Tolkmicko do 1945 r. - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści

Menu główne:

MIEJSCOWOŚCI






   

edna z legend wywodzi nazwę Tolkmicka od pruskiego kunigasa Tolka *[1] i jego córki  Mity *[2], która władała potężnym grodem na "Górze Owczej", a którego wały ("Wały Tolkmita") można jeszcze zobaczyć w odległości około 2 kilometrów na południowy wschód od miasta. Zajmują one wierzchołek wzgórza porosłego dziś drzewami i chaszczami, do którego dostępu bronią trudne do przebycia parowy.


Badania wykopaliskowe prowadzone tutaj przed wojną i w 1959 roku, wskazują na powstanie grodu we wczesnej epoce żelaza (około 650-400 p.n.e.). Znaleziono również świadectwa na zamieszkiwanie grodziska we wczesnym średniowieczu, prawdopodobnie przez ludność zachodniobałtyjską przybyłą tutaj z Półwyspu Sambijskiego, którą później nazwano Prusami [zob.temat]. Wśród znalezisk są przedmioty/importy z rejonu Morza Śródziemnego i Skandynawii, co może świadczyć o rozległych kontaktach handlowych ówczesnych mieszkańców. Około III wieku n.e. przez okoliczne tereny wędrowały plemiona Gotów [zob.temat] i Gepidów, zmierzające w kierunku południa Europy - znaleziono tutaj wiele śladów ich bytności, a nawet asymilacji z Bałtami.

Tolkmicko położone jest nad Zalewem Wiślanym, na północnym skraju Wyżyny Elbląskiej. Do XIII wieku była tutaj ziemia pruska, którą zamieszkiwało plemię Pogezan lub Warmów *[3]. Po 1273 roku, w wyniku powstań Prusów [zob.temat], cała ludność okolicznych terenów (szczególnie pobliskiej Lanzanii) została wysiedlona lub wymordowana.  Około 1300 roku na wzgórzu, gdzie dawniej była pruska osada handlowa, Krzyżacy zbudowali dwór warowny, u którego stóp założyli miasto zasiedlone przez kolonistów niemieckich.

W 1946 roku ukazała się pierwsza po wojnie publikacja dotycząca historii Tolkmicka, autorstwa Alfreda Feliksa Wielopolskiego (*1905, †1996). Jest to niewielka książeczka (licząca zaledwie 10 stron) pt."Tolkmicko nad Zalewem Wiślanym", w której na wstępie czytamy:
Nad Zalewem Wiślanym mniejwięcej w połowie odległości dzielącej ujście Elblążki od ujścia Pasłęki rozciąga się nizina o kształcie półksiężyca. Wzgórza wyżyny Elbląskiej obiegają łukiem w tym miejscu do 2 i pół kilometrów od wybrzeża Zalewu; samo wybrzeże stanowi cięciwę łuku o długości ok. 6 km. W północnowschodnim rogu owego zbiegu rozległej płaszczyzny wodnej, niziny i wzgórz, które się wznoszą amfiteatralnie, do wysokości 130-185 metrów, usadowiło się miasteczko Tolkmicko.

Położenie jego jest nad wyraz malownicze. Niewielka, miniaturowa przystań o kształcie prostokąta wybiega dwoma ramionami falochronów w taflę wodną Zalewu Wiślanego. Wokół niej rozłożone jest miasteczko o jasnych wesołych domach i wąziutkich miejscami uliczkach, zbiegających ku Zalewowi. W środkowym punkcie widoku odbija się od niskich domów rybackich i zielonego tła wzgórz potężna budowla późno-gotyckiego kościoła o spatynowanej czerwieni. Przystań Tolkmicka jest niezrównanym miejscem nie tylko dla rybaków, ale i dla sportowca żeglarza. Chlubiono się przed wojną, że Tolkmicko, posiadające wówczas 84 żaglowców jest największym portem żaglowcowym w Europie.
[...] Przeszłość Tolkmicka i jego malowniczej okolicy jest pełna ciekawych zdarzeń. Powstanie miasta ginie w pomroce dziejów. Stara legenda miejscowa opowiada o potężnym królu Widowucie, który podzielił swoje państwo między dwunastu synów; jeden z nich Tolko odziedziczył kraj między jeziorem Drużnem (!) [powinno być Druznem] i Pasłęką. Z trzech córek Mita nie chciała rozstać się z ojcem z zamku na górze owczej koło Tolkmicka; Kadina wzniosła sobie zamek w dzisiejszych Kadynach, trzecia zaś Pomezana (!) [Pogezana - przyp. W.K.] miała być wajdelotką. Mieszkała w dębowym lesie, czczona przez braci i siostry. Lud okoliczny sławił ją długo w pamięci za dobrodziejstwa, które mu wyjednywała u bogów w czasie swoich wędrówek. Niezwykły strój wajdelotki wróżbitki z wielkim kamieniem i czworokątnym obrazem na blasze miał być pokazany w Elblągu w roku 1469, a następnie w 1655 miał się jeszcze znajdować w Gdańsku. Liczne wykopaliska z okolic Tolkmicka, a nadewszystko starożytny wał biegnący u południowo-wschodniej strony miasta, świadczą - niezależnie od legendy - że istniało tu osiedle w czasach staropruskich. Wielki mistrz Krzyżacki Winrych z Kniprody (1351-1382) nadał miastu godło: tarczę z trzema listkami róży; może na pamiątkę trzech córek Tolka.
(A.Wielkopolski, op. cit., s.3-4.)

*[1]Przywódca grodu odpowiedzialny za bezpieczeństwo i obronę jego mieszkańców. Tolko miał być jednym z 12 synów Widowuta.
*[2]Miała być jedną z trzech córek Tolka (Mita, Kadina i Pogezana). Inna z legend mówi, że była córką księcia Hoggo. Jeszcze inna  legenda wywodzi nazwę Tolkmicka od mieszkającego w pobliskim grodzie, rodzeństwa - dziewczynki o imieniu Mita i chłopca o imieniu Tolko.
*[3]Grodzisko k. Tolkmicka mogło znajdować się na pograniczu Warmii i Pogezanii.  Wielu badaczy uważa, że podział Prusów to krzyżacki twór, wymyślony dla celów administracyjnych bądż politycznych, który nastąpił podczas podboju ich ziem.      



[...] Ksiądz w mieście ma mieć cztery wolne hufy [włóki] dla kościoła a mieszkańcy miasta osiem wolnych huf do wspólnego użytkowania. A Bernhard von Rotstok, który założył miasto i jego dziedzice, mają mieć osiem wolnych huf i urząd sołtysa oraz co trzeci fenig z sądu według prawa chełmskiego wiecznie wolny.  Lecz w granicach miasta chcemy sądzić sami wszystkich Prusów i Polaków i wszelkich ludzi wenetyjskiego języka, którzy są tam gośćmi. Od innych huf wymieniony Bernhard i jego dziedzice oraz posiadacze huf mają nam i naszym braciom płacić przez cały rok podatki pół marki od hufy na Św. Marcina, dzień Św. Biskupa i cztery kury, jeśli oni tego zażądają i do tego rocznie od każdego pługa, który orze pół korca owsa i pół korca żyta; od każdego haka (2/3 hufy) pół korca owsa w tym samym dniu.
Część ziemi miała pozostać przy Zakonie:

Niniejszym zastrzegamy sobie samym dla własnego użytkowania między podanymi dwoma granicami przy Zalewie, teren Zalewu o długości jednej „liny” [ok. 38 m] mierząc od Zalewu w kierunku lądu. Zastrzegamy sobie także teren od miasta w kierunku Cadinen, tak jak jest narysowane. I jeśli pewnego dnia zechcemy tam osiedlić ludzi, to mają oni korzystać z łąki, drewna i tego co miasto ma do wspólnego użytkowania, tak samo jak ci co siedzą w mieście.
Ponadto Zakon zastrzegł sobie prawo zakładania karczm poza miastem oraz młynów w mieście i poza nim.

Całe podatki ze sklepów, piekarń, zakładów szewskich, kramów i izb do kąpieli itp. mają być dzielone. Jedną połowę otrzymuje Zakon, drugą miasto. Poza tym rycerze zastrzegają sobie w mieście monety [nigdy nie było mennicy w Tolkmicku]. Rycerze otrzymują pieniądze z kar sądowych, tak samo sołtysi i mieszczanie. Miasto nie może wydawać zarządzeń, tak samo budować umocnień w swoich granicach. Bez zezwolenia Zakonu w mieście nie wolno zbudować klasztoru.
(Źródło: www.elblag-moje-miasto.pl )      




ielki mistrz zakonu (Hochmeister) krzyżackiego (w latach 1345-1351) Henryk Dusemer w dniu 21 marca 1351 roku w Malborku odnowił prawa miejskie dla Tolkmicka. Istniejąca tu wcześniej osada, otrzymała Stadtrecht, czyli przywilej lokacyjny (prawdopodobnie) pomiędzy 12 marca 1296 a 27 maja 1300 roku *[4] od Ludwiga von Schippe, jednak dokument nie zachował się. Przywilej na prawie chełmińskim (Kulmer Recht), przyznawał miastu 100 włók ziemi, zezwalał na otwarcie karczmy i łaźni oraz prawo wolnego targu.

W dokumencie jako świadkowie  występują: wielki komtur (Großkomtur) Winrich von Knipprode, wielki szpitalnik (Oberstspittler) Herman Kadorff, wielki szatny (Obersttrappier) Ludwig von Woldenberg, wielki skarbnik (Obersttressler) Johann Nalnerock, komtur elbląski Ortolf von Trier, kapłan wielkiego mistrza i kanonik malborski Johannes, ponadto adiutanci wielkiego mistrza Johann von Bolandt i Eckert von Buchheim oraz pisarze Heinrich i Nikolaus.
       
Komtur elbląski (w latach 1349-1372) Ortolf von Trier w dniu 25 maja 1359 roku, nadał mieszkańcom Tolkmicka i chłopom założonej na gruntach miejskich wsi Neuendorf (Nowinka) prawo połowu ryb w Zalewie Wiślanym. Mogli oni łowić małymi sieciami a nadzór sprawował  Fischmeister (mistrz rybacki) z elbląskiej komturii. Następne potwierdzenia praw miasto uzyskało w dniu 14 września 1444 roku od wielkiego mistrza (w latach 1441 -1449) Konrada von Erlichshausena w Liebstadt (Miłakowo), oraz wielokrotnie od królów polskich w latach: 1554, 1599, 1636, 1649 i 1670.

     

Własny herb (na złotej tarczy trzy liście róży lub dębu, a nad nimi krzyż zakonny) otrzymało Tolkmicko od wielkiego mistrza (w latach 1351-1382) Winricha von Kniprode. Badacze wciąż mają problem z określeniem, czy w pierwotnym herbie Tolkmicka widzimy liście róży, liście dębu, czy też roślinę wodną. Na przykład M. Gumowski pisze:
[...] Pieczęć taką znalazłem przy dokumencie z 1498 r. w archiwum gdańskim, ale w złym stanie i zdwojonym odcisku. Lepszy egzemplarz miał Vossberg, ale znów jego rysunek ma błędy. Herbem jest nie roślina wodna, jak chce ten autor, ale drzewo o wyraźnych liściach dębowych i korzeniach. Skąd dąb znalazł się w herbie miasta, nie wiadomo.  
(M. Gumowski, op. cit.,s.223.)

Według niemieckiego heraldyka Ottona Huppa (*1859, †1949) na pieczęci pochodzącej z pierwszej połowy XIV wieku były tylko liście dębu, a pochodzenie tego motywu nie jest znane. Hupp podaje też, że dopiero w XVI wieku miano dodać krzyż ("Königreich Preussen. Wappen der Städte, Flecken und Dörfer: Ostpreussen, Westpreussen...").

Prawdopodobnie w czasach wielkiego mistrza Winricha von Kniprode palisadę otaczającą miasto zastąpiono murem (wysokim na 5-6 m, o grubości 3 m) wzmocnionym kilkoma basztami (zachowała się jedynie baszta stojąca na południowo-wschodniej części średniowiecznego Tolkmicka). Fortyfikacje te mogły zabezpieczyć miasto jedynie przed małymi oddziałami wojsk napastniczych. Według E.G.Kerstana (*1889, †1953) miasto posiadało 2 furty i 5 bram. Na północ – Frauenburger (Fromborska), na wschód – Neuendorfer / Pfaffen (Nowowiejska), na południe Mühlentor / Elbingertor (Elbląska albo Młyńska) i do Zalewu Hafftor / Fischertor (Rybacka). Przepływający przez Tolkmicko strumień (Stradanka) został przekierowany, częściowo w sztucznym korycie, wzdłuż murów obronnych i służył jako fosa obronna. Wody strumienia magazynowane były w siedmiu sztucznych stawach. Później od zachodu przeprowadzono Kanał Młyński (nazywany również Rowem Młyńskim lub Potokiem). W tym też okresie prawdopodobnie powstaje Szpital Św. Jerzego. Zbudowano go za murami miasta, na pasie ziemi zastrzeżonej sobie przez Zakon, przy drodze do Kadyn. Początkowo szpital był leprozorium, czyli domem dla trędowatych. Dzięki hojności rodziny Bażyńskich po 1450 roku został przekształcony na szpital miejski, a później na przytułek dla bezdomnych starców tolkmickich. Przy szpitalu istniała kaplica, do której Bażyńscy wybierali duchownego zapewniając mu utrzymanie. W 1850 roku władze pruskie przekazały zrujnowany szpitalik miastu. Pensjonariuszy przeniesiono w inne miejsce i budynek został rozebrany - na tym miejscu postawiono przydrożną kapliczkę.

Przed 1381 rokiem w Tolkmicku miał swoją siedzibę Urząd Lasów (Waldamt) elbląskiej komturii. Później siedzibę przeniesiono do Młynar, Elbląga, następnie do Kadyn, by na koniec w 1432 roku powróciła do Tolkmicka, gdzie Waldmeister, czyli "mistrz leśny" urzędował do przejęcia tego terytorium przez Polskę w 1466 roku.

W dniu 28 października 1376 roku tolkmicki kościół został poświęcony Maryi Pannie, Zwycięskiemu Krzyżowi oraz apostołowi Jakubowi przez warmińskiego biskupa (w latach 1373-1401) Henryka III Sorbom’a *[5]. W przywileju z 17 kwietnia 1386 roku komtur elbląski (w latach 1384-1396) Zygfryd Walpot (Waldbott) von Bassenheim nadał miastu 1,5 włóki łąk w Kadynach. Za każdą morgę Tolkmicko miało rocznie płacić 8 skotów podatku. Łąki te nie były objęte pańszczyzną.

Po klęsce Krzyżaków w wielkiej wojnie polsko-krzyżackiej (1409-1411), król Władysław Jagiełło nadał Tolkmicko Bartłomiejowi z Boreszowa, dziekanowi kapituły warmińskiej, który był wcześniej lekarzem wielkich mistrzów Konrada i Ulryka von Jungingen.

Akces o przystąpieniu Tolkmicka do Związku Pruskiego złożyłi w dniu 3 kwietnia 1440 roku: burmistrz Jan Schonenmur oraz rajcy Mikołaj Kupp i Jan Koler. W dniu 11 lipca 1450 roku Tolkmicko złożyło hołd wielkiemu mistrzowi (w latach 1450 – 1467) Ludwigowi von Erlichshausen. Po wybuchu wojny trzynastoletniej mieszkańcy Tolkmicka, biorąc przykład z Torunia i Elbląga, wzięli szturmem i zniszczyli mały zamek krzyżacki, który wznosił się na Amtsberge. W dniu 19 czerwca 1454 roku przedstawiciel Tolkmicka burmistrz Michał Reichnau (Reychenaw) złożył w Królewcu na ręce kanclerza wielkiego koronnego (w latach 1434–1454) Jana Taszki Koniecpolskiego (*?, †1455) przysięgę wierności polskiemu królowi Kazimierzowi IV Jagiellończykowi. W odwecie oddziały krzyżackie wdarły się 22 lipca 1456 roku w obręb murów miejskich, obrabowały mieszkańców i odchodząc podpaliły zabudowania, do niewoli zabrano 150 mieszczan.

*[4]W tych latach Ludwig von Schippe, który wystawił miastu jego przywileje, był najpierw komturem Elbląga a później mistrzem krajowym Prus. Nie wiadomo, który urząd sprawował zakładając Tolkmicko.
*[5]Także Soerbom. Pochodził z Elbląga. Jego nominacji na biskupa sprzeciwiał się zakon krzyżacki, z którym później współpracował - w odróżnieniu od poprzedników. Odstąpił Krzyżakom  około sześciu tysięcy łanów. W 1396 skorzystał z pomocy krzyżackiej przy tłumieniu rewolty w Braniewie. Ukończył budowę katedry we Fromborku; lokował dwa ostatnie miasta dóbr biskupich - Bisztynek (1385) i Biskupiec (1395). Otrzymał dla siebie i swoich następców tytuł księcia Cesarstwa Rzymskiego. (Wikipedia)



czasach polskich Tolkmicko było starostwem, do którego należały: miasto Tolkmicko i wieś miejska Nowinka (Neuendorf). Wsie Chojnowo (Conradswalde), Pogrodzie (Neukirch-Höhe), Huta Żuławska (Hütte), Wodynia (Klakendorf), Zajączkowo (Haselau) i Majewo (Maibaum). Folwarki należące do starostwa to: Kikoły (Kickelhof / Hühnerdorf), Przybyłowo (Dünhöfen / Duwenhöfen = Taubenhof) i  Rychnowy (Rückenau / Getreideau). Do starostwa należały też dwie (nieistniejące dziś) miejscowości położone na południowy-wschód od Tolkmicka Bandehnen i Unruhe. Brzezina (Birkau) leżąca wprawdzie na terenie starostwa tolkmickiego, należała do elbląskiego Szpitala Św. Ducha. Do 1772 roku starostami byli magnaci z nadania króla polskiego, głównie  przedstawiciele rodów Bażyńskich i Działyńskich.



olski król Kazimierz Jagiellończyk pod datą 8 lipca 1457 roku zapisał (w zastawie za pożyczkę 4000 marek) Janowi Bażyńskiemu (von Baisen/Baysen), ówczesnemu gubernatorowi Prus, miasto Tolkmicko z Nowinką, młyn w Tolkmicku, Wieck, wieś i las Haselau, Bandehnen, łąki nad Zalewem i prawo do połowu ryb. Ponadto Bażyński otrzymał wsie Łęcze (Lenzen) i  Ogrodniki (Baumgart), które jednak wkrótce przeszły na własność Elbląga. Zastawione tereny miały należeć do Bażyńskiego dopóki król nie zwróci mu całej pożyczki w jednej racie. Ponieważ do tego nie doszło zachował w posiadaniu tolkmickie włości (z prawem dziedziczenia). Tą drogą starostwo tolkmickie stało się niejako w dziedziczne posiadanie (do 1508) dla dziedziców Kadyn - Bażyńskich. Jan wyposażył Szpital Św. Jerzego (istniejący w Tolkmicku od czasów Winricha von Kniprode, jako miejsce odosobnienia dla chorych na czarną ospę), stwarzając przy nim przytułek dla wdów i mieszczek dotkniętych przez wojnę.
Po śmierci Jana Bażyńskiego († 1459), następcą na urzędzie gubernatora oraz kadyńskich i tolkmickich włościach, został jego brat Ścibor (Tiburcius). Był on wojewodą elbląskim w latach 1456-1467, gubernatorem Prus w latach 1459-1480 oraz wojewodą malborskim w latach 1467-1480. Z chwilą nabycia praw do tych ziem przez starostwo w 1466 roku, Ścibor Bażyński był właściwie pierwszym starostą tolkmickim. Następcy Scibora († 1480), synowie Jan i Mikołaj, byli więc właścicielami starostwa. Jan (podkomorzy pruski w latach 1467-1478) w 1478 roku nosi miano kasztelana elbląskiego, zmarł prawdopodobnie *[6] w tym samym roku co ojciec.

Przez kilka lat włościami zarządza wdowa Barbara Bażyńska z d. von Hehenfels (†po 1483). W owym czasie Mikołaj został  wojewodą malborskim (od 23 lutego 1481 do 27 marca 1503) i kasztelanem gdańskim (w latach 1478-1480). Po śmierci Mikołaja (27.03. 1503) ostatnim starostą tolkmickim z rodu Bażyńskich był jego syn *[7] lub bratanek Jerzy Bażyński (*1469, †1546),  podkomorzy malborski (w latach 1503-1512), który od 1 kwietnia 1512 do 1546 roku jest wojewodą malborskim. Żonaty z: 1. Dorota z d. Kunheim; 2. Dorota z d. Gebor. Za sprawą biskupa warmińskiego Łukasza Watzenrodego, Jerzy Bażyński utracił (sprzedał) starostwo tolkmickie *[8]. Od 1506 roku biskup formalnie zarządzał starostwem tolkmickim, a 9 lutego 1508 roku starostwo oficjalnie wchodzi do biskupstwa warmińskiego. Jeszcze w 1506 roku biskup Watzenrode nadał miastu wieś Bandehnen liczącą 16 włók. Kapituła fromborska potwierdziła to nadanie w 1515 roku. Następca Watzenrodego, biskup warmiński (w latach 1512-1523) Fabian Luzjański (von Lossainen / Łężany) przekazał starostwo tolkmickie kapitule fromborskiej, co król Polski Zygmunt I Stary (*1467, 1548) potwierdził w dniu 25 lutego 1519 roku.

W dniu 11 grudnia 1519 roku na sejmie walnym w Toruniu uchwalono rozpoczęcie wojny z Krzyżakami. W dniu 1 stycznia 1520 roku Krzyżacy zdobyli Braniewo i obsadzili je swoją załogą, a 4 marca rozpoczęła się ofensywa 2000 zaciężnych krzyżackich na Elbląg (Kerstan podaje liczbę jedynie 300 zaciężnych). Pod miasto dotarli oni 8 marca 1521 roku i próbowali zdobyć je z zaskoczenia. Jednak atak został odparty przez elbląskich mieszczan *[9]. Krzyżacy wycofali się do Tolkmicka, tutaj urządzili obóz. Z Tolkmicka robili wypady na leżącą naprzeciw Mierzeję Wiślaną, gdzie porty były blokowane przez flotę gdańską. Flota ta 26 marca wysyłała przeciw zakonnemu obozowi uzbrojone statki. Pod silnym ostrzałem Krzyżacy zostali zmuszeni do opuszczenia miasta i wycofania się w kierunku Królewca. Wkrótce jednak Tolkmicko zostało zajęte ponownie i rycerz Kaspar von Schwalbach odebrał od mieszkańców przysięgę na wierność Zakonowi. Okupacja Tolkmicka trwała przez 4 lata, aż do 1525 roku, kiedy podpisano traktat krakowski i Tolkmicko znowu znalazło się we władzy kapituły warmińskiej. Administrator dóbr kapitulnych Tiedemann Giese (*1480, 1550) i zapewne kanonik fromborski, wówczas komisarz Warmii, Mikołaj Kopernik (*1473, †1543), napisałi skargę do posłów króla Zygmunta I i radców Prus Królewskich, którzy przebywali na zjeździe w Grudziądzu w 1521 roku, o rabunkach dokonanych przez Krzyżaków w Tolkmicku. Krzyżacy domagali się od miasta 300 marek kontrybucji i ponieważ nie została ona zapłacona w wymaganym czasie, dowódca krzyżacki Henryk Doberitz opuszczając Tolkmicko uprowadził do Braniewa dwóch burmistrzów jako zakładników. Mieszkańcy musieli obiecać, że zapłacą za swoich burmistrzów wymienione 300 marek. Kopernik w liście do wielkiego mistrza oświadcza, że wsie Neukirch-Höhe (Pogrodzie), Karschau (Karszewo) i Kreuzdorf (Krzyżewo) nie powinny były płacić daniny do zajętego przez Krzyżaków Tolkmicka lecz do Fromborka, do którego należą od 1508 roku. Na co Kaspar von Schwalbach oświadczył, że miał prawo pobierać daninę ponieważ wsie te należały do Tolkmicka.

Mikołaj Kopernik był podobno autorem planów, na których podstawie zbudowano śluzę i kanał, kierujące wodę z okalającego miasto strumienia, uruchamiając młyn, ale nie ma na to dowodów.

W pewnych kręgach na dworze polskim powstał zamysł, aby odebrać Tolkmicko biskupstwu warmińskiemu i zrobić z niego majątek królewski (tzw. królewszczyzna). Wskutek tego Tolkmicko już w dniu 3 czerwca 1525 roku złożyło przed królewskim komisarzem przysięgę na wierność polskiemu królowi. Również Jerzy Bażyński i jego kuzyn Achacy Czema (*1485, †1565; też Cema lub Achatius von Zehmen, syn Mikołaja  i Doroty z d. Bażyńskiej), starosta człuchowski, czynili starania do tego, aby starostwo tolkmickie zostało zwrócone Bażyńskim. Jerzy Bażyński oświadczył, że Tolkmicko jest jego dziedzictwem i nikt nie może mieć mu za złe tego, iż dąży do odzyskania majątku. Biskup warmiński (w latach 1523–1537) Maurycy Ferber odpowiedział obu, że jeśli rzeczywiście tak im zależy na posiadaniu Tolkmicka, to nie będzie stwarzać przeszkód, jeśli stawiają sprawę tak otwarcie i chcą być jego przyjaciółmi. Nie było to szczere, ponieważ wkrótce biskup znalazł wpływowych pomocników na dworze i w sierpniu 1526 roku starostwo tolkmickie zostało mu zwrócone zarządzeniem królewskim. Pod zarządem kapituły warmińskiej pozostało Tolkmicko do 1569 roku, kiedy to Sejm w Lublinie zakwestionował ważność niezatwierdzonej uchwałą sejmową darowizny Tolkmicka, uczynionej w 1508 roku przez Zygmunta I Starego na rzecz biskupów warmińskich. Jako królewszczyzna składająca się z 3 folwarków i 5 wsi starostwo tolkmickie zostało oddane w zarząd Macieja Działyńskiego.

Majątek Unruhe ze swoimi 13 włókami, który prawdopodobnie od wojny 13-letniej był pustkowiem, leżał w granicach miasta Tolkmicko. W dniu 21 maja 1529 roku kapituła nadała wieś miastu Tolkmicko za podatek w wysokości pół marki za każdą włókę.

W 1550 roku w Tolkmicku wybuchł pożar, w którym spłonął kościół i ratusz wraz z najważniejszymi dokumentami miasta. Mieszkańcy poprosili kapitułę z Fromborka o ich odpisy. W dniu 7 października 1552 roku otrzymali tolkmiczanie odpis świadectwa założenia miasta, a 5 października 1554 roku uzyskali odpis przywileju na połów ryb.

*[6]Śmierć Jana musiała nastąpić przed 18 grudnia 1483 roku, ponieważ w tym  dniu wdowa po nim Barbara zaproponowała duchownego do Szpitala Św. Jerzego.
*[7]Według K.Górskiego, Jerzy był bratankiem Mikołaja. Inne źródła podają też: "Dworzaczek ma wątpliwości, co do pochodzenia Jerzego; wg Bonieckiego - ojcem wojewody malborskiego Jerzego był kasztelan elbląski Jan; natomiast w cytowanym przez Dachnowskiego napisie na chorągwi w Skarszewach Ludwik Bażyński nazywany jest synem kasztelana elbląskiego Jana, wnukiem Jerzego i prawnukiem wojewody malborskiego Mikołaja" (Jan Karol Dachnowski, "Herbarz szlachty Prus Królewskich z XVII wieku"). Według innych źródeł Mikołaj miał mieć jeszcze drugiego syna Łukasza.
*[8]Co na ten temat pisze Karol Górski: "Podobny charakter miały zabiegi Łukasza o wykup starostw, które należały do Mikołaja Bażyńskiego, wojewody malborskiego (1503). Mikołaj zostawił córkę zamężną za Mikołajem Cemą (v. Zehmen), który mieszkał w Prusach Krzyżackich. Polska racja stanu wymagała, by te wielkie dobra i obronny zamek w Sztumie nie były w posiadaniu obcego poddanego. Bratanek zmarłego, Jerzy, nie cieszył się poparciem ani króla, ani Łukasza. Król Aleksander zlecił więc Watzenrodemu wykup starostw sztumskiego i dzierzgońskiego, dodając potem tolkmickie. Na próżno interweniował przyjaciel Mikołaja Bażyńskiego, kasztelan elbląski Maciej Raba. Jerzy Bażyński musiał ustąpić ze Sztumu przed 27 X 1503 na rzecz Mikołaja Szpota z Krajowej, przybysza z Korony, ale uznanego za indygenę. W sierpniu 1508 Watzenrode uzyskał od Zygmunta I zezwolenie na wykup Sztumu, co nastąpiło w roku 1509 lub 1510. Jerzy Bażyński utrzymał się chwilowo w Dzierzgoniu, który wykupił od niego Watzenrode uzyskując zezwolenie 5 V 1510, po czym odstąpił starostwo Szpotowi. Była to więc zamiana za Sztum. Sztum przeszedł na następcę Łukasza, biskupa Fabiana Luzjańskiego. Wykup Tolkmicka, który miał wielu wrogów przyczynić Łukaszowi wśród szlachty, godził również w Jerzego Bażyńskiego. Łukasz uzyskał pozwolenie Aleksandra na wykup starostwa 2 VI 1503, objął je w 1504 r. Później Łukasz uzyskał nadanie starostwa prawem lennym od Zygmun I dla Kościoła warmińskiego (1508). Tolkmicko było ośrodkiem połowów na Zalewie. Starostwo przeszło 25 II 1519 w ręce kapituły warmińskiej z obowiązkiem odprawiania co roku nabożeństw za Polskę i zmarłych królów. Na sejmie lubelskim 1569 r. w ramach egzekucji dóbr odsądzono kapitułę od prawa posiadania Tolkmicka. Łukasz prowadził akcję zdobywania starostw metodami bezwzględnymi. Z początku, jak się zdaje, w wypadku Szkarpawy, Elbląga i starostwa przyświecał mu cel polityczny, a zdobycie nadania i wykup miały być środkami do jego osiągnięcia. Ale z biegiem czasu środek stawał się coraz wyraźniej celem samym w sobie. Takie na przykład bezwzględne usuwanie Jerzego Bażyńskiego, który później miał zostać wojewodą malborskim i przywódcą Prus Królewskich, musiało wywołać rozgoryczenie, gdyż nie było po temu wystarczających powodów."
(K.Górski, Łukasz Watzenrode życie i działalność polityczna (1447-1512), Wrocław 1973, s.130.)
*[9]Jak głosi legenda: zdrajca poprowadził Krzyżaków na Elbląg, a władze miejskie, a także obrońcy byli ospali. Miasto ocalił nieznany z imienia czeladnik piekarski, który przeciął łopatą liny i krata w bramie opadła tak, że przywalony nią został dowódca zaciężnych. Działo się to 8 marca roku pańskiego 1521. Dzień 8 marca do I rozbioru Polski był obchodzonym przez elblążan miejskim świętem.


   


chwałą sejmu lubelskiego w 1569 roku, o egzekucji dóbr tolkmickich, kapituła warmińska musiała oddać starostwo Koronie. Krzyżewo (Kreuzdorf, wtedy Krebsdorf) i Karszewo (Karschau) pozostały prawdopodobnie przy Warmii. Król Zygmunt II August (*1520, †1572) przekazał starostwo kasztelanowi gdańskiemu Maciejowi Żalińskiemu (*1550?, †1587). W 1598 roku prawdopodobnie (istnieją rozbieżności co do daty objęcia starostwa przez ród Działyńskich) starostą tolkmickim był już Maciej Działyński (†1602) herbu Ogończyk. W posiadaniu tej magnackiej rodziny starostwo tolkmickie, z przerwą podczas wojen szwedzkich (1621-1635, 1656-1660), pozostawało ponad półtora wieku (1568-1724). Protoplastą rodu Działyńskich był Piotr z Działynia (†1441), syn Mikołaja Kucieńskiego z Kutna (*ok. 1430, †1493). Była to bardzo liczna i bogata rodzina, która należała do wpływowej polskiej magnaterii. Wielu Działyńskich sprawowało wysokie polskie urzędy państwowe (wojewodów malborskich i pomorskich, kasztelanów gdańskich, elbląskich i chełmińskich), a starostwo tolkmickie było dla nich często sprawą drugorzędną.

      
Podczas nieobecności starosty najwyższym urzędnikiem starostwa tolkmickiego był namiestnik, zwany podstarostą lub burgrabią, który zajmował się całością zarządzania. W imieniu starosty sprawował on najwyższą władzę sądowniczą i policyjną w całym starostwie. Nadzorował ściąganie podatków z miasta Tolkmicka jak i z wiosek w starostwie, także pobieranie podatków od młynów, miał też dozór nad stawami rybnymi w starostwie, polowaniami itd. Sprawował bezpośredni zarząd trzech folwarków [zob. niżej], lasów, roli, młynów, browaru i gorzelni.
Królewszczyzna zarządzana przez starostę obejmowała trzy folwarki: 1. Kikoły (Kickelhof, tzn. wówczas Hühnerdorf) *[10], 2. Przybyłowo (Dünhöfen, wówczas Taubenhof), 3. Rychnowy (Rückenau, wówczas Getreideau), oraz wsie: Chojnowo (Conradswalde),  Huta Żuławska (Hütte), Majewo (Maibaum), Pogrodzie (Neukirch-Höhe), Wodynia (Klakendorf) oraz Zajączkowo (Haselau).

Do folwarku Kikoły należał także zbudowany przez Zakon w 1347 roku młyn wodny (Kickelhofmühle). Wieś Brzezina (Birkau), która leżała w granicach starostwa, stanowiła własność szpitala Św. Ducha w Elblągu.

Na miejscu, gdzie niegdyś znajdował się mały dwór zakonny, na tzw. "Wzgórzu Zamkowym" (Schloßberg, później "Wzgórze Starościńskie"), wznosił się niewielki wówczas dom starosty. Był to budynek o konstrukcji szkieletowej mieszczący wielką izbę, mały pokoik i komorę, do którego przylegał mały piętrowy budyneczek mieszczący dwie izby. Front budynku był zwrócony na północny zachód. Za nim znajdowały się ogrody liczące około 6 pruskich mórg (1 morga pruska czyli magdeburska, zwana też reńską = 2553,21 m2). Po obu stronach domu i w pobliżu młyna starościńskiego (przebudowany w XVII w. z młyna pokrzyżackiego. Posiadał dwa koła młyńskie) znajdowały się budynki gospodarcze. Były to:  spichlerz, pod którym znajdowały się stajnie, wozownia, stodoły i obora. Na wschodnim brzegu potoku młyńskiego znajdowała się gorzelnia, a na zachodnim browar. Do terenu starościńskiego należała ulica Zamkowa (Schlosstraße) prowadząca do starostwa, razem ze stojącymi przy niej domami mieszkalnymi, będąca dalej drogą do Kadyn i Elbląga (ul. Elbląska). Mieszkańcy musieli płacić staroście specjalny podatek, korzystali za to z prawa wypasu na jego terenie dla jednej krowy. Schloßstraße była właściwie wsią oddzieloną od miasta, miała nawet sołtysa oraz własną karczmę. Karczmarze starostwa byli zobowiązani do kupowania napojów w gorzelni albo w browarze starościeńskim. Starosta Maciej Działyński w 1598 roku nadał miastu wolną łąkę w Wiekwalde (Świety Kamień), o którą miasto toczyło spór w 1742 roku z ówczesnym starostą F.J.Szembekiem.     

W 1577 roku, podczas wojny gdańszczan z polskim królem Stefanem Batorym (*1533, †1586), tolkmiczczanie dopuścili się zdradzieckiego czynu. Kiedy królewska jazda z Fromborka podążała wzdłuż brzegu Zalewu Wiślanego za gdańsko-duńską flotą dowodzoną przez duńskiego admirała Eryka Munka (*?, †1594, nobilitacja 15.08.1580), mieszkańcy Tolkmicka zwabili ich podstępnie do swojego miasta, uwięzili i wydali w ręce wroga. Wojska gdańsko-duńskie wymusiły "w podzięce" na Tolkmicku dużą ilość żywności. Król Batory wysłał wówczas do Tolkmicka ekspedycję karną w liczbie 430 ludzi.

Od 1602 roku, po śmierci Macieja Działyńskiego, starostą tolkmickim był Stanisław Działyński (*?, †1617; wojewoda chełmiński i malborski, kasztelan elbląski). Miał on podstarostów: Strombowskiego, Jana Milesewskiego i Jakuba Planowskiego. Po jego śmierci w 1617 roku starostwo odziedziczył jego syn również Stanisław (†1643). Był on podkomorzym malborskim od 1626, kasztelanem gdańskim od 1628, kasztelanem chełmińskim od 1637. Jego podstarosta w Tolkmicku nazywał się Kaspar Michelowski.

W okresie wojen polsko - szwedzkich  Tolkmicko było okupowane (1621-1635, 1656-1660) przez Szwedów. Dopiero w 1635 roku starostą tolkmickim (z rodu Działyńskich) został  Paweł Działyński, który był jednocześnie wojewodą pomorskim i kasztelanem gdańskim oraz starostą tucholskim. Od 1646 roku starostą tolkmickim był Stanisław Karnkowski, kasztelan dobrzyński - jedyny starosta tolkmicki spoza domu Działyńskich pomijając okres szwedzkiej okupacji. Później starostwo przejął Stanisław Działyński (†1677), wojewoda malborski w latach 1657-1677, starosta kiszporski (dzierzgoński). Po nim starostą był jego syn kasztelan elbląski (od 1678) Jan Działyński (†1693). Jego następcą na starostwie tolkmickim był syn, Jan Ignacy Działyński (*~1670, †1724). Ten w 1703 roku, obejmując urząd wojewody pomorskiego, przekazał starostwo Tomaszowi Działyńskiemu (*1656, †1714), który od 21 lutego 1702 do 25 czerwca 1714 był wojewodą chełmińskim. Po jego śmierci starostwo wróciło do Jana Ignacego, którego śmierć w listopadzie 1724 roku zakończyła "panowanie" Działyńskich w Tolkmicku. Następnym starostą tolkmickim został wojewoda inflancki, zięć J.I. Działyńskiego, Franciszek Jakub Szembek (*?, †1765).

*[10]W lustracji starostwa tolkmickiego z 1664 roku Kikoły nie były wymienione jako folwark. Niektórzy badacze przypuszczają, że powstały dopiero po 1664 roku z 8 włók sołeckich "zaginionych" w XVII wieku.

      


1621 roku wybuchła wojna polsko-szwedzka, na której przebieg składały się dwie kampanie w latach 1621-1622 i 1625-1626, przedzielone rozejmem. Wprawdzie na terenie starostwa tolkmickiego nie toczyły się bezpośrednie walki, ale jeden z epizodów tej wojny dotyczył Tolkmicka oraz szwedzkiego pułkownika Gustawa (Gustafa) Erriksona Sparre (*1582, 1629), będącego na służbie króla polskiego. Pułkownik Sparre był jednym z szwedzkich uchodźców, lojalistą, popierającym pretensje Zygmunta III Wazy (*1566, 1632) do tronu szwedzkiego. W sierpniu 1621 roku w Inflantach wylądowały wojska szwedzkie pod wodzą króla (w latach 1611-1632) Gustawa II Adolfa. Na początku 1622 roku Gustaw Sparr formuje regiment piechoty cudzoziemskiej, rekrutujący się z Niemców zamieszkałych w Prusach. Od 11 maja regiment ten kwateruje na przedmieściach i wsiach należących do Torunia. Ekscesy niezdyscyplinowanych żołnierzy dają się we znaki mieszkańcom do tego stopnia, że na polecenie Sparra, na przedmieściu chełmińskim wystawiona zostaje specjalna szubienica i dla przykładu powieszono jednego z żołnierzy. W końcu miesiąca regiment opuszcza patrymonium toruńskie i kieruje się w stronę Inflant. Po drodze żołnierze Sparra pojawiają się w Tolkmicku, gdzie wedle relacji, pozostawali 20 dni i wymusili kontrybucję w wysokości 1000 guldenów. W lipcu hetman polny litewski Krzysztof Radziwiłł (*1585, 1640) pisemnie naciska na pułkownika aby się pospieszył i dołączył do niego pod Mitawą (ok. 45 km na południowy zachód od Rygi). Jednak mimo ponagleń Sparre nigdy nie dotarł do Inflant. Do końca sierpnia jego żołnierze utknęli w Prusach. Gustaw Sparr był zaufanym dworzaninem królewskim, więc ta zdumiewająca zwłoka nie mogła mieć miejsca bez zgody króla Zygmunta III Wazy. Dlaczego zatem zebrane wojska zamiast trafić na pole bitwy zostały rozpuszczone? Długi czas stacjonowania na wybrzeżu Zalewu Wiślanego oraz obecność Gabriela Posse (*1590, 1632) *[11], specjalisty od morza w sąsiednim Elblągu sugeruje, że rozważano zaokrętowanie żołnierzy i wysadzenie desantu w Szwecji. Jednak zanim do tego doszło, ze względu na nikłe siły i nie mogąc doczekać się posiłków Radziwiłł podpisuje rozejm a cała wyprawa stała się nieaktualna.


Gustaw II Adolf, po zwycięskiej kampanii w Inflantach i Kurlandii, postanowił uderzyć na Pomorze, by zmusić Zygmunta III do zawarcia pokoju, w którym ten zrzekłby się ostatecznie swoich praw do korony szwedzkiej. Król Szwecji ruszył na czele potężnej floty 125 okrętów i statków transportowych, wiozącej 14 000 żołnierzy. W dniu 6 lipca 1626 roku wraz z 7000 żołnierzy (w tym 1000 jazdy) wylądował w Pilawie na Mierzei Wiślanej. Następnie maszerując w kierunku Gdańska w przeciągu zaledwie 20 dni zajął 16 miast, przeważnie bez wystrzału, w tym Braniewo, Frombork, Tolkmicko i Elbląg. Flota szwedzka zaczęła pobierać cło od statków handlowych wpływających do Gdańska. Stacjonujące w puckim porcie polskie okręty zdołały ujść i schronić się w Gdańsku. Wkrótce wojska szwedzkie zajęły też Ornetę i Dobre Miasto, a postępy ich powstrzymała dopiero zacięta obrona Pasłęka. Leżąca w widłach Wisły Elbląskiej i Leniwki twierdza Głowa zajęta została przez Szwedów 14 września 1626 roku.

Po zdobyciu Tolkmicka przez Szwedów, przebywał tu na krótko (11-12 lipca 1626) sam król szwedzki Gustaw II Adolf. Tu spotkał się z posłami elektora Jerzego Wilhelma Hohenzollerna (*1595, 1640). Starosta tolkmicki Stanisław Działyński (1643) uciekł i pozostawił ludność samą sobie. Mieszkańcy poddali się bez oporu i prosili Szwedów o łaskę. Pomiędzy Kadynami i Pęklewem elblążanie zatarasowali przejścia ścinając przydrożne drzewa i robiąc wykopy. Dla szwedzkiej kawalerii i artylerii była to jednak niewielka przeszkoda, którą szybko pokonano. W dniu 16 lipca 1626 roku Gustaw Adolf wszedł do Elbląga.

Tolkmicko przekazano gubernatorowi zajętego Elbląga, Bengtowi Oxenstierna. On z kolei mianował swoim burgrafem w Tolkmicku Michała Schönwalda z Elbląga. Polacy dokonali rajdu na zajęte przez Szwedów tereny  i z Tolkmicka porwali zdrajcę Schönwalda. Szwedzi obsadzili wtedy Tolkmicko dwoma batalionami Finów. Działania wojenne obu stron doprowadziły do znacznego zubożenia i wyludnienia Tolkmicka i całego starostwa.

Według E.G.Kerstana, na krótko przed Bożym Narodzeniem 1626 roku Polacy wysłali posłańców do zajętego przez Szwedów Łęcza i kazali powiadomić chłopów, że mają się bogato zaopatrzyć w chleb i piwo, bo w nocy będą mieli gości. Szwedzi zaczaili się na nich, lecz Polacy nie przyszli. Pokazali się jednak 15 stycznia 1627 roku i splądrowali Łęcze oraz Próchnik. Od lutego do maja kilkakrotnie powracali w rejon Łęcza aby zabierać chłopom bydło i konie. Chcąc ograniczyć zapędy wojsk polskich na Warmii i Wysoczyźnie Elbląskiej, król szwedzki  17 lipca 1627 roku cofnął tutaj z Tczewa jedną czwartą swojego wojska i dziesięć dużych dział; w dniu 19 lipca przejechał osobiście przez Łęcze. Potyczki jednak były kontynuowane. Na początku lipca 1628 roku szwedzki garnizon wyszedł z terenu elbląskiego. Ponieważ żniwa były marne, wystąpił głód i wskutek tego wybuchła epidemia zarazy. W dniu 17 października 1628 roku Polacy splądrowali Dąbrowę i Jagodnik skąd zabrali ostatnie krowy. W listopadzie 1628 roku Tolkmicko otrzymało ponownie szwedzką załogę. Na ulicach Elbląga leżała końska padlina, która swoimi wyziewami zarażała powietrze.

W dniu 18 marca 1629 roku zawarto rozejm. 20 kwietnia w godzinach popołudniowych do Tolkmicka przybył szwedzki kanclerz Axel Oxenstierna w towarzystwie 12 konnych. W maju 1629 głód osiągnął swój najwyższy poziom. Last zboża (około 2 tony) kosztował 180 florenów. Wystąpiła inflacja. Gdy dotychczas 3 floreny dawały talara, teraz dopiero 4. Gdy Gustaw Adolf w dniu 14 września 1629 roku udał się statkiem do Pilawy, kawaleria grafa reńskiego, należąca do szwedzkiego wojska dopuściła się haniebnych czynów, plądrując i pustosząc miejscowości, szczególnie ucierpiało podelbląskie Gronowo. Szalejąca zaraza dotykała także okupantów. W dniu 26 września 1629 roku między Polską i Szwecją zostało zawarte w Altmarku (Stary Targ) pod Sztumem sześcioletnie zawieszenie broni. Przy Szwedach pozostały między innymi  Elbląg, Tolkmicko, Braniewo i Pilawa. Jednakże w październiku 1630 roku opuścili oni Tolkmicko. W dniu 6 grudnia 1631 roku, kanclerz Axel Oxenstierna, który dotychczas zarządzał terenami zajętymi przez Szwedów w Prusach, opuścił Elbląg i udał się do Niemiec. W dniu 6 listopada 1632 roku król Szwecji Gustaw II Adolf poległ pod Lützen. W marcu 1634 roku Bengt Bengtsson (Benedykt) Oxenstierna, kuzyn szwedzkiego kanclerza, odwiedził Elbląg i Tolkmicko. W Tolkmicku utrzymywał swoją siedzibę już do końca zawieszenia broni.

W nocy z 2/3 maja 1634 roku w Tolkmicku wybuchł pożar. Ofiarą płomieni padł ratusz miejski, kościół i wieża z dzwonem. Ratusz *[12] został odbudowany dopiero w 1649 roku, jednak w 1767 roku znowu spłonął podczas wielkiego pożaru.

Na początku 1635 roku wsie Wysoczyzny Elbląskiej zostały zajęte przez dwie kompanie fińskiej jazdy, ale w okresie 20-31 lipca już cztery kompanie fińskiej jazdy kwaterowały na Wysoczyźnie. W sierpniu Polacy znowu ponowili swoje wypady na tereny elbląskie, nie czyniąc jednak rabunków. W dniu 12 września 1635 roku w Sztumskiej Wsi zawarto pokój między Polską i Szwecją, a w październiku Szwedzi opuścili Prusy.

Podczas 9 lat szwedzkiej okupacji w tolkmickim kościele odbywały się ewangelickie msze, które odprawiał luterański duchowny.

Potop szwedzki  1655-1660. W styczniu 1656 roku Szwecja i Brandenburgia zawarły umowę w Królewcu, według której polskie Prusy z Fromborkiem miały przypaść Szwecji a teren Warmii Brandenburgii. Tak więc Tolkmicko na krótki okres znowu dostało się pod panowanie szwedzkie. Zimą 1657 roku, przez zamarznięty Zalew Wiślany, gdańszczanie podjęli rabunkowy wypad na Tolkmicko. Po pokoju oliwskim (1660), który zakończył wojnę szwedzko-polską, Tolkmicko wróciło do Polski.

W latach 1700-1721 trwała kolejna wojna ze Szwecją, którą często nazywa się III wojną północną. Była to wojna między Szwecją a Ligą Północną, w skład której wchodziły Rosja, Dania, Saksonia i Prusy. Do wojny po stronie Ligi przystąpiły też Rzeczpospolita (w 1704) i Hanower (w 1715). Tolkmicko i okolica były najeżdżane, grabione i palone. Do miasta przybył szwedzki król Karol XII Wittelsbach (*1682, 1718) i nałożył ogromne kontrybucje.

*[11]Gabriel Posse był synem Görana Posse lidera grupy uchodźców politycznych w Gdańsku. Ojciec Gabriela, był podobnie jak ojciec Gustawa Sparre jednym ze skazanych na śmierć za zdradę stanu, jednak korząc się przed Karolem uzyskał łaskę. Brat Gabriela Knut został mianowany w 1623 roku dowódcą polskiej floty, zaś sam Gabriel zanim został w 1626 przez Zygmunta III postawiony na czele komisarzy okrętowych zakochał się w Beacie Sparre, która była stryjeczną siostrą Gustawa. Beata była mniszką w klasztorze benedyktynek w Chełmnie.Klasztor był znaczącym ośrodkiem nauczania dziewcząt szlacheckich, które jak wiadomo nie miały wstępu do szkół. Nie składały one pełnych ślubów zakonnych, a więc już wykształcone i wychowane były dobrym materiałem na żony, pod warunkiem wykupienia takiej panny przez przyszłego małżonka. Podobno Gabriel porwał Beatę z klasztoru i poślubił ją w dniu 9 maja 1622 roku w Elblągu. Niestety, los nie był łaskawy dla nich, ich pierwsza córka zmarła w bardzo młodym wieku, a podczas drugiego porodu zmarła zarówno Beata i noworodek. Gabriel załamany tą tragedią, zmarł kilka lat później.
*[12]Ratusz sięgał od placu rynkowego do podwórza kościelnego. Był długi na 61,5 stopy reńskiej i na 20 stóp wysoki (1 stopa pruska albo reńska = 0,3139 m). Szerokość we wnętrzu wynosiła 27 stóp. Mury były grube na 4 stopy ( czyli 1,144m),  miał dwa piętra i był ozdobiony wieżyczką, w której zawieszono dzwon oznajmiający mieszkańcom czas zamykania bram, zwołujący ich na zebrania itp.




iedy w 1635 roku Szwedzi opuścili Tolkmicko starostą został Paweł Działyński, który przekazał znaczne środki na odbudowę kościoła i wieży z dzwonami po pożarze w 1631 roku.

W 1683 roku król Jan III Sobieski (*1629, 1696) odnowił miastu Tolkmicko i wsi Nowinka świadectwa nadane w 1359 roku dotyczące praw do połowu ryb. W 1694 roku miasto ponownie się spaliło. Pożar pochłonął tym razem połowę domów mieszczańskich i probostwo. Tym razem ocalał kościół, wieża dzwonnicza, ratusz, i około połowa domów w mieście i przedmieścia. Jesienią 1695 roku Tolkmicko było już odbudowane.

W roku 1699 starosta Jan Ignacy Działyński zrezygnował na rzecz miasta Elbląga z lasu między Tolkmickiem i Ogrodnikami. W 1701 roku cały las starościeński Działyński podarował miastu Tolkmicko (nadanie to zostało w latach 1702 i 1739 potwierdzone przez polskiego króla Augusta II Mocnego). Był on ostatnim starostą tolkmickim z rodu Działyńskich. W przeciwieństwie do swoich poprzedników przebywał na stałe w Tolkmicku (poza okresem w latach 1703-1714). Za jego rządów cech słodowników zbudował miejski browar. Jan Ignacy Działyński zmarł 27 listopada 1724 roku, a w dniu następnym został złożony z honorami w tolkmickim kościele.  

W 1710 roku Tolkmicko po raz pierwszy ogarnia epidemia dżumy, której ofiarą padło ponad połowa mieszkańców. Wśród ofiar znalazł się także miejscowy duchowny (1688), Jan Stanisław Bartsch. Jego następca (1710), Jan Jakub Knoblauch ze względu na zarazę nie wprowadził się do plebanii lecz do innego domu. Jednak i tam dżuma go dopadła. Zmarł po pięciu tygodniach urzędowania. Jego miejsce zajął (na sześć lat) Albert Józef Koch. Zwłoki ofiar chowano w różnych miejscach poza miastem. Przy drodze z Tolkmicka do Pogrodzia postawiono tzw. Pestkreuz ("krzyż morowy", dzisiaj zwany "krzyżem dżumy"), który odnowiono w 1894 roku, oznacza jedno z tych miejsc pochówku. Na skutek zarazy Tolkmicko bardzo się wyludniło, ale wkrótce nastąpił napływ nowych mieszkańców z okolicznych wsi.

W 1720 roku J. I. Działyński rozpoczął rozbudowę siedziby starosty, która składała się z budynku głównego i dwóch skrzydeł bocznych. Front budynku głównego był zwrócony do tzw. uliczki Zamkowej. Wykorzystując ten wzorzec zbudowano później dwór w Kadynach. Działyński nie dożył do zakończenia budowy, którą prawdopodobnie dokończył  jego następca F.J. Szembek. Po pierwszym rozbiorze Polski (1772) dwór starościński był siedzibą zarządu pruskiej domeny tolkmickiej. Po jej likwidacji w 1803 roku rozpoczęła się wyprzedaż budynków na rozbiórkę. Dwór, stajnię, wozownię i 7 morgów dawnego sadu i ogrodu kupił kupiec tolkmicki Jakub Merten, który rozebrał i sprzedał jako materiał budowlany prawie całą rezydencję, zostawiając jedno skrzydło boczne na mieszkanie dla siebie. Merten sprzedał  też ziemię rozparcelowaną na mniejsze działki. Później ocalałe skrzydło dworu i przyległy teren lekarz tolkmicki (w latach 1851-1864) Piotr Dentler zaadaptował  na "Lustort", czyli ogród rozrywki, gdzie pobudował budki strzelnicze, karuzele, pawilony ogrodowe. Po jego śmierci w 1870 roku budynek całkowicie rozebrano.
      
Po śmierci ostatniego starosty tolkmickiego z rodu Działyńskich, starostwo dostał  jego zięć *[13] Franciszek Jakub Szembek wojewoda inflancki. Jego burgrafem był najpierw Christian Fröhner a po jego śmierci w tym samym roku, Ludwig Ossowski. Szembek starostą tolkmickim był do 1742 roku. Następnym starostą został Jerzy Wilhelm baron von Goltz (*1721, †1767), generał major polskiej armii koronnej, kwatermistrz polskiego króla Augusta II Mocnego, pułkownik i szef królewskiego regimentu piechoty. Był także wojewodą inflanckim. Prawdopodobnie już w roku 1742 był starostą Tolkmicka. W listopadzie 1752 nadał on młynowi w Kikołach pole leżące między potokami, obok ogrodów i łąk.



Baron von Goltz miał żyć bardzo rozrzutnie. Mimo, że jego małżonka wniosła wielki posag, roztrwonił cały majątek i w 1765 roku odebrano mu starostwo. Dwa lata później zmarł. Jego następcą i jednocześnie ostatnim tolkmickim starostą był baron Mikołaj Wilhelm von Korff, z domu Grenzburg w Inflantach. Jego burgrafem był Samuel Gottlieb Schulz. W dniu 29 lipca 1767 roku Tolkmicko spaliło się po raz kolejny. Ucierpiało całe miasto, także ratusz, kościół i wieża dzwonnicza. "Zamek" starosty został uratowany przez mieszkańców Kadyn. Starosta pomagał pogorzelcom w każdy możliwy sposób czym zaskarbił sobie ludzką wdzięczność. Zaopatrywał ich w gotówkę, zboże i drewno na odbudowę budynków. W ciągu pięciu lat Tolkmicko było w większości odbudowane. Już kilka miesięcy po pożarze, 22 listopada 1767 roku stał odbudowany kościół gotowy do poświęcenia. Wieżę dzwonniczą ukończono dopiero w latach 1781-1782. Józef Schwan tolkmicki proboszcz (w latach 1733 –1773) ufundował  kaplicę Najświętszego Serca Jezusowego, wokół niej później powstał cmentarz. W mieście brakowało jednak ratusza i szkoły, które zostały wybudowane później.

*[13]Córka J.I.Działyńskiego, Teresa była pierwszą żoną Szembeka (był trzykrotnie żonaty).




iasteczko  Tolkmicko po I rozbiorze Polski (1772) - podobnie jak inne miasta Warmii i Prus Królewskich - znalazło się w granicach Królestwa Pruskiego. Urząd starosty przestał istnieć, a ostatni starosta Mikołaj Wilhelm von Korff otrzymał od rządu pruskiego odprawę w wysokości 12 000 talarów. W niedzielę 27 września 1772 roku, poseł z Tolkmicka razem z innymi posłami polskich dotychczas Prus, w malborskim zamku złożył hołd poddańczy nowemu władcy Fryderykowi II, którego reprezentowali von Rhode i Johann Friedrich von Domhardt.


W dniu 19 października tegoż roku Tolkmicko złożyło nowej władzy sprawozdanie, które przedstawia obraz ówczesnego miasta.

Tak więc wewnątrz miasta było 156 domów krytych dachówką oraz 27 domów poza murami; z czego 17 krytych słomą (w 1789 roku Tolkmicko posiadało już 247 domy). Trzeba jednak pamiętać, że wiele zabudowań (np. ratusz i szkoła, którą zbudowano dopiero w 1785) nie zostało jeszcze odbudowane po ostatnim pożarze (1767) z braku środków. Ponadto istniały 3 budynki miejskie, browar, 2 słodownie, z których jedna nie działała, oraz 3 chałupy dla służby miejskiej. Kościół i kaplica na cmentarzu, oraz szpitalik-przytułek. W mieście mieszkało 973 osób z czego 403 stanowiły dzieci. Mieszkańcy zajmowali się głównie garncarstwem. W mieście były cechy: krawiecki, kołodziejski, szewski, bednarski, kowalski, stolarski, piekarski i rzeźnicki. Byli też miejscy pasterze i stróż nocny. W Tolkmicku odbywały się dwa jarmarki rocznie. Inwentarz żywy składał się wówczas z 249 krów, 64 wołów, 320 koni, 99 owiec i 213 sztuk świń. Sprzęt gaśniczy miasta stanowiły jedynie dwa bosaki (w 1778 roku zakupiono sikawkę), było też 11 studni. Miasto otaczał uszkodzony w wielu miejscach mur, którego nie otoczyły już fosy. Z pięciu bram dwie były w murach miejskich, z których tylko jedna spełniała funkcję bramy. Wybrukowane ulice i rynek były w bardzo złym stanie.

Zarząd Miejski Tolkmicka składał z dwóch burmistrzów zatwierdzonych przez starostę i czterech radnych (ławników) miejskich podejmujących decyzje kolegialnie. Rada miała też swojego pisarza-notariusza. E.G.Kersten opisując stosunki jakie panowały w Tolkmicku po nastaniu rządów pruskich nie był nimi zachwycony:
[...] Od czasu gdy Tolkmicko stało się pruskim, było ono zarządzane przez magistrat złożony z 4 członków... ponieważ jednak uposażenie ławników było bardzo skąpe, wszystkie stanowiska były tylko wyjątkowo równocześnie obsadzone. Zazwyczaj 2 do 3 stanowisk kumulowano w jednym ręku. Najczęściej na tych stanowiskach zjawiły się postacie awanturników, jak np. burmistrz Göring (1778-1782), który się zadłużył i po popełnieniu szeregu nadużyć bez pożegnania uciekł na wieczne niepowrócenie, lub jak ławnik Schmidt, który zakończył karierę jako największy bogacz w całej okolicy.
(E.G.Kerstan, op. cit., s.379, wg tłumaczenia Alfreda Wielopolskiego)

Sytuacja finansowa miasta Tolkmicka była kiepska, a wpływy do kasy pochodziły głownie z łąk, małej cegielni oraz opłat uiszczanych za przyznanie obywatelstwa miejskiego. Cały majątek byłego starostwa przeszedł na własność królewskiego urzędu dóbr skarbowych (Königliches Domänenamt) dominium administrowanego przez pruskiego urzędnika. Do dominium należały trzy folwarki: Kickelhof, Rückenau i Dünhöfen, oraz sześć wsi: Neukirch-Höhe, Conradswalde, Hütte, Haselau, Maibaum i Klakendorf.  Zarząd nad lasami tolkmickimi (leśnictwa: Wieck, Hohenwalde i Teckenort) przejęło Königliches Forstamt (Królewski Urząd Leśny) - siedzibą było nadleśnictwo w Stolinie (Stellinen), które od 1864 było nadleśnictwem okręgu.

Pierwszym zarządcą dóbr państwowych (Amtmann) był Abraham Dietrich Liedtke. Jego następcą od ok. 1784 roku był Johann Stoermer (1802), o którym opowiadano zabawną historię: Bardzo lubił jeździć konno, jednak był tak otyły, że wsiadanie sprawiało mu wiele trudności. Wyćwiczył tak swojego wierzchowca, że kiedy Stoermer chciał wsiadać, jego koń na wzór wielbłądów płasko na ziemię  wyciągał się i dopiero wtedy podnosił się, kiedy jeździec wygodnie w siodle siedział. Trzecim, ostatnim zarządcą dóbr tolkmickich był Adam Christian Coester. Za jego zarządu chłopi wywalczyli uwolnienie od obowiązków szarwarku.

Zła sytuacja miasta pogorszyła się jeszcze bardziej podczas wojen napoleońskich. Od 5 lutego 1807 roku przez Tolkmicko przewijały się przez kilka lat przemarsze, kwaterunki, rekwizycje zboża i bydła przez walczące wojska. W roku tym zajęte przez Francuzów miasto ostrzeliwała artyleria pruska z okrętów wojennych, na domiar złego wybuchła zaraza, która uśmierciła 283 osoby z 1347 mieszkańców. Pobliskie Haselau (Zajączkowo), Hütte (Huta Żuławska), Conradswalde (Chojnowo) i Louisenthal (Przylesie) opanowała zaraza bydła, która szybko dotarła do Tolkmicka. Wyginęła wówczas prawie cała rogacizna. Na przełomie 1812-1813 roku uciekający z Rosji Francuzi przywlekli do Tolkmicka tyfus, który pochłonął kilka ofiar. Od 11 stycznia do lipca 1813 roku w Tolkmicku stacjonowały przechodzące wojska rosyjskie. Na początku tego roku utworzono w Tolkmicku, przeciw Francuzom, batalion pospolitego ruszenia, którego dowódcą był sędzia ziemski Piotr Knorr a jego rotmistrzem mieszczanin Schulz.

Kiedy w 1823 roku zmarł burmistrz Pasternack, Knorr pełnił przez kilka miesięcy obowiązki tymczasowego burmistrza. Ponieważ nadużywał swojej władzy mieszczaństwo tolkmickie nie chciało go na tym stanowisku.

W dniu 17 stycznia 1818 roku nawiedziła miasto i okolicę huraganowa burza, która obaliła wiele drzew i zerwała wiele dachów. Co ciekawe 100 lat później, na początku stycznia 1918 roku, równie gwałtowna burza nawiedziła ponownie ten obszar.

W latach 1831-1832 w Tolkmicku przebywało 240 internowanych żołnierzy polskich z powstania listopadowego [zob.temat].

W 1831 roku wybuchła w mieście epidemia cholery, w której następstwie zmarło 63 osoby. Choroba wróciła w listopadzie 1848 i trwała do stycznia 1849 roku. Zachorowało wówczas 126 osób z czego odnotowano 62 zgony. Choroba jeszcze kilkakrotnie zbierała swoje żniwo w Tolkmicku: w latach 1855 i 1857 zmarły łącznie 55 osoby, w 1866 roku było 81 ofiar, w 1873 roku aż 350 ofiar, a w 1894 roku zmarło 42 osoby.

W 1832 roku Leopold Mayne z Walewa (Wehlau, obecnie Знаменск w obwodzie kaliningradzkim) otworzył w Tolkmicku pierwszą aptekę - zaadaptował na ten cel budynek dawnej karczmy starościńskiej odkupiony od właściciela Kadyn Eduarda Birknera. Na początku XX wieku w Tolkmicku zbudowano szpital. Do końca II wojny światowej, szpital oraz przyległe do niego przedszkole "Sonnenschein" ("promyczek", "słoneczko", "światło słoneczne") prowadziły siostry Katarzynki *[14] z Braniewa.



W marcu 1855 roku wylew zalewu nawiedził portowe przedmieścia Tolkmicka i nizinne tereny poza miastem. Martwe bydło, sprzęty domowe i zwaliska domów zostały porwane wraz z cofającą się wodą do zalewu. W latach 1883, 1886 i 1888 miasto było zalewane przez "Młynówkę".

W 1852 roku zamknięto i wystawiono na sprzedaż deficytowy browar, który funkcjonował od 1720 roku, oraz leżącą na skraju miasta słodownię.

Obok rybołówstwa rozwijała się w Tolkmicku gastronomia, produkcja kawioru i wędzenie ryb.

Tolkmicko jak większość miast wschodniopruskiej dzielnicy przechodziło upośledzenie pod każdym względem. Przyczyną tego była odległość od wielkich centrów politycznego i gospodarczego życia niemieckiego państwa, kresowy charakter i zacofanie komunikacyjne. Nastąpiło też zjawisko wyludnienia tych terenów na rzecz wielkich miast i zagłębi przemysłowych w Zachodnich Niemczech.

W 1803 roku rozwiązano urząd dóbr skarbowych. W 1806 roku domenę tolkmicką włączono do intendentury elbląskiej. Stopniowo sprzedawano zabudowania mieszkalne i gospodarskie tolkmickich dóbr.

W dniu 5 lutego 1807 roku Tolkmicko zajęły wojska napoleońskie. Od tego czasu przez następne 6 lat trwały przemarsze różnych wojsk przez miasto, kwaterunki, rekwizycje zboża i bydła przez walczące z sobą wojska. Obcy żołdacy przywlekli do miasta epidemie
cholery i czerwonki. Od 1851 roku rozpoczął praktykę stały miejski lekarz.

W 1818 roku po utworzeniu powiatu elbląskiego włączono do niego również Tolkmicko.

Po zakończeniu I wojny światowej Tolkmicko przeżywało zapaść gospodarczą, która trwała aż do połowy lat 30. XX w.   

*[14]Zgromadzenie Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy. Pracę w tolkmickiej katolickiej szkole żeńskiej rozpoczeły już w 1868 r., jednak w następstwie tzw. Kulturkmpf (1871–1878) usunięto z państwa pruskiego wszystkie zakony męskie i żeńskie zajmujące się pracą szkolną i wychowawczą. Siostry katarzynki zostały usunięte ze wszystkich szkół na terenie Warmii, w których wówczas pracowały. Po zakończeniu Kulturkampfu w 1880 roku siostry zaczęły powracać do pracy wychowawczej, ale już nie w szkołach elementarnych.

           

rzez wieki większość mieszkańców Tolkmicka stanowili katolicy. Obaj ostatni starostowie (von Goltz i von Korff ) byli protestantami. Z początkiem XIX wieku powstała w Tolkmicku niewielka gmina ewangelicka, która korzystała z kościoła w Łęczu i  jakiś czas we Fromborku. Dopiero w 1887 roku zbudowano własny zbór *[15]. W latach 1861–1890 gmina tworzyła wspólny wikariat (Vikariatsbezirk) z Fromborkiem, później z Łęczem (w latach 1891-1914), następnie z  Kadynami (w latach 1914- 1920), ponownie z Łęczem (w latach 1920-1922) i Fromborkiem.

*[15]Od 1946 roku zajmują go członkowie Kościoła Polsko-Katolickiego.
   



Prusach krzyżackich nie mogli się osiedlać Żydzi. W 1309 roku wielki mistrz Zygfryd von Feutchwagen wydaje ustawę ograniczającą swobodę poruszania się i handlu Żydów na terenie państwa zakonnego. W Prusach Królewskich również obowiązywały podobne zakazy. Miasta królewskie Gdańsk, Toruń i Elbląg otrzymały przywilej Privilegium de non tolerandis Judaeis (łac. przywilej nieakceptowania Żydów), który utrzymywały do końca XVIII wieku. Niektórzy magnaci i starostowie pozwalali jednak czasem Żydom osiedlać się w swoich małych (prywatnych) miastach.


W 1776 roku do Tolkmicka przybył pierwszy (?) Żyd, który nosił imiona Izaak Abraham - póżniej nazwany Cohn. W roku następnym osiadł tutaj na stałe korzystając z przychylności władz. Prowadził on w Tolkmicku sklep z dekoracyjnymi tkaninami  stosowanymi w wystroju wnętrz (draperia). W 1790 roku osiada tutaj następny Żyd, Samuel Dodrus. W następnych latach do miasteczka przybywali kolejni Żydzi i w 1793 roku tolkmicka gmina żydowska liczyła około 50 wyznawców. W 1796 roku w Tolkmicku zamieszkał Abraham Salomon, który zostaje zięciem Izaaka Abrahama. Miejscem modlitwy dla gminy żydowskiej było prywatne mieszkanie wspomnianego I.A. Cohna. Zmarłych chowano w odległym Królewcu, co wiązało się z wysokimi kosztami. Kirkut, czyli cmentarz żydowski powstał w 1802 lub 1803 roku  poza miastem na piaszczystym wzgórzu "Polnisch-Hansenberge", opodal drogi do Pogrodzia. Po 1812 roku większość tolkmickiej wspólnoty żydowskiej opuściła miasto.  Jednak jeszcze w 1827 roku rozpoczęła działalność powszechna szkoła żydowska. W 1858 roku w mieście mieszkało zaledwie 13 osób pochodzenia żydowskiego, które stanowiły nieco ponad 0,5 % ogółu mieszkańców. Później żyło tutaj kilku Żydów, w 2-4 rodzinach.

Tolkmiccy Żydzi, trudniący się przede wszystkim tradycyjnie handlem i kupiectwem, z czasem zaczęli podlegać gminie wyznaniowej w Elblągu. W czasach wielkiego kryzysu nastroje antysemickie wywołał niejaki Blumenthal – Żyd pochodzący spoza Tolkmicka, który tutejszym przewoźnikom wodnym obiecał pracę, na której poczet zainteresowani musieli wpłacić pieniądze. Nikt już jednak więcej nie widział ani Blumenthala, ani pieniędzy.           

Najprawdopodobniej ostatni tolkmiccy Żydzi zostali aresztowani na początku II wojny światowej. Znana jest także relacja opowiadająca o panu Lorenzu, którego żona uprosiła burmistrza miasta, aby ten wystawił mu „aryjskie” dokumenty. Lorenzowie nie zostali wydani władzom nazistowskim. W drugiej połowie 1944 roku w Tolkmicku pracowały Żydówki z Baukommando Ostland [zob. temat], złożonego z więźniów obozu KL Stutthof. Wśród ofiar Holokaustu oraz osób zmarłych w czasie II wojny światowej znajdują się nazwiska 5 osób urodzonych w Tolkmicku. Po cmentarzu żydowskim nie pozostał żaden ślad.




iasteczko Tolkmicko od wieków było ośrodkiem garncarstwa nad Zalewem Wiślanym, nie bez powodu zyskało nazwę "miasta garncarzy" (Töpferstadt). Jeszcze u schyłku XIX w., było tu 46 warsztatów garncarskich i cegielnia. Około 1900 roku mistrz ceramiczny Andreas Zimmermann (*1872, †?) otworzył warsztat majoliki, gdzie wspólnie z braćmi Lidtke produkował wyroby ceramiczne. Jednak po 1903 roku, wraz ze swoimi współpracownikami przeszedł do Wytwórni Majoliki Kadyńskiej (Majolika-Werkstatt Cadinen). Na początku XX wieku liczba warsztatów garncarskich w Tolkmicku spadła do 27, zaś kilka lat później było ich 9, a w połowie lat 30. już tylko 2 - warsztat Johanesa Seegera i nowo otwarty zakład ceramiki "Tolkemiter Erde". Jedną z przyczyn upadku garncarstwa tolkmickiego było upowszechnianie się blaszanych naczyń emaliowanych, ale nie bez znaczenia był też odpływ fachowej siły do cesarskiej wytwórni w sąsiednich Kadynach.



Zakład ceramiki artystycznej (Kunsttopferei) "Tolkemiter Erde" ("Ziemia Tolkmicka") powstał w 1935 roku z inicjatywy władz miasta. Pierwsze lata działalności zakładu nie przynosiły zamierzonych efektów, dlatego burmistrz Tolkmicka Bernard Schlie przekazał  go w 1938 roku kupcowi z Hamburga Augustowi Caspritzowi. Ten, choć był laikiem w dziedzinie ceramiki, szybko doprowadził wytwórnię do rozkwitu, zatrudniając w niej sześćdziesiąt osób - głównie kobiety.

   



Działalność firmy przypadła na trudne wojenne lata, a budynek zakładu w 1941 roku został poważnie uszkodzony w wyniku pożaru, mimo to zakład prosperował nienajgorzej, a nawet w 1943 roku naczynia z Tolkmicka pokazano na wystawie w Lipsku. Wszystkie naczynia wykonywano metodą tradycyjną, przy pomocy koła garncarskiego, oraz malowano ręcznie. Wyroby sygnowano herbem Tolkmicka (trójliść dębu) z napisem "Tolkemiter Erde". Caspritz objął też nieczynną od kilku lat cegielnię, gdzie produkowano gorszy asortyment wyrobów, jak np. doniczki. Zakład działał do końca 1944 roku. W styczniu 1945 roku na dwa dni przed wkroczeniem wojsk radzieckich do Tolkmicka, August Caspritz podjął wraz z rodziną ucieczkę przez oblodzony Zalew Wiślany. Krótko po zakończeniu wojny, w lipcu 1946 roku, wznowiono produkcję pod nazwą "Bałtyckie Zakłady Ceramiczne". [Zobacz więcej]




W latach 1862 - 1883 zbudowano w Tolkmicku największy śródlądowy port *[16] Europy. Przy nabrzeżu cumowały statki turystyczne pływające do Krynicy Morskiej i Sztutowa.

Słynne niegdyś jednomasztowe łodzie rybackie zw. "lomami" (Lommen) budowano na całym wybrzeżu Zalewu Wiślanego. Najsłynniejszy wówczas był warsztat szkutniczy (Bootswerften) Wellma w Pröbernau (Przebrno) na Mierzei Wiślanej. W 1840 roku Schiffszimmermeister  Johann Peter Wellm (*17.07.1811) otworzył warsztat szkutniczy w Tolkmicku, gdzie zamieszkał wraz z żoną (oo 23.04.1839) Renatą Elisabeth (*12.08.1820) z d. Hildebrandt. Dwa lata później zwodowano tutaj lomę „Schwagerliebe”. W Tolkmicku i Kadynach przez kilka lat (po 1847) mieszkał szwagier Wellma, szyper Johann Gottlieb Hildebrandt (*1816, 1851) z żoną Caroline Louise (*1818, 1851) z d. Feierabend. W 1851 roku oboje małżonkowie Hildebrandt zmarli, prawdopodobnie przyczyną zgonu był tyfus.

Cieśla okrętowy Heinrich Gottfried Modersitzki (*17.05.1816), który od 1850 roku pracował u Wellma jako czeladnik, w 1863 roku założył w Tolkmicku własny warsztat szkutniczy. Początkowo Modersitzki (Modrzycki - rodzina ma polskie korzenie) zajmował się pracami naprawczymi, a od około 1870 roku zaczął budować większe dwumasztowe szkunery (Schooner), tzw. lomy (Lommen) frachtowe - przeznaczone głównie do transportu. Gottfried Modersitzki zbudował 13 takich łodzi, a jego syn Heinrich (*14.03.1870), który od 1904 roku prowadził tolkmicką stocznię, zbudował 4 jednostki frachtowe - ostatnią o nazwie Richard” w 1912 roku dla szypra tolkmickiego Andreasa Lingnera.

Lomy, zwane również galeasami (miały szeroko rozłożone 15-20 m długości kadłuby wykonywane z drewna dębowego o poszyciu listwowym, charakteryzowały się ożaglowaniem gaflowym typu kecz, mogły zabierać 70-80 ton ładunku), charakteryzowały się płaskim dnem i niewielkim zanurzeniem, przez co nadawały się doskonale na płytkie wody Zalewu Wiślanego oraz pobliskich wiekszych rzek. Były to jednostki, które nawiązywały do holenderskiej "szkoły szkutniczej". Lomy woziły cegłę z nadzalewowych cegielni, żwir, drewno i inne towary, np. wiśnie z Suchacza czy zboże z rejonów delty Wisły i Nogatu. Wypływały one na Zatokę Gdańską, skąd nurkowie wyławiali z dna kamienie, które wykorzystywano do umacniania nabrzeży portowych itp. Tolkmickie lomy, mimo swojego przeznaczenia na płytkie wody, docierały też na wybrzeża sambijskie, do Szczecina, Gotlandii, na Borholm i do Rugii.  Po I wojnie światowej, w latach 20. i 30., w stoczni Modersitzki budowano oprócz kutrów rybackich (Fischkutter) i łodzi okrętowych (Barkassen), także Ruderboote (łodzie wiosłowe) dla Marynarki Wojennej.

W 1925 roku pastor z Lenzen (Łęcze) E.G. Kersten pisał:
[...] Tolkmitczanie są od dawna znani jako odważni żeglarze, którzy na swych małych łodziach zwanych Schooner (2 maszty) i Lommen (z jednym masztem) dalekie rejsy przedsiębiorą. 18. i 19. kwietnia 1903 roku kilka tolkmickich łodzi popłynęło na Rügen [Rugia] by nieść pomoc ofiarom sztormu. Przed [pierwszą] wojną zbudowano w Tolkmicku ponad 120 okrętów, teraz prawie 2/3 z tego jest sprzedane albo zniszczone. Tolkmicko ma dziś tylko 25 Schooner, 15 Lommen i 3 Kurkähne, które swą nazwę stąd mają, że nad Kurońskim Zalewem są używane; mają one szczególną formę, którą z daleka łatwo rozpoznać. Wiele zajęcia znajdują żeglarze z Tolkmicka przy wydobywaniu potężnych kamieni z dna morza, za pomocą wielkich przystosowanych do tego szczypiec. Ta czynność jest stąd nazwana Steinzangen [od kleszczy do wydobywania kamieni]. Wydobycie odbywa się najczęściej koło Brüsterort [obecnie Маяк, Majak] przy wybrzeżu Samlandii.
(E.G.Kerstan, op. cit., s.388.)

     
Pod koniec II wojny światowej 75-letni Heinrich Modersitzki ucieka przed Armią Czerwoną do Bremy. W tym czasie większość lom była uwięziona przez lód w tolkmickim porcie, zostały one spalone przez czerwonoarmistów i zniknęły bezpowrotnie z wód Zalewu Wiślanego.

Dwaj synowie Heinricha Modersitzkiego Erich (1973) i Werner (1978) w 1945 roku przebywają w Szlezwiku-Holsztynie. Trzy lata później bracia przejmują stocznię Asmusa Petersena w Maasholm, gdzie budowali  głównie kutry rybackie. Po śmierci braci stocznię przejęły ich córki  Anna i Lotte Hedda Modersitzki. Bootswerft Modersitzki nadal buduje kutry, łodzie i jachty.


     
Utwardzoną drogę łączącą Elbląg z Tolkmickiem zbudowano w latach 1873 – 76, a w latach 1882- 1884 przedłużono ją do Pogrodzia. W roku 1899 zakończono budowę Kolei Nadzalewowej (HUB) Elbląg - Braniewo ze stacją w Tolkmicku [zob. temat]. W latach 1925 - 1928 Tolkmicko wyposażono w sieć kanalizacji burzowej.
     

*[16]W 1980 roku Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku przeprowadziło w Tolkmicku badania archeologiczne, które pozwoliły zlokalizować stary port, być może o metryce średniowiecznej. Napewno był wykorzystywany w okresie XV-XVIII wieku. W trakcie podwodnych poszukiwań odkryto między innymi dwa dobrze zachowane wraki łodzi drewnianych.     

      


o I wojnie światowej Tolkmicko przeżywało zapaść ekonomiczną. Dopiero w latach 30. nastąpiła pewna stabilizacja oraz spadek bezrobocia. W 1936 roku został otwarty, wspomniany wyżej, zakład ceramiki "Tolkemiter Erde" ("Ziemia Tolkmicka"), a dwa lata póżniej rozpoczęto budowę filii hamburskiej fabryki przetworów owocowych [zob. niżej]. Według przemysłowej księgi adresowej wydanej w sierpniu 1936 roku z okazji  24-tych Targów w Królewcu, funkcjonował w Tolkmicku młyn, którego właścicielem był  Ferdinand Wichmann.

Około 1925 roku Tolkmicko posiadało 1443 ha i 3161 mieszkańców.  W owym czasie Tolkmicko posiadało trzy publiczne szkoły: katolicką szkołę męską (6 klas), katolicką szkołę żeńską (5 klas) i  szkołę ewangelicką. Populacja miasta miała tendencję wzrostową, pod koniec 1938 roku mieszkało tu 3850, a w 1939 roku - 3875 osób.


       

W 1935 roku, pod przewodnictwem burmistrza Kolinowskiego podjęto prace przygotowawcze do budowy nowego schroniska pod patronatem  Landesverband Ostpreußen. Wybrano doskonałą lokalizację z widokiem na Zalew Wiślany na Galgenberg (" Wzgórze Szubieniczne"). Projekt wykonał znany architekt Bruno Jess z  Insterburga (Obecnie Черняховск w obwodzie kaliningradzkim). Jesienią 1938 roku, ze  względów propagandowych, odbyło się huczne otwarcie nowego domu - chociaż jeszcze przez kilka miesięcy trwały prace wykończeniowe.




Pierwszymi użytkownikami schroniska były organizacje partyjne,  w lipcu i sierpniu 1939, przed atakiem na Polskę, obiekt zajmowała armia. Od października 1939 do listopada 1940 roku w schronisku kwaterowała młodzież z Reichsarbeitsdienst (RAD), czyli  Służba Pracy Rzeszy. W schronisku najdłużej - do stycznia 1945 -  przebywali chłopcy z Kinderlandverschickung  (KLV), która prowadziła program "Wysyłki Dzieci na Wieś".

Administratorami schroniska byli (do 21.01.1945) Walter i Emma Sadowscy. Przez prawie całą wojnę, a szczególnie po powołaniu W. Sadowskiego do wojska, jego żonę wspomagała w schronisku Lena Funk z Tolkmicka i Clara Beidokat z Królewca. 5 lutego 1945 roku na Galgenberg przyszli Rosjanie i spalili schronisko.



W 1938 r. w Tolkmicku powstała filia hamburskiej „ Niedersächsische Marzipan- Marmelade- und Konserven Fabriken Gebrüder Engelken & Co”, czyli Dolnosaksońskiej Fabryki Marcepanów, Marmolady i Konserw, Bracia Engelken i Spółka - do nazwy filii w Tolkmicku dodano " Filia Prusy Wschodnie". Budowę fabryki i gromadzenie wyposażenia (w zakładzie były m.in. wielkie miedziane kotły do gotowania marmolady) ukończono w 1940 r. Z okazji otwarcia filii w Tolkmicku wybito nawet okolicznościowy medal (niegdyś był w posiadaniu autora), który m.in.  przedstawia zabudowania fabryczne z wysokim kominem. Na początku następnego roku Engelken Gebrüder & Co zatrudniała około 120 osób,  a w okresie jesiennych zbiorów liczba pracowników wzrastała do ok. 200 osób. Przetwórnia produkowała głównie marmolady i dżemy. Cukier do produkcji kupowano m.in. w Malborku i Pruszczu Gdańskim. Surowca dostarczały głównie okoliczne miejscowości (okolica była zagłębiem produkcji owocowej Prus Wschodnich - obfitowała w sady wiśniowe, czereśniowe i śliwkowe), ale koncentraty i przeciery sprowadzano nawet z Węgier. Podczas wojny, z obawy przed nalotami alianckimi, maszyny do produkcji marcepana i nugatu przeniesiono z Hamburga do Tolkmicka. W 1945 r. całe wyposażenie fabryki wpadło w ręce Armii Czerwonej.
[zob. dalsze losy fabryki w Tolkmicku w temacie]
     



Karczma "Zum Erlenwäldchen" (Lasek Olchowy), była położona bezpośrednio nad brzegiem Zalewu Wiślanego - w pobliżu portu. Teren ten powstał dzięki masom piasku unoszonym przez "Mühlenfreibach" (Strumień Młyński).  



      

W 1939 roku Tolkmicko liczyło 3875 mieszkańców.


Wobec zbliżającego się frontu, już w grudniu 1944 roku kilkanaście rodzin opuściło Tolkmicko. Największa liczba mieszkańców uciekła z miasta dopiero 23 stycznia 1945 r. docierając po skutym lodem Zalewie Wiślanym na Mierzeję Wiślaną, gdzie szukali ratunku. 25 stycznia ostatni niemiecki burmistrz Tolkmicka Kurt Biegel uciekł do Elbląga, by stamtąd przez Gdańsk trafić do Vienburga w górach Harzu. Wieczorem, tego samego dnia, po kilkunastogodzinnych walkach oddziały 31. brygady pancernej ppłk. Aleksandra Pokołowa zajęły Tolkmicko. 3 lutego Niemcy z rejonu Fromborka odbili Tolkmicko na dwa dni, co umożliwiło ucieczkę kilkudziesięciu mieszkańców, którym z różnych przyczyn nie udało się wcześniej ewakuować lub początkowo zamierzali pozostać w mieście, ale poznali prawdziwe oblicze Armii Czerwonej. Udali się do Fromborka wraz z wycofującym się wojskiem, aby stamtąd przejść po lodzie na drugą stronę Zalewu Wiślanego.

Wielu tolkmiczan (wszyscy mężczyźni) pozostających w mieście zostało aresztowanych przez Rosjan, a 9 lutego pod eskortą doprowadzono ich do obozu przejściowego w Pasłęku, skąd byli wywożeni do obozów pracy w ZSRR. Wśród aresztowanych były pracujące w tolkmickim szpitalu siostry Katarzynki oraz proboszcz tutejszej parafii ks. Paul Huhn, którego wprawdzie zwolniono z obozu, ale podczas powrotu do Tolkmicka -  mimo dokumentu zezwalającego na powrót - był zatrzymany przez dwóch żołnierzy sowieckich i został  zastrzelony.

Do końca wojny Tolkmicko opuściło ponad dwie trzecie mieszkańców (1939 r. - 3875 osób).

Według kartoteki przechowywanej w Archiwum Federalnym w Bayreuth, spośród niemieckich mieszkańców Tolkmicka deportowanych do ZSRR, podczas transportu lub w obozach pracy zmarło łącznie (marzec 1945 -październik 1947) 120 osób. Spośród tolkmiczan służących w wojsku poległo 118 osób, a los 76 jest nieznany. 16 byłych mieszkańców Tolkmicka, po przejściu weryfikacji otrzymało polskie obywatelstwo.
(A.Wełniak, op. cit., s.289.)

Radzieckie czołgi w tolkmickim porcie. Fragment kroniki radzieckiej z 1945 r.

Radzieckie czołgi w tolkmickim porcie.




Niemieckie zdjęcie lotnicze Tolkmicka zrobione 27.04.1945
(Źródło:Leo Lindner, op. cit., s. 84.)


Fragmenty wspomnień Gustawa Niewiadomskiego pt. Z pamięci własnej i cudzej


[...] Ja natomiast w roku 1950 na wniosek Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Elblągu zostałem powołany na stanowisko Przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Tolkmicku.


Niewielkie miasteczko po wojnie przedstawiało żałosny widok. Zniszczone domy, zatarasowane ulice, wszędzie ciemności, brak ulicznego oświetlenia, budynki mieszkalne nadające się jeszcze do remontu w stanie rozbiórek, stacja pomp wprawdzie uruchomiona, ale wielu mieszkańców bez wody.

Na początku swego urzędowania postanowiłem zwiedzić miasto, a jednocześnie zapoznać się z jego potrzebami. Zaczynam od wodociągów miejskich. Z daleka widzę budynek, który, pyszni się herbem miasta Tolkmicka. Następnie idę od domu do domu i notuję najpilniejsze potrzeby mieszkańców. Miasto już prawie spało, gdy wstąpiłem do zakładu szewskiego, gdzie jeszcze pracował tow. Zdzisław Ćwilichowski, naoczny świadek wyzwolenia Tolkmicka.       

Ze wspomnień Zdzisława Ćwilichowskiego

W okresie poprzedzającym wyzwolenie, byłem wraz z grupą innych Polaków zesłany na roboty przymusowe. Pracowałem w różnych zakładach m.in. w cegielni w Kadynach. Coraz bliższa strzelanina oznajmiała nam rychłe wyzwolenie, a działa artylerii  radzieckiej, ulokowane na wzgórzach Pogrodzia, zasypywały Tolkmicko gradem pocisków.

23 stycznia 1945 roku rozpoczęła się walka o ostateczne przełamanie obrony hitlerowskiej nad  Zalewem Wiślanym. Był to również dzień wyzwolenia Tolkmicka. Największy strach  powstał wśród  Niemców w chwili, gdy rozpoczęły się naloty i bombardowania  oraz kiedy pięć radzieckich czołgów  wjechało od strony Elbląga do Tolkmicka. Ciągnęły pełnym gazem, błyskawicznie ustawiły się  w mieście w szyku bojowym; jeden  zajął miejsce na ulicy Królewieckiej, jeden na ulicy Morskiej, dwa w porcie i jeden koło Nowego Wieku. Wszystkie zostały rozbite pociskami „Pancerfaust” z odległości około 20m. Co się stało z czołgistami, nie wiem. Jak się później dowiedziałem, dowódcą tej jednostki był Popieczenko.

Niemcy, cofali się w kierunku na Krynicę Morską ostrzeliwani przez czołgi radzieckie od strony portu. W tym dniu cały aparat administracyjny, wraz z policją oraz burmistrzem miasta na czele opuścił miasto, kierując się na około 20 samochodach gąsienicowych przez zamarznięty Zalew Wiślany  do Krynicy Morskiej (ówczesny Kahlberg). Cała ta  kawalkada  wjeżdżała na Zalew z mielizny tuż przy obecnym zakładzie Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego. Po oddaleniu się mniej więcej na odległość 3-4 km od brzegu, lód nie wytrzymuje i następuje tragedia, w wyniku której resztki ocalałych Niemców biegnące ku brzegowi wydzierają z rozpaczy włosy z głowy. W tym czasie pozostała służba policyjna-pomocnicza (cywile z opaskami na ramieniu Hilfspolizei) dostała rozkaz zgromadzenia wszystkich obcokrajowców z pobliskich terenów, co również i mnie dotyczyło. Po przeprowadzeniu grupy w liczbie około 90 osób przed komisariat policji (znajdujący się wówczas na Rynku obok dzisiejszego Ośrodka Zdrowia), okazało się, iż rozkazodawcy już nie było, więc eskorta („Hilfspolizei”) kazała nam się rozejść, sama ratując się ucieczką wzdłuż toru kolejowego do Kadyn. Tu po raz pierwszy poczuliśmy smak wolności potęgowany przez deptanie obrazów Hitlera, przez samych rdzennych Niemców. Entuzjazmowaliśmy się widokiem rozbrajających się nawzajem żólnierzy niemieckich, którzy szukali w pośpiechu ubrań cywilnych. 25 stycznia około północy kanonada przycichła, a ludzie, którzy zostali przy życiu, przez ciekawość zaczęli wychodzić z różnych kryjówek. Cisza... Czy tylko przed burzą... ? Już po północy. Na polskim kalendarzu kartka z napisem 26 stycznia 1945 r.


Poranek był słoneczny , ale mroźny. Około godziny 6, będąc wówczas przy ulicy Królewieckiej w mieszkaniu zajmowanym obecnie przez rybaka, ob. Władysława Malca, zauważyłem żołnierzy radzieckich idących  w szyku patrolowym od strony  osady Nowinka.

Wyskoczyłem im naprzeciw. Po przywitaniu się oraz  podzieleniu wiadomościami o sytuacji  w mieście rozpocząłem poszukiwania moich towarzyszy niedoli, by wspólnie przeżyć wyzwolenie – dzień ocalenia, dzień w życiu moim nigdy nie zapomniany.
(Źródło: G.Niewiadomski, op. cit., s. 137-138.)



Pisano o Tolkmicku na łamach
Elbinger Neueste Nachrichten (marzec 1914).
(Cytaty pochodzą z www.portel.pl)

Tolkmiccy rybacy okradli tych z Krynicy        

Gdy w niedzielę po południu rybacy z Krynicy Morskiej Karl Moderkicki i Heinrich Anders zarzucili swoje sieci na Zalewie na wysokości Tolkmicka (niem. Tolkemit), zobaczyli, jak dwaj mężczyźni w obcej łódce majstrują przy ich sieciach. Gdy zbliżyli się do miejsca połowu, zobaczyli, że wszystkie ich sieci (a było ich łącznie 58) zostały wyłowione i brakowało sześciu z nich. Pościg za łodzią, która wzięła kurs na Tolkmicko, był niemożliwy ze względu na nastającą ciemność...

Kradzież ryb należy ostatnio do coraz częstszych zjawisk nad naszym Zalewem. Przypuszcza się, że w każdym wypadku chodzi o tych samych złodziei, którzy prawdopodobnie mieszkają w Tolkmicku.
(ENN, wtorek, 10.03.1914 r.)

Złapano złodziei ryb

Tolkmiccy rybacy, którzy – jak wcześniej wspominaliśmy na naszych łamach – splądrowali w niedzielne popołudnie zawartość sieci krynickich rybaków, a sześć z nich ukradli, zostali złapani. Mężczyznami tymi okazali się Gottlieb Popall i jego zięć z Tolkmicka. P. wywiesił cztery z ukradzionych sieci przed swoim domem, przez co sam siebie zdradził. Pozostałe dwie sieci zostały zniszczone. Obaj poszkodowani rybacy złożyli wniosek w prokuraturze o wszczęcie postępowania karnego. (ENN, środa, 11.03.1914 r.)

Fabryka majoliki w Tolkmicku

Jak udało nam się dowiedzieć, w Tolkmicku planuje się wybudowanie fabryki majoliki*. Plan ten jest inicjatywą berlińskiego konsorcjum, które zaskarbiło zainteresowanie zarządu kadyńskiej fabryki majoliki. W niedzielę spotkała się w Tolkmicku liczna grupa przedstawicieli berlińskiego konsorcjum z przedstawicielami zarządu kadyńskiej fabryki majoliki, by bliżej omówić sprawy związane z założeniem fabryki w Tolkmicku. Wzięto już nawet pod uwagę kilka terenów i działek zabudowanych, rozważa się jednak zakupienie działki niezabudowanej.

Tolkmicka glina znakomicie nadaje się do produkcji majoliki, a tolkmickie majoliki już dziś cieszą się dużą popularnością. Przed kilkoma laty cesarz wysłał dwóch tolkmiczan do Bolesławca (niem. Bunzlau), by poznali tamtejszą technikę obróbki gliny i następnie ożywili tolkmicki przemysł towarów glinianych. Marzenia i nadzieje cesarza nie do końca się wtedy spełniły, dlatego też chce teraz spróbować spełnić je innym, lepszym sposobem. Z wiarygodnych źródeł wiadomo nam, że cesarz bardzo żywo interesuje się powstaniem fabryki majoliki właśnie w Tolkmicku. Bardzo by nas ucieszyło, gdyby to małe, przyjazne miasteczko nad Zalewem Wiślanym na nowo ożywiło się dzięki powstaniu w nim wspomnianej fabryki.
(ENN, środa, 11.03.1914 r.)




Wycinek z niemieckiej książki adresowej, 1941 rok: Deutsches Reichs-Adressbuch: die Ostgebiete: Reichsgau Danzig-Westpreussen, Reichsgau Warthenland, Provinz Oberschlesien, Reg.-Bez. Zichenau und Landkreis Suwalki, Ortsverzeichnis, Branchenverzeichnis, Ausgabe 1941.




Piotr Turnow / Peter Turnau (*ok. 1390 r. w Tolkmicku, †11.06. 1425 r. w Spirze / Speyer) - teolog urodzony w Tolkmicku, później spalony na stosie za herezję. Jedynym źródłem informacji o życiu Turnowa są protokoły z przesłuchań przed trybunałem inkwizycyjnym. Nic nie wiadomo o jego życiu w Tolkmicku, pochodzeniu i rodzinie. Zapewne pochodził z dość bogatej rodziny skoro było go stać na studia [m.in. w Pradze i Bolonii] i dalekie podróże... Więcej o Piotrze Turnow

Szymon Grunau (*? w Tolkmicku, 1530 w Gdańsku?) - dominikański mnich i kronikarz elbląski. Jego dziełem jest spisana w latach 1510-1530 „Kronika Pruska” (Preußische Chronik), która zawiera m.in. spis (100) wyrazów pruskich z ich niemieckimi odpowiednikami, zebrany w latach 1517-1526 wśród Prusów żyjących na Półwyspie Sambijskim, a także wzdłuż wybrzeża morskiego i w dolnym dorzeczu Pregoły. Kronika Szymona Grunaua jest uważana przez większość badaczy z źródło mało wiarygodne. Wielu niemieckich historyków, w okresie kulturkampfu i późniejszym, uznawało Kronikę Grunaua za stronniczą. Na przykład twierdził on, że nazwa Marienburg nie wywodzi się od patronki zakonu krzyżackiego, gdyż w czasach przedkrzyżackich było tam pruskie miejsce kultu maryjnego, od którego pochodzi ta nazwa.  E.Kerstan, mówił o nim, że był kłamcą i pisał bajki. Jednak wiele faktów, które Grunau podawał, a należałoby postawić przy nich znak "?",  nie pochodziły od niego, np:

[...] Była więc kronika pruska Chrystiana [biskupa pruskiego -przyp.W.K.] po łacinie pisana, którą Szymon Grunau i Łukasz Dawid w połowie jeszcze XVIgo w.posiadali i wypisywali. Pierwszy ściślej kroniki biskupa się trzyma i prawie go zawsze tłumaczy, drugi tylko w nim wiadomości zasięga, przędzę historyczną wedle swojej myśli przerabiając.

[...] Co ta kronika w sobie zawierała, tylko z treści kroniki Szymona Grunau i Łukasza Dawida domyślać się możemy. Wywód wiadomości w niej zawartych, jeśli tym dwóm świadkom z XVIgo wieku wiarę dać możemy , sięgał aż czasów Oktawiana Augusta. Pod  jego albowiem panowaniem, Astronomowie miasta Salury w Bityni, mieli wyprawić niejakiego Diwonesa do kraju Prusaków.
(Michał Wiszniewski, op. cit.,s.118.)

Niemal wszyscy badacze są zgodni, że przekaz Grunaua jest bardziej wiarygodny w partiach dotyczących wydarzeń współczesnych kronikarzowi, a szczególnie przy opisywaniu stron rodzinnych i macierzystego klasztoru. Jednak opisując wydarzenia polityczne nie miał on raczej dostępu do wiarygodnych źródeł, lecz opierał się głównie na pogłoskach i plotkach.

Można przypuszczać, że Szymon Grunau pochodził z pospólstwa, ponieważ w swym dziele tą warstwę darzy największym szacunkiem. Choć w swej niewiele miejsca poświęcił rodzinnej miejscowości, to można sądzić, że była ona jemu szczególnie bliska. Świadczy o tym wzmianka o ataku oddziału krzyżackiego w 1456 na Tolmicko.
Najwcześniej w latach 80-tych XV wieku wstąpił do elbląskiego konwentu dominikanów. Ukończył tam czteroletnie zakonne studia teologiczne, a pomiędzy 1492 a 1498 rokiem objął w studium conventuale stanowisko lektora. Na początku XVI wieku Szymon Grunau pełnił funkcję przeora, to by wyjaśniało jego doskonała orientacja w kwestiach ekonomicznych i gospodarczych. Z kolei występujące w kronice terminy i partie o charakterze prawniczym najprawdopodobniej nie świadczą o wykształceniu prawniczym jej autora, lecz są wynikiem obserwowania działań współbrata-syndyka, lub działalności w sądzie inkwizycyjnym w charakterze biegłego.
W 1512 roku Szymon Grunau został skierowany przez kapitułę prowincjonalną do pełnienia stanowiska lektora i kaznodziei w konwencie w Legnicy. Jak długo tam przebywał niewiadomo. W każdym razie w 1517 roku znajdował się w Prusach i w Gdańsku rozpoczął pisanie kroniki. We wstępie swej kroniki napisał: ich bruder Symon Gruanaw von Tolckemitte ein monch predicatorum”. Najprawdopodobniej zmarł zimą 1529/1530 roku, w Gdańsku.

W 2009 roku ukazała się książka Sławomira Zonenberga pt. "Kronika Szymona Grunaua" , wydana przez Wyd. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Zdaniem autora, kronika nie spełniła pokładanych w niej nadziei antykrzyżackiego i antyluterańskiego oręża propagandowego.


Johann Michlau (brak danych), burmistrz, który (wg Kerstana) sfinansował zabudowania klasztoru w Kadynach, kościółek i mały konwent , Graf von Schlieben dał tylko miejsce na budowę. Kościołowi w Tolkmicku podarował złocony ołtarz Marii i drugi ołtarz, Św. Jerzego. Łożył na utrzymanie malarza Meisnera, który za to miał namalować zdobiania wnętrza kościoła w Tolkmicku i klasztoru w Kadynach. Został pochowany w kościele tolkmickim, obok swojej małżonki.

Johann Grembs (brak danych), notariusz miejski,  wydał swoją kronikę miasta, która niestety została stracona w pożarze z 1767 roku. Podobno dzięki niemu ratusz posiadał zegar ze złotą tarczą.


Johann Joseph Schwan lub Schwahn (?) (brak danych), proboszcz parafii w Tolkmicku (1733-1773). Przez długie lata na terenie całej diecezji warmińskiej prowadził zbiórkę na rozbudowę tolkmickiego kościoła. Dzięki jego staraniom w 1748 roku w kościele wstawiono nowe okna, a w 1751 roku otrzymał nowy ołtarz główny i ambonę. Niestety, jego praca i wysiłek zostały zniweczone 29 czerwca 1767 roku, kiedy kościół stanął w płomieniach. Jednak już kilka miesięcy po pożarze, w dniu 22 listopada 1767 roku, kościół był ponownie otwarty dla wiernych. Odbudowa trwała jeszcze kilkanaście lat, do 1783 roku. W latach 1781 -1782 została zbudowana (całkowicie od nowa) dzwonnica  - było to już po śmierci Schwana. Schwan był fundatorem kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego, którą zbudowano (1738) na obrzeżach miasta. Według innych źródeł fundatorką kaplicy była jego matka Marianna.  

Benedykt Krystian Hermann (brak danych), - jako kronikarz miejski pierwszy opisał wszystkie tolkmickie legendy i anegdotki - o Świętym Kamieniu, Długim Węgorzu, Olbrzymie z lasu Wikka i wiele, wiele innych.

Krzysztof Perwanger (* po 1700? w Tyrolu, 1785 w Reszlu) do Tolkmicka przybył z Tyrolu około 1735 roku. Z zawodu był piwowarem, więc wstąpił do Tolkmickiego cechu warzelników piwa. Jako wpisowe zapłacił  niebagatelną na owe czasy kwotę 100 florenów, co świadczy, że praca w tym zawodzie musiała być bardzo dochodowa. W 1746 r. został starszym cechu. W tym też roku Perwanger ożenił się z Elżbietą, wdową po burmistrzu Piotrze Feldkellerze. Po jej śmierci w 1758 roku ożenił się ponownie z Dorotą Meschel, z którą miał syna Jana Krzysztofa (*1761). W roku 1758 został Perwanger burmistrzem Tolkmicka. Z technikami rzeźbiarskimi zapoznał się najprawdopodobniej u miejscowego rzeźbiarza Antoniego Kornowskiego, o którym zachowało się niewiele informacji.   Był prekursorem rokoka na Warmii. Prace swoje wykonywał w gipsie, marmurze, piaskowcu, drewnie i kości słoniowej. Z warsztatu Perwangera obok rzeźb figuralnych wychodziły prace snycerskie jak ambony, konfesjonały i zdobienia organów, a nawet przydrożne kapliczki. W tolkmickim kościele św. Jakuba znajdują się dwie rzeźby w piaskowcu Perwangera: św. Jana Nepomucena (1745) oraz Matki Bożej Niepokalanej (1736). Niegdyś były ustawione przed kościołem, a obecnie znajdują się w  jego zachodniej kruchcie. W tolkmickim kościele znajduje się też cenny krucyfiks tego autora (rzeźba Chrystusa Ukrzyżowanego z kości słoniowej umieszczona na metalowym krzyżu). Perwanger podarował go proboszczowi Schwahnowi, z którym się przyjaźnił. Niestety podczas ostatniej wojny figurka zaginęła, ocalał jedynie metalowy krzyż. Obecnie odrestaurowany krucyfiks znajduje się na swoim dawnym miejscu - na tabernaculum w ołtarzu głównym kościoła. Dziełem Krzysztofa Perwangera był też ołtarz główny tolkmickiego kościoła (1747 lub 1748) oraz ołtarz boczny zwany Różańcowym (1750). Niestety wraz z kościołem ołtarze uległy zniszczeniu podczas pożaru jaki nawiedził Tolkmicko w 1767 r. Rzeźbiarz był bardzo ceniony przez biskupa warmińskiego (1741-1766) Adama Stanisława Grabowskiego, z jego rekomendacji pracował (poza Tolkmickiem) w wielu miastach: w Elblągu, Fromborku, Kadynach, Barczewie, Ornecie, Krośnie, Bisztynku, Pieniężnie, Stoczeku Klasztornym i przede wszystkim w Świętej Lipce (44 rzeźby kamienne przedstawiające protoplastów Chrystusa). W 1761 roku Perwanger opuścił  Tolkmicko. Później krótko przebywał w Królewcu. U schyłku życia na stałe osiadł w Reszlu.

Andreas Zimmermann (*4.12.1872 w Tolkmicku, ?) - mistrz ceramiczny w tolkmickim zakładzie majoliki artystycznej (Majolika-Werkstatt). pochodził z rodziny, w której od wielu pokoleń pielęgnowano umiejętności wyrabiania na kole naczyń z gliny. Jego żoną została Anna z d. Dellmann, z którą miał dziesięcioro dzieci. Roczną szkołę zawodową o profilu ceramicznym (Königliche Keramische Fachschule, zał.1897 r.) ukończył w Bolesławcu (Bunzlau) na Dolnym Śląsku. Tam Zimmermann zapoznał się m.in. z technologią odlewu ceramicznej masy lejnej w gipsowych formach, którą to technikę stosowano później w Kadynach. Mimo swojego zawodu długo traktował garncarstwo jako zajęcie uboczne - pracował w porcie - jednak w końcu XIX wieku założył warsztat, w którym zatrudnił dwóch młodych i zdolnych malarzy braci Franciszka i Gustawa Lidtke. Pierwszy z nich studiował nawet na Akademii Sztuki w Berlinie, jednak z braku funduszy przerwał studia. Wyroby warsztatu Zimmermanna, tj. wazy, kubki, talerze i inne naczynia miały rozpoznawalny  tolkmicki styl. Po 1904 roku pracował razem z braćmi Liedtke w Wytwórni Majoliki Kadyńskiej.

Hans Adolf Prützmann (*31.08.1901 r. w Tolkmicku, 21.05.1945 r. w Lüneburg) - niestety postać negatywna związana z Tolkmickiem, SS-Obergruppenführer, zbrodniarz hitlerowski, Wyższy Dowódca SS i Policji na okupowanych przez III Rzeszę obszarach ZSRR. Od 1944 r. szef  Werwolfu. Brał udział w zakulisowych rozmowach z szefem CIA w Europie, Allenem Dullesem, dotyczącym zawieszenia broni na froncie zachodnim. W maju 1945 dostał się do brytyjskiej niewoli. Umieszczono go w obozie jenieckim, a następnie odesłano do mieszczącego się w Lüneburgu oddziału rozpoznania szefa sztabu marszałka polnego Montgomery`ego. Wobec groźby wydania władzom radzieckim, Prützmann popełnił 21 maja 1945 samobójstwo zażywając cyjanek, unikając odpowiedzialności za swoje zbrodnie.



Źródło:
E.G.Kerstan, Die Geschichte des Landkreises Elbing, Elbląg 1925, s.354-388.
M.Wiszniewski,
Kronika Ruska, [w:] Historya literatury polskiej,T.2, Wydawca: Stanisław Gieszkowski, Kraków 1840,s.118.
F.Mamuszka, Elbląg i okolice Informator krajoznawczy, Gdańsk 1978, s.157-181.
M.Gumowski,
Najstarsze pieczęcie miast polskich XIII i XIV wieku, [w:] Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu, R.62, z.2, Toruń 1960, s.223.
O.Hupp, Königreich Preussen. Wappen der Städte, Flecken und Dörfer: Ostpreussen, Westpreussen, Brandenburg, Pommern, Posen, Schlesien, Reprint, 4. Auflage, Kulturstiftung der Dt. Vertriebenen, Bonn 2006.
A.Wełniak, Losy ludności niemieckiej powiatu elbląskiego w latach 1945-1947 (na podstawie dokumentacji Archiwum Federalnego w Bayreuth), [w:]Przegląd Zachodni - 2011, nr 2, s.289.
A.F.Wielopolski, Tolkmicko nad Zalewem Wiślanym,
Wydawnictwo Związku Gospodarczego Miast Morskich, 1946, s.3-9.
Monitor Polski z dnia 8.06.1949, s.19.

 
L.Lindner, Das Schicksal nahm seinen Lauf vom großen Leid der kleinen Stadt Tolkemit am Frischen Haff, Hamburg 1999, s.84 [grafika].

www.frombork.art.pl [dostęp: 12.11.2012]
www.sztetl.org.pl [dostęp: 12.11.2012]
www.bootswerft-modersitzki.de [dostęp: 12.11.2012]
www.portel.pl [dostęp: 14.11.2012]
www.salezjanie-tolkmicko.pl/historia,duszpasterze [dostęp: 12.11.2013]
Deutsches Reichs-Adressbuch :die Ostgebiete, Ausgabe 1941, za Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa, http://kpbc.umk.pl [dostęp:31.05.2015]

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego