarte w rzeczonym statucie zapisy o   własności   prywatnej Nieczuja-Ostrowski   zdementował   i   zaprzeczył   tezie   jakoby Spółdzielnia „wchodziła na tory i system pracy kołchozowej.

     

Podczas czynności związanych z działaniem komisji, mianowicie w trakcie oględzin terenowych, do Nowego Kościoła przyjechał będący w objeździe ziem powiatu elbląskiego Eugeniusz  Kwiatkowski.  Zachęcony  przez  prezesa  Spółdzielni,  odbył  przechadzkę  po wybranych zakładach m.in. zakładzie ślusarskim, zakładach kowalskich, czy też olejarni. W  czasie  tych oględzin  Nieczuja-Ostrowski  zdał  mu  sprawę  z  trapiących  spółdzielców „bolączek  i  niedomogów”,  zaś  Inspektor  Rejonowy  P.U.R.  Widota  zdradził  ministrowi przyczynę  pobytu  komisji,  a  następnie  poprosił  o  przyjrzenie  się  jej  pracy.  Minister zapoznał  się  wobec  tego  z  odpowiednimi  dokumentami  i  protokołami  ustaleń,  następnie „żegnając się serdecznie wyraził uznanie za wyniki – i zapewnił o swej życzliwości i pomocy dla Spółdzielni, gdy takowa będzie potrzebna” (APE, SPE, syg. 25/388, s. 67.), upoważnił przy tym Widotę do przedłożenia sprawozdania z wyniku lustracji a także do odpowiedzi na artykuł „Ziemi Pomorskiej”.

   
Wydaje się, iż wizyta Eugeniusza Kwiatkowskiego nie miała większego wpływu na wynik badań komisji, która po analizie zebranych dowodów nie mogła podjąć innej decyzji jak tylko taką, która dopuszczała dalszą działalność SGS w  Nowym  Kościele. Tym samym sprawa  „oszczerczej  agitacji” została zakończona. Jej echem były starania Ignacego Widoty  o  pociągnięcie  do  odpowiedzialności sądowej Stanisława Babisiaka – nieznany jest jednak finał owych zmagań.
      
Artykuł  <<Kołchoz „na próbę” >> jest przykładem istnienia czynników negatywnie nastawionych do działania Spółdzielni w Nowym Kościele. Świadomość tego faktu coraz częściej towarzyszyła spółdzielcom.

*[17]„Prorocze” okazały się zdania dotyczące dalszych losów spółdzielców w kontekście ich zmagań ze służbą bezpieczeństwa.

*[18]W Sprawozdaniu z powstania i półrocznej działalności Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej w Nowym Kościele powstałym kilka dni po artykule S. Babisiaka stwierdzono komisyjnie (o pracy komisji nieco niżej), iż: „Do chwili obecnej [do 15.VI.1946 r.] przewinęło się przez naszą gromadę ponad 200 osób z różnych stron Polski, z których blisko 100 zdecydowało się na pozostanie pomimo niezwykle ciężkich warunków materialnych”; APE, SPE, syg. 25/388, s. 71.



Spółdzielcy, jako przedmiot zainteresowania służb bezpieczeństwa


rugi z ciągów wydarzeń (po sprawie oszczerczego artykułu prasowego), których charakter zakłócał funkcjonowanie SGS, związany jest z zainteresowaniem jej działalnością przez Urzęd Bezpieczeństwa Publicznego. Nie jest właściwie niczym zaskakującym, że w ówczesnym systemie politycznym, grupa byłych działaczy niepodległościowych spod znaku AK – w dodatku funkcjonująca w nowej rzeczywistości w sposób zorganizowany – musiała się stać obiektem zainteresowania odpowiednich służb, działających w duchu zapobieżenia wybuchu powstania wewnętrznego, czy też kontrrewolucji. Spółdzielcy z Nowego Kościoła mogli też wadzić ówczesnej władzy ze względu na ideologię, którą starali się realizować w życiu spółdzielczym. Istotą tej wrogiej ideologii miały być m.in. wartości duchowe, oparte na rodzinie, religii, wychowaniu obywatelskim i wysokiej moralności społecznej. To prawicowe podejście istotnie mogło niepokoić komunistycznych decydentów.

Najjaskrawsze przejawy „zainteresowania” działalnością Spółdzielni znalazły swój wyraz w lutym 1946 roku, kiedy to miała miejsce wzmiankowana już wyżej „wizyta” przedstawicieli UB oraz NKWD. Przedstawione spółdzielcom zarzuty (których charakteru można domniemywać, gdyż nie zostały przedstawione w dokumentach) zostały odparte w toku prezentacji wyników pracy Spółdzielni i warunków w jakich ona funkcjonuje. Prezes Nieczuja-Ostrowski został zabrany do Powiatowego UBP w Elblągu, gdzie poddano go przesłuchaniom „na temat idei i organizacji spółdzielni. Według Nieczuja-Ostrowskiego oficer NKWD, który go przesłuchiwał zwracał się do niego "raczej spokojnie i z pewną dozą życzliwości". Następnie zatrzymano ich na noc (towarzyszył mu, na ochotnika, w obawie o losy prezesa, por. Józef Śliwa) w willi UB przy ul. Mikołaja Kopernika. Następnego dnia, po porannym spisaniu zeznań przewieziono prezesa saniami do kasyna pułkowego na obiad. Później nastąpiły kolejne przesłuchania, w których udział brali oficerowie polityczni miejscowego pułku, a także pułkownik radziecki. Przesłuchania dotyczyły Spółdzielni. Prezes SGS został zwolniony następnego dnia, w godzinach popołudniowych przy czym „szef informacji pułku, wyraźnie mi życzliwy, próbował usprawiedliwić moje zatrzymanie”.

(B.M. Nieczuja-Ostrowski, Drogi miłości..., s. 43.)

      
Zdecydowanie odmienny charakter miało drugie zatrzymanie działaczy z Nowego Kościoła. Dali się oni już w tym czasie poznać, jako orędownicy utrzymania Senatu, podczas przeprowadzonego 30 czerwca 1946 roku referendum ludowego, hołdowali zatem opcji peeselowskiej. W tym duchu rozpoczynali również przygotowania do wyborów parlamentarnych w styczniu 1947 roku.
[...] Pamiętam, że w dniu 7 września wielu nas z rodzinami wybrało się do Suchacza, pięknie położonej tuż nad Zalewem Wiślanym miejscowości, gdzie w ramach sekcji rozrywkowo-kulturalnej odbyła się zabawa. [...] Ponieważ zabawa przeciągnęła się do późnej nocy pozostaliśmy u rodziny Władysława i Marianny Koterwów […] i jeszcze przed zakończeniem imprezy poszliśmy spać. Nad ranem 8 września zostaliśmy wyciągnięci z łóżek przez funkcjonariuszy elbląskiego UB. Aresztowali oni kilku członków spółdzielni – byłych członków żołnierzy AK, również mnie”.

(B.M. Nieczuja-Ostrowski, Drogi miłości..., s. 43.)

     

Tym razem zatrzymanie miało inny niż poprzednie charakter. Przede wszystkim zatrzymano już nie tylko samego prezesa Spółdzielni, ale też szereg jego współpracowników, którzy byli wcześniej związani z AK. Dawna, względna życzliwość w śledztwie zastąpiona została brutalnością, metody oparte zostały na przemocy, do przesłuchiwanych odnoszono się bez szacunku, przy tym stawiano nieprawdziwe zarzuty. Próbowano np. wmówić ppłk Nieczuja-Ostrowskiemu, iż jest postacią z przedstawionej mu fotografii, próbując być może w ten sposób wmanewrować go w popełnienie czynów, których w rzeczywistości nie był sprawcą. Zarzucano prezesowi Spółdzielni organizowanie struktur Narodowego Zjednoczenia Wojskowego *[19].


Wobec braku dowodów, stopniowo zaczęto uwalniać kolejnych spółdzielców. Jednak samego prezesa przetrzymywano w odizolowanych celach, przesłuchiwany był w kolejnych urzędach bezpieczeństwa. Z Elbląga trafił do Gdańska skąd samolotem osobowym został przewieziony do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. Po dwu tygodniach przesłuchań został przeniesiony do więzienia na Mokotowie. Tam podczas wizyty prokuratora przetrzymywany stwierdził, że jest więziony już od kilku miesięcy a mimo tego nie poczuwa się do żadnej winy, przy tym żadnych przewinień mu dotychczas nie udowodniono. Spowodowało to przyspieszenie jego sprawy. W rozpoczętym śledztwie, w którym tematem przesłuchań była głównie Spółdzielnia, dało się zauważyć lekkie złagodzenie stanowiska przesłuchujących, jeden z nich stwierdzić miał nawet, że „do takiej spółdzielni to i ja chciałbym należeć” (B M. Nieczuja-Ostrowski, Drogi miłości..., s. 47.).

      
Po szeregu nieudanych prób nakłonienia go do przyznania się, iż prowadził działalność antypaństwową, po blisko pięciu miesiącach przetrzymywania, został zwolniony 5 lutego 1946 roku.  W tym czasie Spółdzielnia Gospodarczo- Społeczna w Nowym Kościele wchodziła w ostatni okres swojego istnienia, w którym to nastąpi też jej ostateczne rozwiązanie. Podczas nieobecności prezesa Spółdzielnia przechodziła trudności, związane z przyjęciem znacznej liczby nowych, przypadkowych członków - co osłabiło wewnętrzne relacje spółdzielców i zagrażało spójności samej SGS. Dopiero powrót przywódcy zażegnał konflikty i uratował Spółdzielnię przed rozpadem. Jednak w połowie 1949 roku liczne aresztowania członków Spółdzielni, którzy byli związani wcześniej z AK, doprowadziły do jej upadku... Ale o tym nieco dalej.

*[19]Konspiracyjna organizacja wojskowo-polityczna o charakterze narodowym działająca w latach 1944/1945-1956. Głównymi celami NZW było prowadzenie walki zbrojnej o wyzwolenie Polski spod komunistycznej władzy oraz odbudowa suwerennego państwa polskiego.

Sprawa Samopomocy Chłopskiej


woje wpływy pragnęła posiadać w Nowym Kościele Samopomoc Chłopska (dalej:SCh). Inicjatywa, pomysł jej powołania wyszedł z Nowego Kościoła, jeszcze w początkach 1946 roku. Po uzyskaniu zgody z Zarządu Powiatowego spółdzielcy, jako gospodarze, zorganizowali spotkanie organizacyjne, na które zaproszono mieszkańców ze wszystkich gromad wchodzących w obręb gminy. Wybrano wówczas Zarząd Gminny Samopomocy Chłopskiej. Jednak wkrótce został on unieważniony, przystąpiono do sformowania nowego zarządu, jednak już bez udziału pierwotnych inicjatorów całego przedsięwzięcia  –  na spotkanie organizacyjne nie zaproszono już bowiem osadników z Nowego Kościoła  i Nowej Wsi .           

      
W skład nowego zarządu nie wszedł żaden mieszkaniec tych miejscowości, co doprowadziło w istocie do sytuacji w której, spora część zamieszkujących gminę ludzi, nie miała swojej reprezentacji w SCh.Taki stan rzeczy miał, jak się okazało negatywny wpływ na załatwianie niektórych spraw związanych z życiem SGS, na co uskarżali się jej członkowie: „Złożone przez nas jeszcze w początkach listopada 45 [roku] podania o przydział inwentarza żywego zostały zwrócone z tym że prezes gminnego Zarządu Samopomocy miał je swym podpisem zaakceptować. Wymieniony oświadczył, że nie może tego uczynić gdyż nie posiada pieczęci i nie  jest  uprawniony  do  akceptacji.  Zapytujemy,  więc  czemu  zatem  podania  zostały zatrzymane przez co narażeni zostajemy na wyeliminowanie z najbliższego rozdziału koni tak potrzebnych nam obecnie przy pracach wiosennych”.
(APE, SPE, syg. 25/388, s. 63.)

Wkrótce SCh zainteresowały się władze Polskiej Partii Robotniczej (dalej:PPR), których działacz: „Towarzysz Solta poruszył konieczność opanowania przez naszych członków samopomocy chłopskiej w Tolkmicku.  Motywował  on  konieczność  tego  złym  elementem,  jaki  wkradł  się  do  tej instytucji. Opanowanie owo dałoby możność czynienia w ramach jej zakupów bezpośrednio od producenta produktów i rozprowadzania ich do konsumenta po cenach niskich, co z kolei spowodowałoby obniżenie cen tych artykułów i anulowanie cen paskarskich”.
(APG, KW PPR, syg. 2599/2, s. 70.)

  W podobny sposób dochodziło do stopniowego umacniania się „zewnętrznych” wpływów w obrębie Spółdzielni.

Napływ ludności


edług realizowanych wytycznych zasiedlenia Nowego Kościoła, planowano w jego obrębie osiedlić w kilku etapach około 150 osadników – przynajmniej w pierwszym okresie funkcjonowania tego ośrodka. O tym, że ziemie dawnego Neuekirche Höhe nadawały się do przyjęcia w przyszłości większej liczby ludności, może świadczyć chociażby przedwojenna liczba  jego  mieszkańców,  która  liczyć  miała w przybliżeniu 1200 osób z czego do września 1945 pozostało 280 Niemców.

Dostępne źródła pozwalają w sposób zadowalający prześledzić proces osiedlania się w Nowym Kościele, jedynie w pierwszej fazie jego funkcjonowania, trwającej  do  początków  1946  roku.  Można  jednak  przyjąć,  że  właśnie  w  tym  okresie następują kluczowe dla tej miejscowości ruchy migracyjne, które w dużej mierze odcisną swoje piętno na charakterze demograficznym wsi i jej okolic. Okres ten stanowi esencję planowej akcji osadniczej, której celem było zasiedlenie Nowego Kościoła przebiegającej w 3 fazach. Zaznaczyć przy tym należy, iż między przybywaniem kolejnych zorganizowanych grup miał miejsce również, na nieco mniejszą skalę, proces żywiołowych, niekontrolowanych ruchów migracyjnych. Wspomnieć też trzeba o tym, że liczba mieszkańców Nowego Kościoła, na początku utożsamiana była z liczbą członków SGS.



      
I  grupa  osiedleńców napłynęła 23 września 1945 roku w liczbie 24 osób. Wśród przybyłych znajdowały się kadry nowo tworzonej Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej: Bolesław Nieczuja-Ostrowski, Jerzy Kamiński i Bartłomiej Mazela. Jak wynika ze wspomnień zebranych przez Pawła Nieczuja-Ostrowskiego, wkrótce 6 osób z tej grupy, w obliczu ciężkiej sytuacji jaką zastały, zdecydowało się opuścić Nowy Kościół. Ich miejsce zajęła nowa, także „sześcioosobowa grupa byłych akowców ze 106. dywizji”.
(P.Nieczuja - Ostrowski,  Inicjatywa..., s. 258.)
     
W pierwszej połowie października 1945 roku do Krakowa, wyruszył Bolesław Nieczuja-Ostrowski. Owocem jego misji było przybycie 18 października do Elbląga dalszych 30 osób, które nazajutrz zostały przewiezione do Nowego Kościoła. Była to II zorganizowana grupa osadnicza.
   
Na przybycie III grupy oczekiwano w dniu 26 października tr.. Jednak nie dotarła w tym terminie. Prawdopodobnie przyczyną tego stanu rzeczy, stały się wydarzenia 24 października, kiedy to doszło do bezprawnej - przynajmniej w mniemaniu osadników - akcji rekwizycji ich mienia. Ostatecznie grupa ta w liczbie 36 osadników przybyła 3 listopada 1945 roku – tego dnia polska populacja w Nowym Kościele liczyła około 90 osób. Osiągnięto limit mieszkańców, których Spółdzielnia i miejscowość mogły utrzymać na ówczesnym etapie rozwojowym, co było przyczyną zatrzymania migracji przez pewien czas.
     
Niemniej jednak napływ osadników do wsi trwał nadal. Przyjeżdżali, w małych grupach, często „na własną rękę”, ludzie z okolic Krakowa, ale też miała miejsce migracja w skali lokalnej w obrębie powiatu elbląskiego, czy samej gminy Tolkmicko.
  
W pismach sygnowanych przez (wspomnianego wyżej przedstawiciela P.U.R.) Ignacego Widotę pojawiają się  informacje, iż w dniu 30 stycznia 1946 roku liczba ludności osady wynosi 120 osób. Pod datą 25 lutego tr. wymienia on liczbę 80 rodzin (nie wiadomo czy w liczbie rodzin zawiera się wspomniane 120 osób). W dniu 15 kwietnia 1946, w Sprawozdaniu z powstania i półrocznej działalności Spółdzielni  Gospodarczo-Społecznej  w  Nowym  Kościele konstatowano,  iż do tego dnia przewinęło się przez naszą gromadę ponad 200 osób z różnych stron Polski, z których blisko 100 zdecydowało się na pozostanie pomimo niezwykle ciężkich warunków materialnych.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 71.)


Właściwie do początu 1946 roku osadnikami byli w przeważającej mierze mężczyźni (np. wraz z I grupą osadników przybyła tylko jedna kobieta – Beata Sławińska). W owych trzech grupach przybyli przedstawiciele rodzin z zadaniem przygotowania gruntu pod sprowadzenie swoich krewnych, żon oraz dzieci. Chwila, w której rozdzielone rodziny mogły się połączyć zbliżała się... lecz powoli. Zachował się np. dokument z dnia 12 lutego 1946 roku, w którym jest mowa, że żona prezesa Spółdzielni Maria Bronisława Nieczuja-Ostrowska, zmuszona jest nadal przebywać w Krakowie „ze względu na ciężkie warunki aprowizacyjne, gospodarcze i mieszkaniowe tutejszego [elbląskiego] powiatu.

(APE,  SPE, syg.   25/388, s.55.)
     
Jednak owa rozłąka była jednym z motywów, które dopingowały osadników do wytężonej pracy przy odbudowie i zagospodarowaniu powierzonych im w opiekę ziem, tak by jak najszybciej stworzyć odpowiednie warunki dla zamieszkania tutaj z rodzinami. Udało im się wreszcie tego dokonać a w rezultacie sprowadzić swoich bliskich. Dane źródłowe mówią o jednym z  „rodzinnych  transportów”,  który do Elbląga zawitał w połowie kwietnia 1946 roku. Nie są znane informacje dotyczące dokładnej liczby mieszkańców Nowego Kościoła w okresie od połowy 1946 do listopada 1949 roku. Można jednak przypuszczać, iż nadal zachodziły pewne jej zmiany, czy to ze względu na czasowe aresztowania członków SGS, czy też stopniowy napływ ludności, w tym, tej pierwotnie nie związanej z grupą spółdzielców. Można też raczej wykluczyć bardzo gwałtowny wzrost liczby ludności w stosunku do ostatniego znanego stanu, a to ze względu na ograniczone realne (przy dość dużych potencjalnych) możliwości osadnicze Nowego Kościoła.



Trzon spółdzielców - charakterystyka


ak już niejednokrotnie wspominano trzon grupy osiedleńców-założycieli Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej w Nowym Kościele stanowili byli żołnierze Armii Krajowej ze 106 Dywizji Piechoty. Z zachowanych dokumentów, w których rzadko pojawiają się przed ich nazwiskami skróty stopni wojskowych, wynika, iż rodzinne strony większości osadników stanowiła Małopolska, powiaty województwa krakowskiego: Pińczów, Miechów, Olkusz. Poza miejscowościami wchodzącymi w skład wymienionych powiatów Pińczów (np. Wyszogród), Olkusz (miejscowości Jangrota, Porąbka, Skały, Wola Libertowska, Zadroże) oraz Miechów (Rzędowice,  Wolica,  Wrzosy) pochodzili  migranci  (według  dokumentów) także m.in. z powiatu Biały Tłok (Borówka), Nowy Targ (Czarny  Dunajec), Jędrzejów (Kowalów, Olszówki), a także z innych miejscowości tj. Lubicz, Poborowice, Tuczna Baba, Ursus k. Warszawy. Zanotowano wśród ówczesnych mieszkańców Nowego Kościoła, także jednego repatrianta z obszaru Praczkowsczyzny (pow. Oszmiana) oraz przybyłych z nie tak odległych: Szymankowa (pow. Gdański) czy Gdyni.
     
Wśród przybyłych w pierwszych grupach osadniczych Paweł Nieczuja-Ostrowski wskazuje „kilkanaście osób, których nazwiska powtarzają się w dokumentach i relacjach” (P. Nieczuja - Ostrowski,  Inicjatywa...,s. 258.) – osób, których bytność w źródłach jest uzasadniona ich aktywną działalnością na rzecz ustanowienia i rozwoju Spółdzielni. Do tej grupy poza Bolesławem Nieczuja-Ostrowskim, wlicza się: Jerzy Kamiński, Józef Śliwa, Antoni Janiszewski, Jan Latała, Stanisław Libura, Julian Słupik, Tadeusz Paliborek, ks. Stanisław Ryńca, Franciszek Gądek, Piotr Sławoń, Kazimierz Przybysławski, Tadeusz Koterwa oraz Bartłomiej Mazela.
      
Z nakreślonego przez P.Nieczuja-Ostrowskiego szkicu opartego na relacjach byłych spółdzielców, a także na książkach *[20] B.Nieczuja-Ostrowskiego dowiedzieć się można o działalności wojennej wyżej wymienionych osób.
      
I tak: Kpt. Jerzy Kamiński ps. „Wigura”, jeden z inicjatorów i  twórców Spółdzielni, w  czasie działalności  w  AK  funkcjonował  w strukturach wywiadowczych  jako oficer informacyjny a także szef  Wywiadu i Kontrwywiadu 106 Dywizji Piechoty. Wpracy wywiadowczej jego współpracownikiem był ppor. (wówczas podchorąży) Józef  Śliwa „Józwa”,  który był „wtyczką” w policji kryminalnej. Dalej wymieniony ppor. Antoni Janiszewski ps. „Jawor” organizator komórki Związku Walki Zbrojnej (dalej:ZWZ) w Woli Libertowskiej, oficer broni w komendzie Placówki Żarnowiec, uznawany przez prezesa SGS za drugiego, po Kamińskim, nieoficjalnego zastępcę. Następnie por. Jan Latała „Drozd”, dowódca drużyny dywersyjnej, któremu nieobce były akcje sabotażowe w obwodzie proszowickim, jego podkomendny i przyjaciel plut. Stanisław „Strzała” Libura. Kolejna postać Julian Słupik „Boruta 22” wsławił się między innymi uczestnictwem w boju pod Jaksicami, oraz dowództwem jednego z oddziałów partyzanckich. Tadeusz Paliborek felczer [zob.]. Kapelanem jednego z pułków 106 Dywizji Piechoty, był ks.kpt. Stanisław Ryńca „Dan”, który kontynuował  posługę duszpasterską wśród spółdzielców z Nowego Kościoła. Kpt. Franciszek „Beton” Gądek pełnił służbę jako adiutant B. Nieczuja-Ostrowskiego, był oficerem sztabu Dywizji a także, Szefem Uzbrojenia. Porucznikowi Piotrowi Sławoniowi ps. „Swarożyc”przypisuje się dowództwo Batalionu Sztabowego Dywizji. Ppor. Kazimierz Przybysławski „Młot” w czasie służby w 106 DP realizował zadania dywersyjne organizował też tajne nauczanie. Kpr. Tadeusz Koterwa „Błyskawica” dowodził jedną z kompanii w strukturach wojskowych AK. Kapral Bartłomiej Mazela ps. „Biegły” był m.in. głównym łącznikiem do Komendy Okręgu ZWZ-AK Kraków.
  
Jak widać z zaprezentowanej wyżej (za P. Nieczuja-Ostrowskim) charakterystyki działalności konspiracyjnej przyszłych spółdzielców, była to grupa złożona z osób nietuzinkowych, doświadczonych żołnierzy i organizatorów. Mając do dyspozycji takich ludzi można było mieć nadzieję, iż przedsięwzięcie zorganizowania oraz prowadzenie Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, miało szansę zakończyć się powodzeniem, co zresztą znalazło swoje potwierdzenie w faktach.


*[20]B.M. Nieczuja-Ostrowski, Rzeczpospolita Partyzancka, Warszawa 1991.; Idem, Inspektoriat AK „Maria” w walce, T. 1, Warszawa 1995.

Sfery działalności gospodarczej Spółdzielni

rzybyli do Nowego Kościoła osadnicy stanowili grupę ludzi doświadczonych nie tylko na niwie działalności wojskowej. Byli to również fachowcy w zakresie różnych cywilnych dziedzin aktywności człowieka. Znajdowały się wśród nich osoby wyuczone w różnego rodzaju zawodach. Te umiejętności  sprawiły, iż idealnie wpasowywali się w misję tworzenia Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej, której statut, jako organizacji „obejmującej całokształt życia ludzkiego”, przewidywał daleko posunięty podział pracy i specjalizację. Jako, że napotkano na szereg problemów związanych m.in. ze słabym stanem bezpieczeństwa, brakami w inwentarzu żywym, wszechstronnymi zniszczeniami wojennymi itp., podjęcie planowanej działalności w ramach Spółdzielni (nie zaś na zasadach gospodarowania indywidualnego) było jak najbardziej uzasadnione. Kwestię rozdziału zasobów, żywności, ubrań itp. oddali w kompetencję kierownictwa Spółdzielni. Główne sektory, mające dać trwałe podstawy bytu SGS, postanowiono oprzeć na gospodarce rolnej, rybołówstwie, handlu oraz w mniejszym stopniu na rzemiośle i produkcji przemysłowej.
      
Rolnictwo było jednym z ważniejszych źródeł utrzymania SGS. Przyjęto, że każdy z pełnoprawnych członków Spółdzielni otrzyma w posiadanie 15 ha ziemi, którego to areału nie będzie mógł ani zwiększyć ani zmniejszyć. Przy czym indywidualnie będzie mógł uprawiać jedynie 2 ha położone w najbliższej odległości od jego domu, zaś resztę ziemi powinien gospodarować wspólnie z pozostałymi spółdzielcami. To ograniczenie było podyktowane, przede wszystkim, brakiem odpowiedniej ilości inwentarza, narzędzi i sprzętu niezbędnego w pracach rolnych – nieliczny dostępny musiano współużytkować – a także początkowymi trudnościami w dokładnym podziale ziemi, zwłaszcza tej już uprawianej i obsianej. Dopiero w późniejszym okresie, po ustabilizowaniu się sytuacji ekonomicznej Spółdzielni, przewidywano możliwość przejścia na „całkowitą lub częściową gospodarkę indywidualną wydzierżawiając resztę spółdzielni. Postanowili również spółdzielcy-osadnicy poświęcać się pracy na rzecz Spółdzielni przynajmniej 10 godzin dziennie. Przy czym przewidywano nawet zwiększenie tego limitu w wypadkach szczególnie ważnych np. w okresie żniw i zagrożenia zbiorów.  
        
W dziedzinie rolnictwa, udało się osadnikom dokonać sporych osiągnięć. Dość powiedzieć, że zdołali jeszcze jesienią 1945 przeprowadzić szereg  prac  polowych,  dzięki  którym  zapewnili  sobie  podstawowe  źródło  pożywienia w postaci ziemniaków (których w tym okresie zebrano ok 500 q). Zaorano wówczas, przy ciągłej pracy 2 traktorów około 100 ha ziemi, którą obsiano zbożami (15 ha – pszenica, pozostała część – żyto). Dokonano również omłotów (Nowy Kościół był jedną z dwóch wsi gminy Tolkmicko – obok Chojnowa/Conradswalde – gdzie można było przeprowadzić omłoty) – zboże na mąkę mielono w żarnach. Zebrano dużą ilość rozrzuconego sprzętu rolniczego, który w okresie zimowym został poddany niezbędnym naprawom. W akcji jesiennej brało udział w sumie dwudziestu osadników. Wiosną 1946 roku rozpoczęto orkę a następnie kultywację i zasiew zaoranej ziemi. Czyniono to przy pomocy jedynie 1 traktora marki „Farmall” (drugi traktor prawdopodobnie uległ awarii) oraz 3 z 6 dostępnych koni (3 konie były chore). Ze względu na braki w sprzęcie orkę prowadzono dniem i nocą a w czynnościach polowych głównie przy rozwózce nawozu podczas akcji siewnej wykorzystano nawet krowy. Część zbiorów Spółdzielnia przekazała władzom gminy, zgodnie z obowiązkiem rozliczenia się z tzw. świadczeń rzeczowych (z którego to nota bene Nowy Kościół wywiązywał się jako jeden z pierwszych ośrodków w okolicy). Zapoczątkowano także uprawę buraków cukrowych – produkowano z nich syrop. W celu rozsadu nadmiaru nasion warzywnych, sprowadzonych z Torunia, w warsztatach spółdzielczych  przygotowano specjalne inspekty. Część wysiłków skierowano w stronę rozwoju ogrodnictwa, a także pszczelarstwa.
         
Podjęto starania zmierzające do rozwoju hodowli. W Powiatowym Biurze Rolnym zostało zamówionych przez spółdzielców 2000 kurcząt. Pobrano też dwa aparaty wylęgowe, przygotowano kurniki. Poza drobiem osadnicy sprowadzali także trzodę chlewną. Starali się o bydło, które miało pochodzić z importu ze Szwecji. Aby, jak argumentowano, rozwiązać problem kompletnego braku białka mięsnego, planowano rozwinąć hodowlę królików.
      
W kolejnych latach (1947-49), stopniowo pieczę nad rolnictwem w Nowym Kościele zaczęły  przejmować  jednostki  zewnętrzne. Znamiennym tego wyrazem jest powstanie Ośrodka Maszynowego, który w czerwcu 1949 roku posiadał dla przykładu: 6 kosiarek, 4 żniwiarki, 6 snopowiązałek, 5 traktorów, a także swój warsztat pomocniczy.

Przemysł ustępował w zasadzie miejsca rolnictwu, czy też handlowi, niemniej jednak warto zaznaczyć kilka przedsięwzięć rodzących się w Nowym Kościele.Pierwszą instytucją, którą udało się powołać spółdzielcom, a którą umieścić można umownie pod szyldem „przemysł”, była „przetwórnia ziół leczniczych”. Jej powstanie, w pierwszych miesiącach 1946 roku, dyktowane było bardzo małą dostępnością lekarstw, przy jednoczesnym dużym na nie popycie. Działalność przetwórni opierała się nie tylko na przetwarzaniu już zebranych ziół w specyfiki o, jak tego od nich oczekiwano, mocy leczniczej, ale rozciągała się również na zagadnienie zbioru a nawet hodowli ziół w ogrodach botanicznych. Dla zaspokojenia potrzeb przetwórni planowano przeprowadzać zbiórkę ziół w obrębie całego powiatu.
     
W dniu 4 stycznia 1946 roku, skierowana została przez członków Spółdzielni prośba do Powiatowego Urzędu Ziemskiego, o możliwość przejęcia terenów po Niemcu Ferdinandzie Stobbe, które obejmowały mleczarnię, młyn oraz część tartaku. Powiatowy Urząd Ziemski udzielił zgody (9 stycznia) na użytkowanie wzmiankowanych zabudowań i otaczających je terenów  i oddał  je  w  tymczasowy zarząd  Spółdzielni,  przy czym dopuszczał możliwość objęcia ich przez Spółdzielnię w dzierżawę. Mimo stworzenia formalnych możliwości, w pierwszej połowie 1946 roku nie udało się spółdzielcom uruchomić żadnego z wymienionych zakładów (tartaku, mleczarni, czy też młyna). Wynikało to z braku odpowiednich środkow. Pierwsze informacje o działaniu tych zakładów pojawiają się dopiero między czerwcem a lipcem 1946 roku. Spółdzielnia posiadała też cegielnie w Suchaczu i Nowej Wsi (Asnykowo, Nowinka), które zostały przejęte przez państwo.

Handel. Coraz lepsze prosperowanie SGS, związany z nim przyrost nadwyżek produkcyjnych produktów rolnych, przetwórczych, pieczywa, mleka itp. (a przy tym duże zapotrzebowanie na produkty tego typu wśród mieszkańców okolicznych wsi, ale także miast Tolkmicka i Elbląga) spowodowały, że uruchomione zostały w ramach Spółdzielni placówki handlowe. Zorganizowano „Bazary” o profilu spożywczo-przemysłowym nie tylko w Nowym Kościele ale także na terenie okolicznych miejscowości, np. Tolkmicka, Łęcza, Suchacza, czy też Elbląga (w tzw. „Naszym Domu” – przedstawicielstwie Spółdzielni na Elbląg).
      
W końcowym okresie funkcjonowania, Spółdzielnia posiadała 23 sklepy zrzeszone w jej strukturach, z czego kilkanaście z nich mieściło się w Elblągu *[21]. Stopniowo pozycja Nowego Kościoła jako ośrodka handlowego (oczywiście w skali lokalnej) wzrosła do tego stopnia, iż zaczęły się tam odbywać „targi małe” w postaci cotygodniowych spędów. Spędy te przyciągały co środę handlujących z całej gminy. Zjawisko to trwało do kwietnia 1949 roku, kiedy to lokalne władze, pragnąc wesprzeć podobne przedsięwzięcie w mieście Tolkmicku, zakazały  (Uchwałą  Prezydium  Rady  Narodowej Gminy Tolkmicko) prowadzenia takich spotkań w Nowym Kościele.

(APE,GRN, syg. 12/33, s. 11.)

      
Transport. Dla zachowania pewnego stopnia niezależności, w kwestiach handlowych ale też i  innych,  spółdzielcy  zorganizowali  również  struktury  transportu  samochodowego.  W kwietniu 1946 roku, baza samochodowa składała się z trzech samochodów ciężarowych (2,1 i 0,5 tonowych), które zostały zmontowane we własnym zakresie przez osadników z części zakupionych od Tymczasowego Zarządu Państwowego. W późniejszym okresie udało się spółdzielcom uruchomić także połączenia autokarowe, które łączyły miejscowości powiatu elbląskiego z Elblągiem.


*[21]P. Nieczuja-Ostrowski, Inicjatywa..., s. 262.; Idem, Spółdzielnia AK..., s. 86.; Autor uważa, że na rozwój „Bazarów”, wzrost ich liczebności, miały pośrednio wpływ naciski władz skierowane w stronę prywatnych właścicieli sklepów, nakłanianie ich do zrzeszania się: „Bez wątpienia zamiast wybrać państwowe spółdzielnie woleli oni przystąpić do Spółdzielni założonej przez ppłk Nieczuja-Ostrowskiego

Ekspansja Spółdzielni

ziałalność Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej w Nowym Kościele nie ograniczała się wyłącznie do obrębu tej wsi. Dosyć szybko SGS rozszerzyła swoje wpływy na inne, okoliczne miejscowości, wiążąc je ze sobą w większym lub mniejszym stopniu.
      
Właściwie już od pierwszych miesięcy związała się ze Spółdzielnią osada rybacka Suchacz, położona nad wodami Zalewu Wiślanego. Była to jak się wydaje jedna z ważniejszych miejscowości związanych ze SGS. W Suchaczu bowiem swoją realizację znalazło chyba najwięcej - z wyjątkiem Nowego Kościoła i być może Elbląga - przedsięwzięć spółdzielczych. Z tego względu wypada poświęcić jej nieco miejsca.
      
Początek „kolonizacji” Suchacza wiąże się z przybyciem do Nowego Kościoła III grupy osadników, która jak się okazało spowodowała tam „na obecnym etapie rozwoju, lekkie przeludnienie”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 29.)
      
W takich okolicznościach podjęto decyzję (listopad 1945 roku) o przeniesieniu się części osadników do gromady - w tamtym czasie - Sucasse (Suchacz) w gminie Lenzen (Łęcze). Ze względu na warunki oferowane przez miejscowość planowano stworzyć tam objęty Spółdzielnią ośrodek letniskowy. Jako koronny argument podano przypuszczenie, „że w ten sposób damy możność sferom urzędniczym Elbląga znalezienia najodpowiedniejszych warunków do spędzania wywczasów urlopowych”.

(Ibidem.)
      
Infrastrukturę   wypoczynkową stanowiły mieszczące się w Suchaczu 3 Spółdzielcze Domy Wypoczynkowe, Dom Letników, Spółdzielczy Pałac Wypoczynkowy, funkcjonowała też Spółdzielcza Stanica Harcerska.
      
Pierwszych 5 spółdzielców z Tadeuszem Koterwą na czele przeszło do Suchacza 6 listopada 1945 roku. Dość szybko (bo już dnia 12.XI.1945 r.) podjęto starania zmierzające do rozwoju miejscowości na płaszczyźnie nie tylko turystycznej. Wystąpiono wtedy o udzielenie zgody na połów ryb i możliwość użytkowania całego wybrzeża Suchacza – wszystko w celu stworzenia Spółdzielczej Placówki Rybackiej „której zadaniem będzie zaopatrzenie w ryby własnych członków jak również i działanie na zewnątrz”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 37.)

       

Jak ustalił Paweł Nieczuja-Ostrowski: szefem działu rybackiego został Tadeusz Kamiński, zastąpiony potem przez Jana Latałę. W czasie funkcjonowania Spółdzielni, w Suchaczu działały zazwyczaj 3-4 polsko-niemieckie załogi rybaków (stosunek osobowy Polaków i Niemców wynosił z początku 1:2, później 2:1), odławiano sporo węgorza, który był czyszczony i wędzony na miejscu. Początkowo wędzeniem zajmowała się Niemka nazwiskiem Eichele. Ryby dostarczano do głównego ich odbiorcy, tj. elbląskiej centrali rybnej, codziennie za pośrednictwem połączenia kolejowego Suchacz-Elbląg. Na potrzeby rybaków otwarto nawet kasyno rybackie.

    

Poza rybołówstwem i turystyką, w Suchaczu próbowała Spółdzielnia rozwijać także inne sektory tj. np. hodowlę krów i świń. Sadownictwo i ogrodnictwo stały się domeną Tadeusza Sońka, który stworzył inspekt nasion kwiatowych i warzywnych. Miejscowość ze względu na swoje położenie i ukształtowanie terenu wokół niej,  bliskość lasu itp. nie stwarzała jednak warunków dla rozwoju rolnictwa. Znalazło to wyraz w opuszczeniu jej przez kilku rolników, o których pisano, że „dla nich jako rolników nie ma tam żadnych widoków na przyszłość i chcą się przenieść na gospodarkę w Nowym Kościele”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 123.)
    
O znaczeniu Suchacza dla działalności Spółdzielni niech świadczy lista innych związanych z nią przedsięwzięć. Istniały w tej miejscowości: Cegielnia Spółdzielcza (Suchacz I), która wkrótce została odebrana Spółdzielni  i przekazana Zakładom Przemysłu Budowlanego w Elblągu, Cukiernia Spółdzielcza, Piekarnia Spółdzielcza (druga po piekarni w Nowym Kościele), Spółdzielczy Dom Handlowy (który nie był wliczany do sieci „Bazarów”, zob.Tabela 1), Spółdzielczy Dom Zdrowia (którego podwaliny kładł przeniesiony z Nowego Kościoła T. Paliborek), Szkoła Powszechna, czy też filia Uniwersytetu Ludowego.

       

Spółdzielnia swoją działalność prowadziła również w innych miejscowościach [zob. Mapa 1] tj. Brzezina, Wodynia - gdzie znajdowały się zagrody spółdzielcze, w Nowej Wsi – tu poza zagrodami Spółdzielnia miała również ww. cegielnię. W Tolkmicku i Elblągu otwarto (poza Suchaczem i Nowym Kościołem) piekarnie należące do spółdzielców, dodatkowo w Elblągu powstały związane z SGS warsztaty mechaniczne. Wspomniane wcześniej  „Bazary” oprócz Nowego Kościoła, powstały w różnej liczbie: w Elblągu (najwięcej), Hucie Żuławskiej, Kadynach, Krynicy Morskiej, Łęczu, Milejewie, Suchaczu, Tolkmicku (2 „Bazary”)[zob.Tabela 1]. Warto zauważyć, że nie zawsze plany ekspansji Spółdzielni na kolejne miejscowości kończyły się sukcesem. Sztuka ta nie udała się np. w przypadku Przybyłowa (Dünhofen). Okazało się bowiem, że wówczas, kiedy przybyli tam ludzie Nieczuja-Ostrowskiego, zamieszkiwała już w Przybyłowie grupa nieznanych spółdzielcom osadników  –  „ci nie wyrazili chęci należenia do Spółdzielni”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 58.)

       

W marcu 1946 roku podjęto decyzję, by w zastępstwie Przybyłowa objąć wieś  Brzezina (Birkau), całkowicie zniszczoną  i opuszczoną, gdzie wkrótce powstało kilka gospodarstw i zagród spółdzielczych.

     

Przez pewien czas [brak dokładnych danych] siedziba SGS znajdowała się w Suchaczu zwanym wówczas Bogdańcem lub w przysiółku (obecnie Bogdaniec) k. Suchacza [zob. wyżej; skan upoważnienia wystawionego dla B.Nieczuja-Ostrowskiego]

Działalność społeczna Spółdzielni

czestnicy  przedsięwzięcia  spółdzielczego poza sferami aktywności nastawionymi na działalność typowo wytwórczą i mającą za cel pozyskiwanie środków ekonomicznych, rozwinęli też działania w zakresie usług mających poprawić poziom życia ludności Nowego Kościoła i okolic.

Służba zdrowia. W pierwszej kolejności należy wspomnieć o stworzeniu przez nich zalążków służby zdrowia.  Nie  inaczej  niż  w  pozostałych  dziedzinach,  również  i  w  przypadku  opieki zdrowotnej, przywieźli ze sobą spółdzielcy człowieka, który znał się na rzeczy. Był nim Tadeusz Paliborek – felczer czasu wojny. Zorganizował on w Nowym Kościele punkt medyczny.

       

O dostarczenie niezbędnych medykamentów zwracano się do odnośnych władz, prawdopodobnie korzystano też z usług własnej przetwórni ziół leczniczych, której celem było tworzenie niejako substytutów lekarstw. Korzystając z dostępnych środków udało się spółdzielczej służbie zdrowia zwalczyć własnymi siłami (wg przekazów samych spółdzielców) „epidemię świerzbu i wiele innych zaraźliwych chorób jak również i zawszenie szerzące się nagminnie wśród Niemców”.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 73.)

     

Wkrótce nadarzyła się okazja do rozszerzenia zakresu działalności i przekształcenia punktu medycznego w Ośrodek Zdrowia z własną apteką. Na jego budowę została w 1946 przyznana Spółdzielni pożyczka w  wysokości 200 tys. zł. Warto zauważyć, że „Spółdzielnia Nowy Kościół – w ramach swojego programu pierwsza - a przynajmniej jedna z pierwszych na terenie pozamiejskim powiatu elbląskiego - zdobyła się na utworzenie ośrodka zdrowia, dostępnego dla okolicznej ludności.

      
O powodzeniu całego przedsięwzięcia niech świadczy opinia, która pojawiła się w 1948 roku w sprawozdaniu Starostwa Powiatowego w Elblągu. Stwierdzano tam między innymi, że Ośrodek Zdrowia w Nowym Kościele „jest to jeden z najlepiej zorganizowanych ośrodków, nie tylko na terenie powiatu, ale i województwa”.
(APG, KW PPR, syg. 2599/68, s. 38, 39.)
       
Ośrodek Zdrowia w Nowym Kościele (później w Pogrodziu) służył ludności przez cały okres funkcjonowania SGS. Chociaż już w roku 1947 został przejęty przez Wydział Zdrowia przy Staroście Powiatowym. Wiązało się to ze zmianą dotychczasowego felczera Tadeusza Paliborka, przez wykwalifikowanego lekarza Władysława Joczę. Paliborek przeniósł się i stworzył punkt medyczny w związanym ze Spółdzielnią Suchaczu.

     

Do początków 1950 roku (a więc już w czasie gdy SGS już nie istniała) nie udało się rozwiązać problemów placówki związanych z brakiem środka lokomocji w postaci samochodu sanitarnego, czy też brakiem nocnego połączenia telefonicznego (ze względu na pracę poczty gdzie mieścił się działający aparat telefoniczny). Był już jednak w tym czasie częściowo przygotowany gabinet dentystyczny, który jednak nie funkcjonował z powodu braku stomatologa.

     

Zabezpieczenie przed groźbą chorób miała, według władz spółdzielczych, zapewniać także łaźnia złożona z kilku wanien oraz częste wizyty lekarza u członków spółdzielni.


Opieka społeczna. Jako, że na objętym przez Spółdzielnię terenie pozostała spora grupa dzieci autochtonów nie posiadających rodziców  stworzony tam został już w końcu 1945 roku sierociniec *[22]. Opiekę nad sierocińcem powierzono Beacie Sławińskiej – jako jedynej przybyłej wówczas kobiecie. Skoszarowanie w nim sierot miało w przekonaniu władz spółdzielczych, oprócz ułatwienia w opiece nad nimi, jeszcze jeden funkcjonalny walor – pozwalało mianowicie skupić w jednym miejscu osoby będące (jak uważano) najczęściej ogniskami chorób –  a więc dzieci pozostające bez opieki rodzicielskiej.
      
Początkowo w sierocińcu przebywało 48 dzieci, później większa część z nich wyjechała z Polski przy okazji przesiedleń do Niemiec. We wrześniu 1946 roku odnotowano, że Dom Dziecka w Nowym Kościele daje schronienie 10 wychowankom. Sześcioro dzieci było pochodzenia „poniemieckiego”, zaś czwórka z nich posiadała narodowość polską.
     
W Nowym Kościele wyłoniła się lokalna komórka Wojewódzkiego Komitetu Opieki Społecznej w jej gromadzkiej odmianie. Dla przykładu, w roku powołania (1946), w skład Gromadzkiego Komitetu Opieki Społecznej weszli: ks. Stanisław Ryńca (w dokumentach pod nazwiskiem Ryncza), Bronisława Maria Nieczuja-Ostrowska, Antonina Janiszewska, Józef Brodka.

       

Ze sprawozdania GKOS dowiadujemy się, iż na kierownika Domu Dziecka został powołany ks. Stanisław Ryńca, dzieci powierzono opiece sanitarnej i zdrowotnej Tadeusza Paliborka. Dokument wskazuje również, że z opieki Domu mogły korzystać nie tylko sieroty, które straciły oboje swoich rodziców, ale także „półsieroty” oraz rodziny znajdujące się w bardzo trudnych warunkach. (APE,PKOS, syg. 805/11, s. 21.)

      
Kolejnym  osiągnięciem spółdzielców  było uruchomienie stołówki/jadłodajni w Nowym Kościele, mogącej wyżywić od 100 do 150 osób dziennie. Organizacja stołówki wynikała, nie tylko z charakteru spółdzielczego przedsięwzięcia, ale również brak, w początkowym okresie, kobiet, które mogłyby uczynić przygotowywanie i spożywanie posiłków bardziej indywidualnym.
      
Zasadniczo spółdzielcy starali się pomagać sobie nawzajem zarówno w pracy jak również bezpośrednio np. w sytuacji niedoborów pożywienia, ubrań, artykułów pierwszej potrzeby itp. Można chyba uznać, że ta wzajemna pomoc wynikała nie tylko z charakteru organizacji w jakiej strukturach się znaleźli, ale też z tego, iż byli oni w znaczniej mierze dobrymi znajomymi czy wręcz  przyjaciółmi,  których więzy kształtowały się w ciężkiej sytuacji okresu wojennego, a przez to stały się mocne.

Kultura i sztuka. Spółdzielnia poza sferami czysto materialnymi dbała również o duchowy rozwój swoich członków. Miejscem, w którym spółdzielcy mogli rozwijać swoje zdolności artystycznie,  stała  się  założona  przy  SGS  świetlica.  W  jej  ramach  powołano  „Koło amatorskie” – było to pierwsze i przez długi czas jedyne takie przedsięwzięcie na obszarze całej gminy Tolkmicko. Kierownictwo Koła a zarazem działającego w jego ramach „Teatru Amatorskiego” objęła Beata Sławińska, działem artystyczno-literackim kierowała Antonina Janiszewska.

        

Jednym z pól, na których realizować się mogli członkowie koła, była działalność teatralna  w  ramach Teatru Amatorskiego.  Rekrutujący  się  spośród  spółdzielców  aktorzy- amatorzy przygotowali i wystawili szereg przedstawień (w kwietniu 1946 w przygotowaniu była już druga z kolei „impreza teatralna”). Wystawiono np. komedię w 3 aktach Henryka Zbierzchowskiego pt. „Małżeństwo Loli”. Oprócz przygotowywania własnych interpretacji sztuk teatralnych, w świetlicy odbywały się również występy grup teatralnych z zewnątrz, czego przykładem jest „występ zespołu elbląskiego (…) poprzedzający wiec do Referendum [ludowego z dnia 30 czerwca 1946 roku]”.

(APE, GRN, syg. 12/90, s. 37.)

      
Działalność artystyczno-literackiego działu Koła Amatorskiego w Świetlicy przy SGS w  Nowym  Kościele, skupiała się  na  prowadzeniu kursów oświaty pozaszkolnej, a także na prowadzeniu biblioteki świetlicowej (od 1. listopada 1946 roku). Poza tym zajmowano się organizowaniem rocznic ważnych dla świata kultury wydarzeń  np.  rocznicy 100 urodzin Bolesława Prusa i Henryka Sienkiewicza (które  to obchody były narzucone odgórnie).
      
Świetlica siłami wszystkich członków i sekcji musiała też odpowiadać, na „prośby” Referatu Kultury i Sztuki Starostwa Powiatowego w Elblągu, który co jakiś czas wychodził z nową inicjatywą. Jedna z takich inicjatyw miała zaktywizować spółdzielców do wzięcia udziału w organizowanym 28 kwietnia 1946 roku w Sopocie konkursie tańców ludowych. Wymagano przygotowania jednego tańca ludowego złożonego z 4 par. Spółdzielcy rozpoczęli próby tańców, jednak okazało się, iż konkurs się nie odbył. W ramach świetlicy realizowano podobne działania przez okres blisko dwóch lat. W pochodzącym z początków 1948 roku wykazie świetlic, wysłanym do Starostwa Powiatowego w Elblągu stwierdzono, że świetlica przy SGS w Moniuszkowie (przejściowa nazwa Nowego Kościoła, Pogrodzia) jest nie czynna.
    
Podobnie jak w innych sektorach działalności, również w zakresie oświaty i sztuki, kontrolę zaczęły przejmować czynniki zewnętrzne w stosunku do Spółdzielni. W kwietniu 1948 roku Gminna Rada Narodowa w Tolkmicku powołała Gminny Komitet Biblioteczny do którego  zaproszono  między  innymi  przedstawiciela  spółdzielców  Antoniego Janiszewskiego. Podobnie, z inicjatywy zewnętrznej (wójt gminy), wysunięto projekt budowy w Nowym Kościele w 1949 roku domu kultury oraz teatru „z  prawdziwego zdarzenia” czy też remontu zabytkowej kaplicy i świetlicy. (APE,GRN, syg. 12/90, s.76,77.)

      
Ważną instytucją podtrzymującą wartości religijne i kulturowe był Kościół Katolicki. W pierwszym okresie istnienia Spółdzielni obowiązki duszpasterskie pełnił kapłan pochodzenia niemieckiego ks. Hohmann. Zastąpił go ks. Stanisław Ryńca, który wyjechał po pierwszych aresztowaniach, mających miejsce w 1946 roku.




Szkolnictwo i oświata. Pod egidą Inspektoratu Szkolnego w Elblągu rozpoczęto w Nowym Kościele organizowanie szkolnictwa, które miało być realizacją zamierzeń oświatowo-społecznych SGS. Po przeprowadzeniu „przedwstępnych prac”, polegających na przygotowaniu we własnym zakresie budynku szkoły,  oszkleniu go, naprawieniu ław szkolnych, wykonaniu tablic  „ob.,  Przybysławski Kazimierz  (...)  zwrócił  się  w  imieniu  Zarządu  Spółdzielni  do Inspektoratu Szkolnego w Elblągu prosząc o uruchomienie szkoły” (APE, PRN, syg. 36/551, s. 3.). Przy ulicy Miechowskiej 1 powołano Publiczną Szkołę Powszechną w Nowym Kościele, której kierownikiem wybrano dnia 1.XII.1945 roku Kazimierza Przybysławskiego. Podczas jego nieobecności pełniącym obowiązki kierownika szkoły była Antonina Janiszewska.

      
Szkoła Powszechna od początku borykała się z dużymi problemami w zakresie zapewnienia wystarczającej ilości pomocy naukowych czy podręczników. Przy wydatnym „materialnym i moralnym” wsparciu SGS a także Inspektora Szkolnictwa,  udało  się częściowo wypełnić luki i zaopatrzyć szkołę w niezbędne pomoce, zeszyty, podręczniki, a także książki do biblioteki szkolnej. Przez cały właściwie okres istnienia SGS szkoła stała także przed koniecznością ciągłych remontów i uzupełnień budynków szkolnych. Zabudowania te, w chwili przejęcia przez Polaków, nosiły ślady zniszczeń dokonanych w czasie wojny: wybite były okna, drzwiczki od pieców, rozbite drzwi. W roku 1947 szkoła zajmowała 2 budynki murowane i jeden drewniany (co dawało 2 sale lekcyjne po 45 m i 2 komplety mieszkań nauczycielskich). Ze względu na ograniczoną ilość miejsca i liczbę nauczycieli łączono zajęcia poszczególnych klas, ich zajęcia prowadzono rotacyjnie. Na przykład w semestrze 1946/47 Antonina Janiszewska, jako jedyny nauczyciel w szkole, prowadziła lekcje najpierw z połączonymi klasami III, IV, V (w godzinach 8-12), następnie z klasami I-II (od godziny 13 do 15). Taki stan rzeczy musiał mieć negatywny wpływ na jakość kształcenia (przepracowany nauczyciel, ograniczona ilość zajęć każdej z klas, łączenie klas powodujące niedostosowanie poziomu do wieku ucznia) – niedostateczny poziom uczniów dostrzegał zresztą inspektor szkolny.
      
W 1947 roku szkoła nie posiadała jeszcze oświetlenia elektrycznego, szatni  (dzieci  wieszały ubrania wierzchnie na korytarzu, nie zmieniały obuwia), mimo posiadania kuchni nie użytkowano jej w celu dokarmiania dzieci. Do ogrzewania szkoły używano węgla oraz drewna, nie uchroniło to jednak jej przed zamknięciem na 2 miesiące z powodu zimna. Placówka cierpiała na brak sali gimnastycznej i boiska szkolnego (który częściowo rekompensował ogród szkolny o powierzchni 1000 m), czy własnej świetlicy. Posiadała własny ustęp, który znajdował się jednak poza budynkiem szkolnym (przy czym zanotowano brak umywalek, do mycia rąk służyła 1 miska) oraz  bibliotekę z księgozbiorem złożonym wówczas z 50 woluminów. Wyposażenie budynków szkolnych stanowiły 3 tablice, 2 stoły i 2 krzesła oraz 29 ławek. Wskazywano w wyposażeniu szkolnym na brak radia i aparatu filmowego. (APE,PRN, syg. 36/551, s. 12-19.)

  
Obowiązki nauczycielskie w Publicznej Szkole Powszechnej w Nowym Kościele pełniła z początku jedynie Antonina Janiszewska (*1919), która w 1947 roku wykazywała się 5 letnim stażem nauczycielskim. W semestrze 1947/48 zatrudniono także Helenę Waśniewską (*1911; w roku 1947 posiadała 2 letni staż). Obie były nauczycielkami kwalifikowanymi, wykonywały swoje obowiązki w zbliżonym wymiarze godzinowym.
      
Wraz z upływem czasu zwiększała się liczba uczniów uczęszczających do Szkoły w Nowym Kościele a także obszar terytorialny z którego napływali. W semestrze 1946/47 szkoła uczyła w sumie 31 uczniów z Nowego Kościoła, Chojnowa, Przybyłowa (Przybytowa) i Brzeziny. Rok później było to już 63 uczniów (dodatkowo  zaczęli  uczęszczać  uczniowie z miejscowości Wody, jednak Chojnowo i Przybytowo przysyłało już tylko część zamieszkujących  na  ich  obszarze dzieci  szkolnych). W semestrze  1948/49 [zob.Wykres 1]  uczyło się w Nowym Kościele w sumie 67 uczniów – obowiązek szkolny był wypełniany w 100%.
     
Poza  nauczaniem w zakresie szkolnictwa powszechnego na poziomie szkoły podstawowej uruchomiono również kursy „pozaszkolne” dla dorosłych członków Spółdzielni, w których funkcję wykładowców pełnili sami spółdzielcy. Pierwsze z takich kursów rozpoczęto jeszcze przed końcem 1945 roku, ich zakres obejmował zagadnienia do I klasy gimnazjum  włącznie.  Później  takie kursy odbywały się np. w ramach działalności świetlicy przy SGS. Przewidywano także prowadzenie kursów dla starszej młodzieży, które przygotować ją miały do życia rodzinnego.
  
Jeszcze w pierwszej połowie1946 zawiązano pod przewodnictwem Bolesława Nieczuja-Ostrowskiego, Towarzystwo Uniwersytetu Ludowego. Formalnie istniało ono od 9 sierpnia 1946 roku, w listopadzie zrzeszając już 26 osób. Na poczet jego funkcjonowania zarezerwowano część ziemi i zabudowań występując przy tym z podaniami o udzielenie zgody na ich użytkowanie. Podobnie postąpiono w przypadku planowanej szkoły rolniczej na poziomie średnim. Podania o przyznanie budynków i ziem zostały rozpatrzone pozytywnie czego rezultatem było powstanie Spółdzielczego Uniwersytetu Ludowego oraz Spółdzielczej Gminnej Szkoły Rolniczej.

(APE, SPE, syg. 25/388, s. 105, 108.)


*[22]W lipcu 1946 roku Powiatowy Urząd Ziemski w Elblągu przyznał oficjalnie, w tymczasowe użytkowanie na sierociniec-gospodarstwo 7 ha. wraz z budynkami po Niemcu Wosman Johan w Nowym Kościele i 8 ha. ziemi z gospodarstwa Stobe Ernst.; APE, SPE, syg. 25/388, s. 109.

Zakończenie działalności Spółdzielni Gospodarczo-Społecznej

hociaż okres, w którym zawierają się wydarzenia związane ze stopniową dezorganizacją Spółdzielni, a w konsekwencji jej likwidacją, wydaje się być najdłuższy czasowo, w porównaniu z pozostałymi tutaj wyróżnionymi, nie odbija się to w ilości źródeł go opisujących. Udało się bowiem znaleźć stosunkowo niewiele materiałów opowiadających temu odcinkowi przeszłości Nowego Kościoła.
    
Okres ten rozpoczyna się w chwili drugiego aresztowania prezesa Nieczuja- Ostrowskiego i części jego współpracowników, we wrześniu 1946 roku. Wobec dłuższej nieobecności wyżej wymienionego, koniecznym staje się zastąpienie go na stanowisku. Prezesem Spółdzielni zostaje w dniu 15 listopada 1946 roku Jan Latała.

      
Jak  twierdzi  Paweł  Nieczuja-Ostrowski,  według  zebranych  przez  niego  relacji, spółdzielcy zaczynają napotykać w okresie tego swoistego „bezkrólewia” na przejściowe kłopoty, wiążące się z napływem „znacznej liczby  nowych,  przypadkowych  członków, i rozcieńczeniem zdyscyplinowanego i ofiarnego żywiołu byłych żołnierzy AK”.
(P. Nieczuja-Ostrowski, Spółdzielnia AK,s.88.)

   

Być może zjawisko to było wynikiem celowej akcji, zmierzającej do rozbicia spójności środowiska spółdzielców? Są to jednak domysły. Faktem jest, że akcją osadniczą można było kierować centralnie.

     
Zażegnanie konfliktów i ponowna konsolidacja Spółdzielni następuje po powrocie jej przywódcy, który nastąpił w lutym 1947 roku. Z formalnego punktu widzenia przyjął wtedy Nieczuja-Ostrowski stanowisko, już nie prezesa Zarządu Spółdzielni, którym pozostał Jan Latała, lecz Kierownika Działu Ogólnego.
    
W tym czasie dają się już jednak, zauważyć inne wydarzenia, które w pewien sposób dezintegrowały, postulowaną i realizowaną spójność w zakresie zarządzania Spółdzielnią. Zaczynają bowiem wchodzić do Nowego Kościoła instytucje będące już, nie pod kontrolą spółdzielców ale innych ciał. Państwo przejmuje kontrolę nad szkolnictwem, oraz opieką lekarską, powstają tutaj, obsadzone wprawdzie mieszkańcami Nowego Kościoła, filie instytucji centralnych tj. np. Powiatowy Komitet Opieki Społecznej, czy Uniwersytet Ludowy.
     
Intensyfikacja działań bezpieki skierowanych przeciwko byłym AK-owcom, powojennym  spółdzielcom, nastąpiła latem 1948 roku. Swoją rolę odegrali tutaj agenci o kryptonimach „24” oraz „Witalis” (F. Musiał, op. cit., s. 30.), śledztwo nabrało dynamiki. Jego rezultatem stały się letnie aresztowania 1949 roku, aresztowani byli między innymi dawni żołnierze 106 Dywizji Piechoty AK, ofiarą zatrzymań padł również (29 lipca 1949 roku) ponownie Bolesław Nieczuja- Ostrowski. Obawiając się o swój los, większość dotychczasowych spółdzielców, która przebywała na wolności, postanowiła opuścić tereny Nowego Kościoła, część zaczęła się ukrywać, tylko nieliczna grupa pozostała. W takiej sytuacji, władze doprowadziły do likwidacji Spółdzielni. Jako datę tego wydarzenia wymienia się 31 października 1949 roku. Majątek spółdzielczy został zagarnięty przez państwo, na terenie Nowego Kościoła „osiedlono nowe rodziny, usunięto nawet nazwy ulic”.

(P. Nieczuja-Ostrowski, Inicjatywa..., s.263.)

      
Dalsze losy wielu z byłych spółdzielców znaczone są chwilami spędzonymi w aresztach i celach więziennych. Paweł Nieczuja-Ostrowski wylicza, że taki los spotkał m.in. następujące osoby: „ppłk Bolesław Michał Nieczuja-Ostrowski, (…) razem prawie 8 lat [więzienia]  w  tym  9  miesięcy  na  celi  śmierci;  kpt.  Bronisława  Nieczuja-Ostrowska  – 9 miesięcy (…); kpt. Jerzy Kamiński (…) [przez pewien czas razem z dowódcą w celi śmierci]; [do więzień trafili także] kpt. Franciszek Gądek (…); por. Jan Latała, por. Józef Śliwa, kpr. Tadeusz Koterwa  (…); kpr. Jerzy Rymsza  [poszukiwany,   chwilowo aresztowany] (…); ks. Stanisław Ryńca (…) dostał 7 lat więzienia”.

(P. Nieczuja-Ostrowski, Inicjatywa...,s.263.)

W czasie swojego istnienia Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna, a raczej jej członkowie, potrafili, pomimo trudnych warunków stworzyć dobrze funkcjonującą organizację, zapewniającą im utrzymanie i rokującą dalszy rozwój. Zawdzięczali to swojej ciężkiej pracy, posiadanym umiejętnościom i determinacji. Jak się okazało realizowany przez nich projekt nie mógł zostać kontynuowany ze względu na istniejące wówczas ograniczenia natury systemowej.


Na podstawie: K. Kaliszuk, Charakter i okoliczności funkcjonowania Spółdzielni Gospodarczo- Społecznej w Nowym Kościele w latach 1945-49. [niepublikowana praca licencjacka].


Źródło:
B.M.Nieczuja-Ostrowski,
Drogi miłości bożej, Kraków 1993, s. 42.
Archiwum Państwowe w Elblągu z siedzibą w Malborku (dalej: APE), Starostwo Powiatowe w Elblągu (dalej: SPE), syg. 25/388, s. 12, 17, 24, 34, 49, 52, 54, 67.
P.Nieczuja-Ostrowski,
Spółdzielnia AK, [w:] „Tygiel. Kwartalnik Elbląski”, red. Ryszard Tomczyk, Zbigniew Tomasz Szmurło, Grzegorz Baranowski, Lech Brywczyński, Janusz Charytoniuk, T. 29, Elbląg 2002, s. 84.

A.Wełniak, Nazewnictwo przejściowe miejscowości na terenie powiatu elbląskiego w latach 1945-1949, [w:]

„Rocznik Elbląski”, red. Andrzej Groth, T. 21, Elbląg 2008, s. 195.

L.Zieliński, Osadnictwo wiejskie w powiecie elbląskim w latach 1945-1950 , [w:] „Rocznik Elbląski”, red.

Marian Biskup, T. 3, Gdańsk 1966, s. 184.
P. Nieczuja-Ostrowski,
Spółdzielnia AK... .; Idem, Spółdzielnia Gospodarczo-Społeczna w Nowym Kościele, [w:] „Tygiel. Kwartalnik Elbląski”, red. Ryszard Tomczyk, Zbigniew Tomasz Szmurło, Jan Miłoszewski, Grzegorz Baranowski, Lech Brywczyński, Janusz Charytoniuk, T. 34, Elbląg 2004.; Idem, Inicjatywa społeczno-gospodarcza akowskich osadników w powiecie elbląskim w latach 1945-1949, [w:] „Rocznik Elbląski”, red. Wiesław Długokęcki, T. 20, Elbląg 2008.

Archiwum Państwowe w Elblągu z siedzibą w Malborku, Gminna Rada Narodowa i Zarząd Gminny w Tolkmicku (dalej: GRN) z lat 1945-1954, zespół nr 12; Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Urząd Powiatowy w Elblągu (dalej: PRN) z lat [1945] 1950-1975, zespół nr 36; Powiatowy Komitet Opieki Społecznej w Elblągu (dalej: PKOS)z lat 1945-1949, zespół nr 805.11      Archiwum Państwowe w Gdańsku (dalej: APG): Państwowy Urząd Repatriacyjny Wojewódzki Oddział Gdański (dalej: PUR) z lat 1945-1951, zespół nr 1167; Komitet Wojewódzki Polskiej Partii Robotniczej w Elblągu (dalej: KW PPR) z lat 1945-1948, zespół nr 2599.

P.Herrmann, Relacja o czasach polskich i rosyjskich w Elblągu od stycznia 1945 do mają 1946 roku, tłum. z j. niem. Mieczysław Józefczyk, tłum. z j. pol. Róża Jamróz, red. nauk. Józef Borzyszkowski i Marion Brandt, Gdańsk-Elbląg 2009.
S.Babisiak,
Kołchoz „na próbę” [w:] „Ziemia Pomorska”, nr 95 (349), s. 2.
S.Gierszewski,
Elbląg. Przeszłość i teraźniejszość, Gdańsk 1970, s. 178-190, 235.

Wróć do spisu treści