U-Booty „od Schichau’a” - Historia Wysoczyzny Elbląskiej

Przejdź do treści

Menu główne:

TEMATY RÓŻNE


iech nikogo nie zmyli przewrotny tytuł "U-Booty » od Schicha'a «". Znawcy tematu zapewne wiedzą, że Ferdinand Gottlob Schichau (†23.01.1896), ani też jego spadkobiercy, nie mieli nic wspólnego z produkcją w Elblągu uzbrojenia dla III Rzeszy. W dniu 29 maja 1929 roku, w czasie wielkiego kryzysu gospodarczego, dwa lata po śmierci właścicielki (wnuczki Schichaua) Hildegardy Carlson (†4.03.1927) *[1], zakłady Schichau-Werke Elbing zostały przejęte przez rząd niemiecki jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

        
Od 1877 roku stocznia Schichau'a specjalizowała się przede wszystkim w budowie torpedowców i niszczycieli, które budowano dla marynarki wojennej Cesarstwa Niemieckiego (Kaiserliche Marine). Do wybuchu pierwszej wojny światowej (1914) zbudowano w Elblągu większość niemieckich jednostek tych klas (miały one oznaczenia w postaci litery "S" - pochodzącej od inicjału producenta - z numerem).

     
W latach 1919 - 1937 budowano w elbląskiej stoczni jedynie jednostki cywilne. W 1937 roku w zakładach ponownie rozpoczęto budowę okrętów dla  marynarki wojennej III Rzeszy Niemieckiej (Kriegsmarine). Zbudowano tutaj 15 niewielkich torpedowców (6 jednostek typu 1935 i  9 jednostek typu 1937), które posiadały słabe uzbrojenie artyleryjskie. W latach 1942-1944 powstała w Elblągu seria (15 okrętów) dużych torpedowców typu 1939 (tzw. typ „ Elbing”). Przez swoją wielkość i stosunkowo silne uzbrojenie (główne uzbrojenie to 4 działa uniwersalne kalibru 105 mm), okręty te wypełniały lukę między niemieckimi torpedowcami starszych typów (ww. 1935 i 1937), a wielkimi niszczycielami.

W latach 1941-1944 w zakładach Schichau'a zbudowano 64 jednostki u-bootów typu VII C (U431-U450, U731-U750, U825-U828, U1191-U1210). Od października 1944 do końca stycznia 1945 roku budowano w Elblągu także miniaturowe okręty podwodne typu XXVIIB 5 "Seehund" ("foka"), znane także jako Typ 127  lub "Projekt 127", o których mowa dalej.



*[1]Córka Carla Heinza Ziese i Elizabeth z d. Schichau, po śmierci męża (szwedzkiego pochodzenia) inżyniera Carla Fridolfa Carlsona 23 października 1924 r. objęła kierownictwo zakładów.

dniu 1 października 1941 roku dr Heinrich Dräager, właściciel Dräager-Werke w Lubece, przedstawił Kriegsmarine szereg projektów miniaturowych łodzi podwodnych napędzanych silnikiem wysokoprężnym w obiegu zamkniętym oraz z napędem spalinowo-elektrycznym (o wyporności 70-120 ton). Dräager proponował produkowanie elementów kadłuba i późniejsze ich scalenie - co wprowadzono dopiero pod koniec wojny przy budowie okrętów podwodnych typu XXI. Jednak wówczas pomysły Dräagera nie znalazły zainteresowania wśród wyższych rangą dowódców Kriegsmarine i ich doradców z przemysłu stoczniowego, więc pomysł został odłożony do lamusa. Heinrich Dräager nie zraził się tym i propagował budowę niewielkich łodzi podwodnych o wyporności 23-25 t. Koncepcji Dräagera, polegała na taśmowej produkcji miniaturowych łodzi.

W dniu 22 stycznia 1942 roku otrzymał Dräager od sekretarza stanu Rudolfa Blohma, właściciela stoczni Blohm & Voss w Hamburgu, oficjalne odrzucenie i tych jego propozycji: "Nawet jeśli mały U-boot może spełniać wymagania techniczne, nie możemy go uznać za przydatny do celów operacyjnych, ponieważ dwie torpedy stanowią zbyt słabe uzbrojenie, a ponadto przy niesprzyjającej pogodzie i wzburzonym morzu, małe jednostki nie będą w stanie stworzyć żadnego zagrożenia".
       
Niemiej biuro konstrukcyjne K", jako jedno z wielu pracujących na potrzeby Kriegsmarine, już w tym czasie (1942) zajmowało się projektem małych łodzi podwodnych. Pierwszy projekt dra Fischera na budowę miniaturowego okrętu podwodnego XXVIIB5 "Seehund" przedstawiono 30 lipca 1944 roku. Miał on zastąpić (nieudany) okręt podwodny typu XXVIIA "Hecht" ("szczupak"), wzorowany na brytyjskim "mikrusie" typu X (na podstawie szczątków X6 i X7 wydobytych spod uszkodzonego pancernika „Tirpitza". Podobnie brytyjski "Welman" (W46) stanowił pierwowzór niemieckiej miniaturowej łodzi podwodnej typu "Biber"). Promotorem tej łodzi podwodnej mianowany został doradca przemysłu stoczniowego Marinebaurat Grim. Opracowanie projektu Seehunda było wówczas szczytowym osiągnięciem w zakresie budowy miniaturowych łodzi podwodnych.
      
Po wyjściu na jaw wszystkich mankamentów łodzi Hecht biuro „K" wykonało szereg nowych konstrukcji charakteryzujących się większym zasięgiem i uzbrojeniem w dwie torpedy. Seehund, oznaczony pierwotnie symbolem XXVIIB, stanowił antidotum na wszystkie poprzednie opracowania, z których żadne właściwie nie spełniało minimalnych wymagań stawianych łodzi podwodnej, a było raczej rozwiązaniem awaryjnym na wypadek zagrożenia inwazją. Był to projekt, w którym uwzględniono wszystkie wcześniejsze doświadczenia w budowie i wykorzystaniu małego okrętu podwodnego.

Pierwsza wersja zaproponowana przez Stoczniowy Instytut Badawczy w Hamburgu przypominała wspomnianego wyżej Hechta, ale posiadała pokład dziobowy i zbiorniki na łożach w środkowej części kadłuba. Miała powiększoną stępkę, gdzie mieściły się akumulatory. Przedstawiciel Dowództwa Marynarki Wojennej w Germaniawerft w Kilonii, główny doradca ds. konstrukcji morskich Karl Heinz Kurzak, sam skonstruował miniaturową łódź podwodną klasy XXVII K. Zbudowano ją z wykorzystaniem zespołu napędowego o szczątkowym cyklu zamkniętym wprowadzonym z powodzeniem w FKPS (Instytut Badawczy Transportu Samochodowego i Konstrukcji Silników Samochodowych) w Stuttgarcie przez wspomnianego wyżej dra Dräagera. Pierwszy model tej jednostki znany był pod nazwą Kleine U-Boot K (Mały U-boot K) i w niewielkim stopniu przypominał wcześniejsze niemieckie łodzie miniaturowe. Kurzakowi zlecono później opracowanie ulepszonej jednostki napędowej, ale "Mały U-boot K" nigdy nie wszedł do produkcji.

Po przygotowaniu dokumentacji projekt XXVIIB został przekazany przez Grima do Biura Inżynierskiego IBG (Ingenieurbüro Glückauf), w mieście Blankenburg (Harz), na którego czele stał dr Kurt Fischer, dyrektor ds. budownictwa okrętowego. Po zakończeniu prac nad szczegółami projektu zlecono stoczniom wykonanie prototypu. Trzy łodzie (U5001, U5002 i U5003) miała zbudować stocznia Howaldtswerke-Kiel na podstawie kontraktu uzgodnionego 30 lipca 1944 roku.
      
Entuzjazm był tak wielki, że większość kontraktów na budowę i numerów taktycznych zostały przydzielone zanim projekt został zakończony. Planowano zbudować  w staczniach Germanienwerft w Kilonii (Germania-Werft/Friedrich Krupp AG, Kiel) i Schichau-Werke w Elblągu ponad 1000 tych jednostek (jedne źródła podają 1066 inne 1284 zamówionych jednostek). Planowano, że miesięcznie w Kilonii będzie powstawać 25,  a w Elblągu 45 jednostek Seehunda. Były jeszcze dwie firmy współpracujące przy produkcji mini U-boota: Klöckner Humboldt Deutz AG (KHD) w Ulm nad Dunajem (U5751 – U5800) oraz włoska stocznia CRDA (Cantieri Riuniti dell’Adriatico) w Monfalcone koło Triestu (nad Morzem Adriatyckim). Później do programu miały dołączyć nowe stocznie: Howaldtswerke w Kilonii, W. Schenk'a w Halle (Saale) nad rzeką Soławą (Saksonia) i oddział  Schichau-Werke w Gdańsku.
      
We wrześniu 1944 roku gotowe były trzy prototypy Seehunda (U5001 – U5003) zbudowane przez Howaldtswerke AG w Kilonii. W październiku tegż roku wyprodukowano łącznie 35 jednostek, w listopadzie 61, a w grudniu było ich już 70. Jednak niedobory surowcowe, problemy transportowe oraz sprzeczne priorytety niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, a wreszcie zbliżający się front i braki siły roboczej, przyczyniły się do drastycznego spowolnienia produkcji Seehunda.  


Od września 1944 do kwietnia 1945 roku wyprodukowano łącznie 285 Seehundów o przypisanych im numerach w przedziale od U 5001 do U 6351 *[2], z których prawie połowa powstała w Elblągu; były to okręty o numerach od U5251 do U5350 oraz U6251 i U6252 (te dwa mini u-booty zbudowane w grudniu 1944 miały nowy typ akumulatorów). Kiedy wojna dobiegła końca w halach fabrycznych na Zachodzie pozostały 93 niekompletne Seehundy - Związek Radziecki (wg nieoficjalnych danych) przejął 38 niedokończonych jednostek, które miały trafić do stoczni Sudomech w Leningradzie.
     
Ważnym czynnikiem przy produkcji zbrojeniowej była siła robocza, której w tym czasie brakowało z powodu zmasowanych powołań niemieckich robotników do wojska. W dniu 19 września 1944 roku rozkazem specjalnym komendanta KL Stutthof SS-Sturmbannführera P.W. Hoppego powołana została elbląska filia obozu; Aussenarbeitslager Schichau - Werft Elbing [zob.temat], zlokalizowana przy obecnej ulicy Radomskiej (Kraffohlsdorfer Weg). Więźniowie tego podobozu m.in. pracowali w stoczni Schichau'a przy budowie i wyposażaniu miniaturowych okrętów podwodnych typu Seehund.

Marek Orski pisał za M. Filipowiczem - byłym więźniem KL Stutthof :
[...] Więźniów zatrudniano we wszystkich zakładach firmy Schichaua... Na terenie stoczni wykonywali przeważnie prace pomocnicze zaliczane do najbardziej ciężkich i najbrudniejszych. Segregowali materiały do budowy kadłubów zajmując się także transportem do hal stoczniowych. Montowano na nich okręty wojenne - torpedowce oraz tzw. "kieszonkowe" okręty podwodne. Ich technologia polegała na tym, że niewielkich rozmiarów okręty montowano z trzech członów, które wykańczano we właściwych wydziałach stoczni. Próby zdawczo-odbiorcze odbywały się nie na morzu, ale w specjalnych zbiornikach zbudowanych na terenie hal produkcyjnych.
(M.Orski, op. cit., 18-19.)  

     
Po 30 stycznia 1945 roku, kiedy stocznia w Elblągu przestała już funkcjonować, do dalszej budowy Seehundów postanowiono połączyć stocznie Klöckner Humboldt Deutz AG w Ulm i firmę W. Schenk'a w Halle. Jednak plan ten z różnych przyczyn nie został zrealizowany, a produkcję Seehunda prowadzono już tylko w Kilonii. Do tego celu - ze względu na wzmagające się naloty alianckie - przeznaczono bunkier "Conrad". Zmniejszono docelową liczbę łodzi Seehund do 600 sztuk, jednak do końca wojny zdołano zbudować jedynie 285 jednostek, głównie w Germaniawerft w Kilonii (146) i  Schichau-Werke w Elblągu (136) *[3]. Tylko trzy prototypy powstały w innym miejscu, w Howaldtswerke-Kiel. Jednym z problemów utrudniających produkcję miniaturowych łodzi Seehund były braki w dostawach akumulatorów.


      
Seehundy przeznaczone były do działań na stosunkowo płytkich wodach (max. zanurzenie 30 m) w niewielkiej odległości od baz (uzbrojone pływały do 270 Mm), przede wszystkim u wybrzeży Niemiec oraz w rejonie Kanału La Manche. Było to uwarunkowane dość małą pojemnością paliwa (0,5 t) potrzebnego do silnika spalinowego i ograniczoną mocą baterii, które napędzały silnik elektryczny, oraz skromnego uzbrojenia - mogły zabrać jedynie dwie torpedy typu TIIIc (ulepszona wersja G7e). Ich zaletą były małe rozmiary oraz cichy, elektryczny silnik, co powodowało, że okręty te były trudne do wykrycia i zatopienia. Same natomiast mogły atakować będąc na powierzchni - nawet przy burzliwej pogodzie. Niewątpliwie ich wadą było, że aby wystrzelić torpedę w zanurzeniu musiały być niemal nieruchome. Misje trwały maksymalnie do 5 dni, ale odnotowano 10-dniowy pobyt Seehunda na morzu. Często dochodziło do awarii i przedostania się tlenku węgla do kabiny (2-osobowej) załogi - co było przyczyną strat nie będących wynikiem bezpośrednich walk. Mimo wad Seehund był najbardziej udanym miniaturowym okrętem podwonnym zbudowanym dla niemieckiej marynarki wojennej do 1945 roku.



      
Od stycznia do kwietnia 1945 roku okręty te opuszczały bazy 142 razy. Przypisuje się im zatopienie 8 jednostek o łącznej pojemności 17 301 BRT i uszkodzenie 3. Straty własne wynosiły 35 jednostek.

Gdyby jednak Seehundy pojawiły się w planowanej liczbie w połowie 1944 roku, czy nawet w początkach 1945 roku, mogłyby znacząco spowolnić postępy aliantów.

Seehundy były też wykorzystywane jako jednostki transportowe, np. pod koniec wojny do odciętego garnizonu w Dunkierce przewoziły żywność w specjalnie wykonanych do tego celu pojemnikach, które były zamocowane zamiast torped, tzw."Butter Torpedos" ("maślane torpedy"), a w drodze powrotnej wykorzystywano te pojemniki do przewożenia poczty.

Francuska marynarka wojenna otrzymała po wojnie cztery jednostki Seehund, którym nadano nowe oznaczenia: S 621, S 622, S 623 i S 624. Były one użytkowane do sierpnia 1953 roku.

     
W lutym 1945 roku do elbląskiej stoczni Schichau Werke przybyła grupa specjalna zwiadu piechoty morskiej Floty Bałtyckiej MW ZSRR, którą dowodził kapitan II rangi Tieumne. Grupa ta otrzymała od admirała Władimira Filippowicza Tribuca zadanie zabezpieczenia pozostawionej przez Niemców dokumentacji technicznej oraz niedokończonych Seehundów.
      
Zagadkowa informacja znajduje się w liście z 24 października 1945 roku od osadników wojskowych z Pogrodzia (szerzej cytowany tutaj) do Inspektoratu Osadnictwa PUR w Elblągu. List jest skargą osadników na urzędnika Wojewódzkiego Urzędu Odbudowy, który zarekwirował część zajętego wcześniej przez nich mienia poniemieckiego:
[...] Odnośnie zabranego nam sprzętu zaznaczyć musimy że samochodem przybyli ludzie prawdopodobnie ze Straży Morskiej – czemuż więc  nie zabierają zmagazynowanych i zabezpieczonych przez nas części do łodzi podwodnych  jako sprzętu wybitnie morskiego?
(Cytowany fragment pochodzi z listu przedstawicieli osadników do Inspektoratu Osadnictwa P.U.R. w Elblągu; APE, SPE, syg. 25/388, s. 26, 27.)

Zastanawiające jest, jak owe części trafiły do Pogrodzia? Czy były to części do Seehunda, czy może do produkowanego u Schichau'a w Gdańsku U-boota VII C? Nie poparta faktami pogłoska głosi, że w styczniu 1945 roku w tolkmickim porcie miały być uwięzione w lodzie trzy jednostki VII C, które płynęły na Bałtyk z Elbląga (po remoncie). Ich załogi miały brać też udział w obronie Tolkmicka. Można domniemać, że części do łodzi podwodnych mogły być porzucone w Pogrodziu przez radzieckie służby trofiejne wraz z uszkodzoną ciężarówką.


*[2],*[3]W źródłach historyczych istnieją rozbieżności dotyczące liczby wyprodukowanych jednostek  "Seehunda" oraz jego  numeracji taktycznej.

Specyfikacja miniaturowego okrętu podwodnego typu XXVIIB Seehund (Typ 127)


Źródło: В. Щербаков, op. cit.,s.33.


Uzbrojona łódź ma wyporność - 14,9 t, bez uzbrojenia - 12,3 t. Jej długość to - 11,86 m, średnica zewnętrzna - 1,68 m, średnica wewnętrzna - 1,28 m. Ma sztywny kadłub zewnętrzny, który wykonano ze standardowego w owym czasie materiału, czyli stali węglowej (2300 Kg/cm³ ), o grubości arkusza blachy w górnej części 4 mm, w dolnej - 6 mm (Harald Fock podaje 8 mm), oraz lekki kadłub wewnętrzny o grubości 3 mm. Przegrody wewnątrz Seehunda wykonano z grubych arkuszy 2-2,5 mm.


Źródło: В. Щербаков, op. cit.,s.34.

W dolnej przestrzeni między poszyciem kadłuba znajdują się: dziobowe, centralne i rufowe zbiorniki balastowe (pozwalające na zanurzanie i wynurzanie okrętu), na dole łodzi znajduje się też zbiornik paliwa, który standartowo mieści 500 litrów oleju napędowego. W specjalnej przegrodzie, w środkowej strefie kilu, umieszczono - ułożone w dwóch rzędach w pionie i poziomie -  baterie (8 MAL 210). Początkowo jako balast używano metalu, jednak pod koniec wojny, kiedy brakowało stali, jako balastu użwano betonu.

Na okręcie były też, umieszczone w części dziobowej, 2 zbiorniki tlenu oraz 3 butle sprężonego powietrza (180 Kg/cm2) - potrzebnego do wynurzania. Solidny kadłub składa się z trzech części - dziobowej, środkowej i rufowej - skręconych na kołnierzach śrubami typu M10 (76 sztuk na każde połączenie). Stożkowy dziób Seehunda posiadał zatapialną obudowę, która przechodziła poza sztywny kadłub, podobnie jak w standardowym U-boocie. W części dziobowej kadłuba sztywnego znajdowały się zbiorniki balastowe i wyrównawcze, a za nimi mieściło się sześć baterii akumulatorów.
      
Ten projekt, według obliczeń, może wytrzymać ciśnienie wody do głębokości 45-50 m (zdarzały się przypadki, że Seehund zaliczał 70 metrowe zanurzenie), chociaż zalecenia fabryczne podawały max. głębokość zanurzenia do 30 m.









Uzbrojenie Seehunda  stanowiły 2 torpedy elektryczne typu G7e, kal. 533 mm (lub TIIIc),  podwieszane na zewnętrznych szynach w zagłębieniach w dolnej części kadłuba. Procedura instalacji torped była skąplikowana i wymagała podnoszenia mini-okrętu z wody. Mechanik odpalał je po otrzymaniu namiarów od pilota.




Seehund to typowy okręt podwodny, który posiada (wg dzisiejszej nomenklatury) tzw. napęd konwencjonalny, bądź klasyczny. Polega on na tym, że okręt jest wyposażony w dwa rodzaje silników oraz akumulatory (baterie).


Na powierzchni morza napęd zapewniał Seehundowi 6-cylindrowy silnik wysokoprężny Büssing NAG LD 6: 44 kW (60 KM), 1400 obr./min, dający prędkość 7,7 w. (1 w. = 1 nm/h = 1,852 km/h ≈ 0,514444 m/s), umieszczony w rufowej części okrętu. Zasięg okrętu wynosił 270 Mm lub 500 Mm z dodatkowymi zbiornikami paliwa zamiast torped. W Seehundzie zastosowano też tzw. chrapy. Była to rura dolotowa we wnętrzu której umieszczono przewód doprowadzający powietrze do silnika dieslowskiego i rurę wydechową (tzw."fajka "). Dzięki temu układowi silnik spalinowy mógł pracować, ładując baterie, gdy okręt był zanurzony na tyle, by rura wystawała ponad wodę. Okręt nie musiał się więc wynurzać - przynajmniej w teorii.


      Źródło: В. Щербаков, op. cit.,s.54.

Ciche poruszanie się pod wodą było możliwe dzięki silnikowi elektrycznemu AEG o mocy 18,5 kW, 1040 obr./min (umieszczony w części rufowej), napędzanego  zestawem baterii elektrycznych (typ: 8 MAL 210 i 7 MAL 210 firmy AFA E - o pojemności max. 1600 Ah, ładowane prądnicą o mocy 11 kW). Prędkość pod wodą wynosiła max. 6 węzłów. Podwodny zasięg to: 63 Mm z prędkością 3 w., oraz 19 Mm z prędkością 6 w. Silnik elektryczny wydaje się być idealnym źródłem napędu okrętu podwodnego, gdyż nie produkuje spalin i nie zużywa tlenu. Jednak baterie zasilajace silnik wyczerpują się i  jednostka musi co pewien czas wynurzać się, by je naładować.

     
Na uwagę zasługuje fakt, że Seehundy, zbudowane w różnych stoczniach miały małe różnice w konstrukcji zbiorników paliwa, układów napędowych, a także różnią się konfiguracją wyposażenia. Na przykład znaczna część mini-okrętów wyprodukowanych w Germanienwerft w Kilonii miały dodatkowe zbiorniki paliwa.


      
Początkowe szkolenie załóg Seehundów prowadzono na pokładzie miniaturowych łodzi Hecht w ramach Lehrkommando 300 w Neustadt (Neukoppel), w ośrodku na obrzeżach Wiksbergkaserne stanowiącym bazę 3. U-boot-slehrdivision. Kursanci byli także okrętowani na pokładzie motorowca "Frida Horn". Szkolenie obejmowało cztery tygodnie zajęć teoretycznych poświęconych opanowaniu umiejętności manewrowania łodzią na morzu oraz dwa tygodnie praktycznych strzelań torpedowych. Ludzi dzielono na dziesięcioosobowe grupy, a wszystkie dostępne Seehundy wykonywały w grudniu trzydniowe próby na Bałtyku przed wysłaniem do zadań operacyjnych. Istnieją przypuszczenia, że przynajmniej pięć takich jednostek nie wróciło z próbnego rejsu.


Załoga Seehunda składała się z dwóch osob. Dowódca-pilot i mechanik ("Leitender Ingenieur") zajmowali środkową część okrętu, gdzie znajdowała się nadbudówka dowodzenia (kiosk) z lukiem wyjściowym, na której położona była solidna 30-cm kopuła z pleksiglasu z masztem wlotu powietrza i peryskopem dowódcy. Po zamknięciu włazu głowa pilota mieściła się w kopule, która zapewniała odpowiednią widoczność w całym zakresie okręgu. Dwa wzierniki ustawione na część dziobową znajdowały się po obu stronach kopuły i zapewniały widzenie w zakresie po 30° od osi oraz cztery skierowane ku górze obejmujące odpowiednio 15°, 25°, 35° i 45° od dziobu. Dowódca mógł z nich korzystać przy ataku z powierzchni. Sam właz był szczelnie zamykany za pomocą trzech zacisków montowanych na pierścieniu zębatym obracanym przez koło na korbie włazu. Istniała również możliwość otwarcia z zewnątrz przy użyciu teownikowej dźwigni.

W czasie ataku wykonywanym w zanurzeniu posługiwano się jednookularowym obrotowym, ale niewysuwanym czy przedłużanym peryskopem o długości 1,5 m, który miał możliwość wychylania się o 50° przy wypatrywaniu samolotów. Peryskop charakteryzował się powiększeniem 1 1/2 do 2, punkt celowania w okularze miał postać pionowej kreski. Odchylenie obliczano z tabel i zaznaczano na peryskopie, a cała łódź obracała się na odpowiedni namiar w celu odpalenia torpedy.

Żyrokompas automatycznego pilota znajdował się na tablicy sternika i był napędzany elektrycznie. Drugi kompas, magnetyczny kompas projekcyjny, miał oświetlaną płytkę na górze 8,8 cm mosiężnej rury o długości ponad jednego metra, która odwzorowywała się na płytce umieszczonej przed mechanikiem. Łódź oprócz tego wyposażona była w standardowy kompas magnetyczny znajdujący się nieco powyżej stanowiska mechanika. Kompas ten był montowany wewnątrz kiosku, aby nie oddziaływało na niego pole magnetyczne samego kadłuba. Część historyków uważa, że powodem częstych awarii żyrokompasu nie była "niedoskonałość" jego projektu, lecz sabotaż, który miał miejsce w fabrykach zbrojeniowych III Rzeszy, gdzie pracowali przymusowi robotnicy i więźniowie obozów koncentracyjnych, jak np. w wyżej wspomnianych zakładach Schichau - Werft Elbing.

Telefon akustyczny zapewniał łączność między mechanikiem a pilotem (sternikiem), jeśli ten znajdował się na pokładzie.



      Źródło:В. Щербаков, op. cit.,s.36.

Dowódca-pilot Seehunda odpowiadał  przede wszystkim za prowadzenie walki i użycie torped, ale także za nawigację i manewrowanie okrętem.

Mechanik był odpowiedzialny m.in. za działanie układu napędowego, kontrolę i regulację głębokości, był sternikiem, a także na rozkaz dowódcy odpalał torpedy.

Dowódca Seehuda do nawigacji - oprócz kompasów- miał  m.in. do dyspozycji: zestaw map nawigacyjnych oraz map obszarów przybrzeżnych Wysp Brytyjskich, atlas gwiazd i tabele astronomiczne, szczegółowe opisy wybrzeży - własnych i nieprzyjaciela - raporty na temat działalności wojennej na tych obszarach, zbiór informacji, np. gdzie znajdują się boje nawigacyjne lub mielizny, lornetki morskie (7 x 50), chronometr i stoper, które były również używany do monitorowania odpalanych torped, rakietnicę z flarami o kolorze świecenia czerwonym i zielonym, lampę sygnalizacyjną do nadawania sygnałów świetlnych. Jeżeli wysokość fali nie przekracza jednego metra to dowódca mógł obserwować horyzont wychylony na zewnątrz nadbudówki. Jeżeli fala była wyższa lub była zła pogoda, to musiał prowadzić obserwację z wnętrza nadbudówki przez peryskop - mając znacznie ograniczoną widoczność.

Seehund został tak zaprojektowany, aby mógł być przewożony transportem drogowym. Szybko okazało się, że posiada on kilka cech szturmowej łodzi podwodnej, a do tego sylwetka jednostki przy żegludze na powierzchni była niezwykle trudna do wykrycia przy pomocy urządzeń optycznych czy elektronicznych. Charakteryzował się znakomitymi właściwościami morskimi w warunkach stanu morza poniżej 4, chociaż nieraz sprawiał trudności ze sterowaniem.

Łódź oczywiście nie była pozbawiona pewnych niedoskonałości. Miała ograniczony zasięg działania, a kadłub był zaprojektowany pod kątem funkcjonalności, a nie dostosowania do potrzeb załogi. Na pokładzie nie było żadnej toalety, stąd konieczna była odpowiednia dieta. Członkowie 2-osobowej załogi Seehunda używali pustych puszek po jedzeniu do zbierania wszelkich odpadów wytwarzanych przez człowieka w czasie misji bojowych, które mogły trwać nawet do siedmiu dni.


Źródło:
Владимир Щербаков, "Пираньи" Гитлера. Сверхмалые подводные лодки Третьего Рейха, Коллекция, Яуза, Эксмо, Moskawa 2009, s.5, 31-57. ISBN 978-5-699-34273-0

M.Orski, Filie obozu koncentracyjnego Stutthof na terenie miasta Elbląga w latach 1940-1945, Muzeum Stutthof w Sztutowie, Gdańsk 1992, s.18-19.
APE, SPE, syg. 25/388, s. 26, 27.
www.maquetland.com [dostęp:03.12.2013]
wikipedia.org [dostęp:03.12.2013]
www.juergenthuro.de [dostęp:04.12.2013]
www.u-boote-online.de [dostęp:04.12.2013]
www.one35th.com [dostęp:17.05.2014]

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego